criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 3.2004

    …zamknac Go w szufladce, miec Go tylko dla siebie, zawsze wyciagac wtedy kiedy zechce, a najlepiej w kazdej chwili…

    Idzie wiosna, nawet moze przyszla, robi sie coraz cieplej, bede musiala pogodzic sie z tym ze ilosc wspolnie spedzonych wieczorow – chociazby na mojej nauce a Jego lezeniu przy mnie – zmaleje i przemieni sie w moja samotna nauke w pokoju a jego granie z kumplami w Zoske na podwoorku…

    Dlaczego kiedy wszystko zaczyna sie ukladac ja nagle znowu Go trace…?

    …nie wiedzial czego sam chce, a po pytaniu „uwazasz to jeszcze za zwiazek?” odpowiedzial zebym nazywala to sobie jak chce.

    Nie poddalam sie. I dobrze sie skonczylo.

    Ale zaznaczylam – jeden falszywy ruch i juz mnie nie zobaczy.

    I mam zamiar sie tego trzymac.

    …to zjebie sie wtedy kiedy nie trzeba.

    Dzis rano zadzwonila mama. Zginelo cos. Zostalam posadzona. Ojciec rowniez sie wyparl. Mimo iz moja mama wie i jest swiadoma paru incydentow.

    Zaprzeczylam. Bo nie zrobilam tego. Niby jak? Wstaje, 6:15 a o 6:29 mam autobus, na ktory sie w dodatku spoozniam.

    Popoludniu oczywiscie…Niebieskooki. Bez dwoch zdan stwierdzam, ze ten czlowiek nie ma w swoim slowniku slowa „szacunek”. I oczywiscie – jak to wiekszosc facetow – nie rozumie, ze jak kobiecie sie cos nie podoba, to ona mam prawo miec pretensje o dany stan rzeczy. I ze jesli cos jest dla niego „faza” nie musi byc dla mnie.

    Pozwolilam mu sobie wejsc na glowe.

    „Ciesz sie ze ci jeszcze na to glowe nie nasralem”.

    No comments.

    …a tak wiele rzeczy do zrobienia.

    Przyznam sie bez bicia, przeraza mnie to, a dzis nawet wpadlam w histerie. Bo dostalam glupia pale z glupiej geografii. Pierwsza od 2ch lat.

    Jak male dziecko. Masakra.

    Cudownie, przynajmniej Niebieskooki nie sprawia mi wiekszych problemow, z przewaga zadnych problemow…:>

    Wczoraj udalo mi sie bez problemu wyjsc na silownie, potem dostalam sms’a „czy posprzatalas? co teraz robisz i jesli nie ma cie w domu to o ktorej bedziesz?”
    Chcialam rzucic telefonem o sciane.
    „Robie to na co mam ochote,bede ok.17,potem wychodze”.

    Wizyta u Niebieskookiego. Zaowocowalala 3ma poprawionymi zestawami pytan maturalnych z geografii. A on caly dzien odsypial impreze.

    Na 17 wroocilam do domu, liczac ze pogadam z ojcem o zaistnialej w domu sytuacji. Zadzwonil, ze niestety, ma klienta z Kanady, pogadamy jutro…

    Uzgodnilam z ojcem (wedle stwierdzenia mamy), o ktorej mam wroocic. Powiedzialam ze po 3. Nie ma sprawy.

    Wyszlam do Niebieskookiego. Koncowa nauka (po raz pierwszy szczypaly mnie oczy od gapienia sie w „czarno na bialym” ), wspolnie mile spedzony czas…

    Az do godz. 1:00, gdzie niepotrzebnie – wiedzac kto dzwoni – odebralam telefon.
    Bo do domofonu cigle ktos dzwoni(okazalo sie ze jest zepsuty,po prostu przycisk byl wcisniety na stale),ze ojciec jej powiedzial ze bede po polnocy, a jest juz 1:00. Ze mam wracac natychmiast, jej to nie interesuje.

    Bullshit.

    Skonczylo sie kolejnym napadem histerii, po prostu wszystko musialo ze mnie wyplynac, inaczej nie wiem co by ze mna bylo.

    Wrocilam ok. 2:00. W czasie pakowania sie u Niebieskookiego, ubierania, drogi do domu (na obcasach) odebralam kilkanascie strzalek. Wyslalam setki smsow. Ze moment, pakuje sie, nie stresuj sie kobieto, mam obcasy…
    Ojciec na wejsciu uslyszal klootnie, kazal mi isc od razu spac.

    A dzis rano? Krzyki, bo weszlam w mokra plame po misce na podlodze w lazience, bo ja oczywiscie musze wszystko od rana widziec…

    Ta kobieta jest chora. Sfrustrowana. Nie mam sily do sluchania ze ciagle mysle o sobie (bo chce wyjsc gdzies po calodziennej nauce, bo chce miec normalne jedzenie w lodowce etc, etc…), ze ona jest chora, ze ona nie ma sily mnie sluchac…

    Juz nic nie da sie z tym zrobic. A ja nie zamierzam sie jej dluzej sluchac…

    Ze jak wychodze gdzies na miasto (nie do Niebieskookiego), to nie chce dostawac smsow w stylu „Masz byc o 23″.

    Ze jak mam schudnac i pozbyc sie celullitu to musze uzywac kremow, byc na diecie i cwiczyc! „Nie jedz slodyczy to ci wszystko zniknie”.

    Ze nie jestem mala dziewczynka!!!

    Wczoraj wroocilam po tej 23ciej. Potem przez 45 min. ryczalam w lazience, bo mama przywitala mnie tekstem „zimna jestes, odsun sie ode mnie” lezac na mojej czesci lozka (tak spie z mama w jednym lozku juz od ponad pol roku, gdyz lozko do duzego pokoju idzie i dojsc nie moze).

    Mam po prostu dosc!

    Nie moge normalnie spac i nie moge normalnie jesc. We wlasnym domu.

    …ze my sie za czesto kloocimy.
    I to o bzdury. I on uwaza ze to sie nie zmieni.

    Kolejne wylane lzy…

    Po to, zeby wieczorem uslyszec, ze…:)

    Kobiety to plotkary – i ja sie chyba do tego naginam.
    Podzielilam sie z Loko informacja.
    W ramach…rety…zartu, sensacji? Jakkolwiek. Wiem, ze ona nie poda tego dalej.
    Owszem, kobiety bywaja wredne. Ale nie ona.
    Powiedzialam Niebieskookiemu, ze ona wie.
    I od razu – glupia pepla, to mialo byc miedzy nami, jeszcze obskocz cala szkole.

    Przepraszam, ze jestem kobieta i rozmawiam o takich rzeczach z dziewczynami.

    Coz, czlowiek uczy sie na wlasnych bledach…tylko teraz pytanie: nie mowic jemu o wszystkim czy kolezance o czyms tam czasem?

    ***

    Dopisane wieczorem:

    Przyjechal po mnie. Przeprosilam. Ale dalej bylo chlodno.
    U niego zaczelismy rozmawiac.
    Nie wiedzialam ze ma takie poglady i w takim razie on musi mi dac szanse zebym te poglady uszanowala, nagiela sie do nich.
    Ale czy mi ja da?
    Nie wie, on to musi przemyslec…

    Ok, jak przemyslisz, zadzwon…
    Wstalam, zaczelam sie ubierac.
    Nie chcesz zebym wychodzila? Jest Ci to obojetne, nie mozesz mnie zatrzymywac na sile? Ok, to czesc.

    Nie uslyszal…otworzyl drzwi…dziwne, interesowalo go? Trzasnal…

    Przeprosilam. Nie uszanowal tego.
    Nie wiedzialam. Mialam prawo.

    Ale nadal jestem ta zla…

    Mozna by tak rzec. Trzeba sie tylko zabrac za nauke. Ta do matury. Czy tego chce czy nie.

    Wczoraj nie pojawilam sie na treningu. Sama nie wiem czemu. Cos za cos – dzieki temu moglam doswiadczyc nowych rzeczy z Niebieskookim – przede wszystkim spaceru…

    Slonko pojawil sie wczoraj u mnie. Z prezentem na imieniny (spoko, mam dopiero 20tego) – szerokim paskiem do spodni w bialoniebieskie moro. Niebieskooki pewnie go znienawidzi, jemu sie takie rzeczy nie podobaja. Tak samo jak lancuch, ktory nosze u spodni (a gwizdnelam z lozka Slonka :>).
    Bo to takie meskie…:P

    Zycie toczy sie dalej a ja wraz z nim. Nie mam sily na diety i cwiczenia. Najchetniej spalabym calymi dniami.

    Boze, daj mi cieple dni, zebym wreszcie mogla zalozyc ta sukienke i pojsc w niej z Niebieskookim do lasu…

    …odtwarzane mi na kasetach urywki ze smierci znajomych, ktorych glowy byly roztrzaskiwane mieszy wagonami jadacego pociagu, o szyny….

    …zgineli moi dziadkowie, mama gdzies sie zapodziala…

    …odnalazlam ojca, ktory byl poddany hibernacji…

    Histeria, chaos, poploch…

    A jeszcze dzien wczesniej snilam o grupie antyterrorystycznej,
    o mordercy, z ktorym walczylam w jakiejs innej rzeczywistosci,
    o schodach, przez ktore musialam przeskoczyc zeby nie uruchomil ladunku wybuchowego,
    o tym jak on zastrzelil jedna z moich kolezanek z druzyny, strzelal dalej, a ja podbieglam i zwleklam jej cialo,
    o tym ze kumpela zdjela go ze snajperki,
    o tym ze mialam go dobic ale poczulam glaskanie na policzku…

    Obudzila mnie mama. Ciezko oddychalam.

    Kiedy to sie skonczy?


    • RSS