criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2004

    …pominawszy to ze zaspal ;) – slodko.
    …w szkole bylo mieszanie (wrrrrrrr), gorzej (wrrrrrrrrr), zle (wrrrrraaaaaaar!), a po szkole to juz w ogoole nie wspomne.

    Prawie spooznilismy sie na seans i w ogole no comments co wyszlo nam przed seansem…

    Ale skonczylo sie…pozytywnie.

    A Kill Bill 2 sux. Love story. Przesadyzmy debilizmy. Nie no, sa fajne sceny. Ale nie polecam.

    Tipsy sie trzymaja :>

    …bilety do kina zakupione (Kill Bill vol.2) prze mnie, ale nie za moje.

    Mimo tych 6ciu miesiecy…
    Mam wiele watpliwosci. Przede wszystkim do siebie samej. Jestem za dobra, zbyt troskliwa, zbyt poblazliwa…

    Ale kocham Go. Bardzo.

    ***
    Dopisane o 22:40:

    Mam tipsy :> Ja! Lara Croft! Mam tipsy! =]

    Fakt faktem zachowal sie jakby nigdy nic, ale po moim wyrzucie zrozumial.
    Przynajmniej mam taka nadzieje.

    Dzien…

    Brak komentarzy

    …meczacym byc potrafi.

    Zaczelo sie od kursow przygotowawczych na filologie polska (przyda mi sie do matury, a startowac na te studia nie zamierzam) a skonczylo na meczacym acz przyjemnym (wow) treningu. Coz, w koncu przyjechal do nas Cigarra (Poznan), przy ktorym caly trening Amado (Lodz) nie umywa sie do pierwszych 15tu minut rozgrzewki Cigarry, gdzie ZAWSZE znajdzie sie cos, czego nie umiesz (np. wczorajsze przechodzenie do stania na rekach z podporu ciala na rekach, wychodzac z „kucaka” w rozkroku z ugietymi notami – well, whatever…).

    I wszystko byloby pieknie ladnie, gdyby nie ten cholerny bol glowy i kolejny numer, w ktorym moja wina moze byc to, ze mialam byc u Niego o 14 (poczatkowo na zajeciach zdecydowalam nie katowac swojej glowy i pojechac do Niego), bylam wczesniej ALE…

    Yh. Wreszcie nie mam wyrzutow sumienia.
    I wreszcie w wiekszosci mam racje.
    I (moze) wreszcie nie uslysze, ze pisze tylko ze swojego pkt widzenia.

    …rozpoczety od przebudzenia sie o godzinie 7…
    …sniadanie, komputer, luzik…
    …wyjscie do szkoly…
    …w szkole – nie ma polskiego…
    …Niebieskooki, spacer po Walach Chrobrego…duzo smiechu, milych slow, tak przyjemnie, moznaby rzecz, jak we snie. Matura gdzies sie ulotnila, wszystkie problemy tez, tylko On i ja…

    Ale wieczorem. Hmm…gdyby nie te slowa, wszystko byloby ok. Ale powiedzialam tak a nie inaczej i…

    Nie wiem, czy On to przeczyta.
    Ale ma do mnie pretensje, ze pisze o Nas tu. Ze wszystko co Nasze, powinno pozostac miedzy Nami. Ze kiedy mam problem, musze z kims pogadac, ze nie potrafie go rozwiazywac sama.
    Powiedzialam Mu, ze moze nie umiem. Ale zastanowilam sie nad tym i stwierdzam, ze ja po prostu chce znac opinie kogos innego. Tak, oczywiscie milo jest uslyszec „przykro mi, bedzie dobrze”, ale dobrze rowniez uslyszec „sluchaj, zejbalas kobieto”.
    Jest zly, bo wiekszosc notek na jego temat go oczernila.
    Nie podoba mu sie to, ze sie uzewnetrzniam.
    Nie potrafi zrozumiec tego.
    Caly czas wraca do tych notek, ktore byly, uwaza, ze co zostalo powiedziane pozostaje na wieki i nie mozna juz nic zmienic…
    A ja uwazam ze mozna. Ze mimo tego, iz pamietam duzo przykrych chwil, pamietam tez o tych dobrych.

    Tylko dlaczego, do cholery jasnej, On zawsze musi negowac to co mowie…

    No tak, napisalam, a On wejdzie i stwierdzi ze znowu go oczerniam…

    Chcialabym wiedziec, jak do Niego podchodzic i bez bicia przyznaje sie ze po prawie pol roku nadal nie wiem jak to zrobic…

    Kocham. Bardzo. I ja nie wiem, moze to przez to ze ja sie tak bardzo staram? Bo przeciez ja tez mam swoje za uszami…tyle ze mi sie po prostu z jakiejs zasady chyba nie wybacza od tak…

    Ja chce dobrze. Zrobilabym wszystko, ale czasem po prostu nie mam pojecia co zrobic, zeby bylo dobrze. Zeby uslyszec „kotku, spokojnie, jest ok”.

    …ze starym znajomym…
    …w roli jego „kuzynki”…
    …w towarzystwie jego pracownikow…
    …nie no pelen luz…

    I dobrze, ze jednak potrafie sobie zorganizowac cos poza samotnym siedzeniem przed kompem :D

    Aha, nadal nie lubie, gdy ktos sie wykreca. Wole szczera prawde.

    …mniej pod pupa…
    …mniej w udach…
    …mniej w brzuszku…
    …a cycki ciagle takie same ;)

    Ale to jeszcze nie koniec walki z tluszczykiem! :)

    …przesadzam z emocjami.
    …nie uwazam na slowa.
    …gram na emocjach innych osob.

    I chcialabym powiedziec „ja juz taka jestem – prosto z mostu i zero myslenia”.

    Ale chyba najwyzsza pora z tego wyrosnac.

    Tylko jak nauczyc sie spokoju, jak byc stonowana w wielu sytuacjach…?
    To takie budowanie siebie od poczatku, tyle ze po 18tu latach przyzwyczajen.

    Nauka mnie goni, Niebieskooki lata do okola mnie i czasem chyba bardziej sie mna rozczarowuje niz ja sama soba, co wynika z…tak, matury tez. Ale nie moge sie nia ciagle tlumaczyc, gdy przestajemy sie dogadywac.

    Hmm.

    …znaczy sie bez Niebieskookiego.
    Ide do lokalu komercyjnego, a takowych On nie trawi.
    Schranz, minimal, drum’n'bass, czasem house.
    Ale nie komercja.

    Takowiec mojego faceta zastapi mi dzis Loko :>

    Oczywiscie, jak przy kazdym wyjsciu – mamusia musiala mi zepsuc humor sms’em…

    ***

    Dopisane o 8:56

    Bylo dupnie. Nigdy wiecej nie ide na impeze z kims, od kogo bede uzalezniona (nie chodzi o Loko).
    Pojechalam do Niebieskookiego. Na pooltorek godziny (wyszlam z 3go z kolei lokalu po polnocy).
    W sumie tez tak do konca dobrze nie trafilam…ludziska sobie pili…

    …ze podczas najintymniejszych chwil uwielbiam patrzec Mu w oczy…


    • RSS