criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2004

    …ze 13tki,14tki,15tki,16tki sa starsze ode mnie…

    …na szczescie to tylko wyglad…

    Czyli dowood osobity. Osobiscie uwazam ze w obecnej sytuacji mojej osobowosci nie pasuje on do mnie w ogoole. Powinnam go odebrac za jakies 40 lat, chociaz kto wie, moze wtedy rowniez byloby to nieodpowiednie…

    …bo dzis skonczylo sie ono 3+ z testu z geografii z zakresu gospodarki (transport, turystyka, handel zagraniczny, przemysl, rolnictwo, lesnictwo…)…

    W piatek kolejny spr. z gegry….

    W poniedzialek i wtorek probna matura pisemna.

    Zajebiscie. Z radosci wale glowa w ksiazki.

    Szal

    1 komentarz

    Wieczor z soboty na niedziele.

    Punktalnie wyszykowana na impreze. Niebieskooki przyszedl, troche mniej punktualnie. Wizyta u naszych znajomych. Oczekiwanie. Dlaczego tak malo jest kobiet, ktore potrafia wyszykowac sie na czas…?
    Moja bluzka…za duzy dekold. To moze mam isc sie przebrac?
    Potem klootnia, kto idzie po alkohol.

    Dojechalismy. Po 2ch godzinach od mojego wyjscia z domu.
    Widok okropny. Banda malolatow, co 3ci wymiotujacy (minely zaledwie 3h od rozpoczecia imprezy), a w szczegolnosci dziewczyny. No i polski hip-hop w sali tanecznej. Zenada.
    Ja – pomaranczowe Bacardi. Reszta wodka + popita. Czulam sie jak alien, ale jednoczesnie bylam dumna, ze szanuje swoj organizm.
    Przez przypadek rozwalilam polke.

    Zmiana muzyki na drum’n'bass. Ja po trzech Bacardi poczulam sie zle. Bol jelit. Wycieczka do sklepu. Rumianeczek.
    Zmusilam sie. Ale nie bylo nic poza zolcia. Uff.

    Po jakims czasie szybka ewakuacja na after party. Zrobilam ekipie kanapki, poszlam spac.
    Wstalam. Sms. „Mialas byc o 3:00″ – dostalam go o 3:30. Od starszej. Najwyrazniej mocno musialo sie jej nudzic.

    Wroocilam. 3,5 h snu.

    Niedziela.

    Godzina 7:15, budzik. Wstaje, lazienka, ciuchy. Komputer i gg. Po 8 jestem u kumpla.

    8:30 odjazd po kilka osoob….o 9:00 odjazd spod szkoly.
    Do domu dziecka 60 km za miastem.
    Pokaz capoeiry.
    Nauka piosenki.
    Sparingi z dzieciami.
    Gra w pilke nozna (ja jako obronca – no comments).

    Bede w gazecie. W rubryce o „nieprzecietnych osobach”. Bo „widac, ze mam silna pozycje w grupie”. Coz, ja tylko poruszam tlumem, reszta kreci sie sama.

    Fortepian idealnie pasuje do instrumentow uzywanych w Capoeira. Szkoda ze nie mam wlasnego studia.

    Popoludniu. Niebieskooki. Relaks nad relaksami.

    Jest dobrze.

    Jutro nie ide do szkoly.

    O tym kiedy chce zajrzec do ksiazek.
    O tym jak dlugo chce sie w nie patrzec.Czytac.Uczyc.
    O tym jak chce wychodzic na zdjeciach.
    O tym czy bede siedziala przy komputerze czy nie.

    O tym co bede robic w przyszlosci.

    Nie mam prawa decydowac o zadnej z tych rzeczy.

    Zmiana

    1 komentarz

    Slonce wyszlo, a ja nadal siedze w cieniu. Owszem, podjelam probe spaceru, ale to nie to samo, co z Nim. Dawno nie bylam z nim na spacerze. Moze nawet w ogoole…

    Od czasu pewnego incydentu mama strasznie pragnie ze mna rozmawiac – chyba nadal liczy na to ze wpoi mi ktoras ze swoich teorii. To takie dziwne – znac swoja corke ponad 18 lat i nie wiedziec, ze ona i tak zrobi to, co bedzie uwazala za dobre, dla siebie oczywiscie.

    Ciagle maluje paznokcie, zeby zgryzac lakier…i ciagle go zgryzam, i ciagle maluje na nowo.

    A, i owszem, nie moge zmobilizowac sie do nauki. Ni cholery. Tak bardzo jak chce, tak bardzo mi to nie wychodzi.

    Musze sie wyciszyc.
    Musze przestac sie przejmowac.
    Musze przestac zgrywac ta, ktora najbardziej sie martwi i najbabrdziej sie poswieca.
    Musze wyluzowac.

    Musze sie zmienic.
    Bo rzeczy,ktore napisalam u gory, w ogoole do mnie nie pasuja.

    …a jaka jestes?

    Nie wiem. Wiem, ze mi zawsze odbija. I wiem, ze od jakiegos czasu jestem bardzo pesymistycznie nastawiona do wszystkiego i wszysktkich. Ale od zawsze robie problemy z malych rzeczy.

    Ciagle Go sie czepiam, ciagle mam pretensje…

    Ja po prostu nie mam znajomych, nie mam sie z kim spotkach…a moze mam. Nie wiem.

    Nigdy nie spotykalam sie poza szkola z ludzmi, tak w pubie…tylko treningi…

    Sama nie wiem.

    Po prostu. Nie wiem.

    …w domu zrobilo sie jakos…dziwnie milo. Jedynie wczoraj na wejsciu zostalam zaatakowana stosem pytan, odnosnie rzeczy ktore zginely mamie, ale teraz jestem swiadkiem dziwnie dobrych ukladow miedzy rodzicami.

    Niebieskooki przynioosl mi wczoraj pierwsza roze. Nie potraktowalam jej wlantynkowo (i dobrze, bo my sie kochamy jakos tak bardziej w zwykle dni niz w jakies super hiper niewiadomoco i jakos tak lepiej sie w te zwykle dni dogadujemy).

    Wczoraj byla balanga urodzinowa kumpla Niebieskookiego. Bylo mocno i dziko.

    Dzis te pierdolone Walntynki. Znowu dostal co chcial. Dostal mnie. A wieczorem…pokazal zero szacunku do tego co mowie, robie…

    Nie pozwolilam mu trzymac mnie za reke, przytulic…nic nie mowilam. Szlam.

    Racjonalizm. Jasne.

    W jego wykonaniu otrzymuje ciagle rzucanie slow na wiatr i te pierdolone „ostatni raz”. Nie ufam. Koniec. Nie obchodzi mnie milosc. „Kocham cie” to nie wszystko. On musi to wreszcie zrozumiec.


    • RSS