criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2004

    …a ja na moje szczescie nie mialam powodow do usowania bloga. No, pominawszy sprzeczki w kwestii jego istnienia z Niebieskookim…ale to juz minelo, a teraz On sam mnie pyta czy napisalam cos nowego…

    Uczelnia sie zaczela. Dni adaptacyjne. A wraz z nimi kolejny etap zycia. Niestety, przywloklam do niego moja chora sytuacje w domu, przez ktora wczoraj nie bylam w stanie isc na szkolenie biblioteczne. Nie zdziwie sie, jesli ono bedzie wpisywane do indeksow…

    Niebieskooki pojechal wczoraj ze mna TAM,gdzie mam powstac. Podobala mu sie atmosfera. Podobalo mu sie to, ze znowu bylam szczesliwa. Ciesze sie, ze popiera to, co chce zrobic ze soba i w jakim towarzystwie.

    Pogoda jest zalosna…

    :)

    4 komentarzy

    No wiec…tak.

    Zaliczylam w ostatnia piatkowa noc Zlote Gody dziadkow Niebieskookiego.
    Na poczatku stypowalo sie, ale alkohol zrobil swoje…u mnie az za bardzo. Przekroczylam swoja granice (nie,film sie nie urwal) i nie zamiesham tego powtarzac.

    Poza tym…czy ja juz chwalilam sie ze zostalam wolontariuszka? Nie wiem…

    I…chodze na terapie. Tez tam. Bo musze wreszcie cos ze soba zrobic.

    No i o to tu wlasnie chodzi.
    Dzis powiedziano mi, ze to ja jestem teraz najwazniejsza, ze to ja sama musze poradzic sobie z problemami, ze Niebieskooki ma byc od tego odciety.

    Powiedziano mi tez, a raczej oswiecono mnie, ze moj tok myslenia w kwestiach wielu jest zupelnie niewlasciwy. A czemu? Poniewaz jestem DDA…

    Nie chce w to wciagac Niebieskookiego. Skoro to moj problem, to rozwiaze go sama. I wiem, ze nie bedzie to trwac tydzien, miesiac czy tez rok. To moze trwac znacznie dluzej. Ale wierze, ze beda postepy.

    Ale boje sie.

    Wlasnym oczom i wlasnym uszom :) Tzn. moze oczom tak, ale jak tylko Niebieskooki powiedzial mi ze chce nauczyc sie samby (i to brzmialo serio), nie wiedzialam czy mam sie smiac czy plakac.

    A tak, bo generalnie wczoraj w Kafe Jerzy bylo Festa Brasil. Maculele za przeproszeniem chuj strzelil (brawa dla „chetnych”), ale pokaz capoeira byl smaczny (nie mam skory na dloni w jednym miejscu od gry na instrumentach) no i ta batucada live…mrrrr…(samba live na instrumentach)…

    No i On. Szalejacy jak nigdy dotad. Sluchajacy na codzien drum’n'bass’u, schranz’u i minimali. Tanczacy do samby.

    Swiat zwariowal. :)

    …ze wszystko sie dobrze konczy.

    Mru

    …puscily mi nerwy.
    Tylko dlatego ze chcialabym Go zamknac w zlotej klatce a nie moge.

    Nie mamy prawa do nikogo. Nikt nie jest nasza wlasnoscia. A tym bardziej osoba ktora kochamy.

    Zlamaly mi sie 3 paznokcie…

    Czuje sie jak…nie wiem co. Nie chce pisac tego co przychodzi mi do glowy jako pierwsze.

    Mam dosc wytykania mi kazdego najmniejszego bledu, ustawiania mnie w pozycji „jestes gorsza bo nie jestes idealna”. Kazde najmniejsze potkniecie obramowane jest checia ukazania dominacji, poprzez danie mi do zrozumienia ze mi mozna wytkac wszystko.

    Czy ktos nie moze zrozumiec ze jestem tylko czlowiekiem i czasem popelniam bledy?

    Owszem – On nie moze.

    Ale nie takie zwykle.
    Takie poza domem.
    W sumie tylko 10min drogi ode mnie.

    U Niego.
    Przez caly weekend.
    Sluchajac od Jego kumpli „znowu ona?” (tak, juz wypersfadowalam Mu to, zazyczylam sobie „oswiecenia” ich…)

    Sprzeciw rodzicow? Nie. Mama wyjechala do kumpeli na rancho.

    A tata? Nie wiem czy jest czymkolwiek zainteresowany…

    Wrocilam.

    3 komentarzy

    I nie napisze nic o dalszym ciagu mego pobytu w pracy, bo sensu to nie bedzie miec.

    Powiem tylko ze na do widzenia skrecilam sobie kostke u nogi i pojecia nie mam jak skleje jakis uklad maculele na Festa Brasil.

    Na Dobranoc mialam awanture z mama (dzis przyslala smsa ze przeprasza za zbedne nerwy), a ojciec na moj „widok”(nawet sie do mnie nie odwrocil,nawet nie wstal) rzucil ironicze „co, juz koniec zabawy?”.

    Na szczescie Niebieskooki uraczyl mnie informacja, ze Jego rodzice zapraszaja mnie na „impreze” u Jego dziadkow.

    A poza tym? Poza tym mialam niezla szkole przetrwania i jakby na to nie patrzec jakos zyje…w strzepach ale zyje.


    • RSS