criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 11.2004

    Zaczelismy rozmawiac.

    …ale ja…wrocilam.

    Wszystko co sie wydarzylo w czwartek wieczorem bylo strasznie…ale straszniejsze jest to co zrobilam wczoraj – mianowicie odwalilam Mu scene na srodku osiedla, bo nie chcial mnie pocalowac na pozegnanie (spieszyl sie).

    Doprowadzilo mnie to do frustracji, zwlaszcza ze w tym tyg. spedzilam z nim niecale 2 dni…moze z 16h w sumie…

    Ja juz nie wiem czy to ze mna jest cos nie tak czy z Nim.

    Moral jest taki ze Jego zachowanie doprowadza mnie do obledu a ja przez to cierpie.

    Ja juz nie wiem jakie wyjscie jest najlepsze.

    Chce z Nim byc, ale sie nie da. Ja sie stalam wrakiem, nie jestem ta sama osoba ktora byla kiedys.

    Kocham Go na zaboj, zalezy mi, ale Jemu nie. Przynajmniej nie wskazkuje na to Jego zmienne zachowanie.

    Czuje sie strasznie, okropnie, placze i nie wiem co mam sama ze soba zrobic.

    Najgorsza jest mysl, ile samej siebie wladowalam w ten zwiazek, ile poswiecilam, ile wycierpialam.

    Miarka sie przebrala. Nigdy mnie nie olal tak jak dzis.

    Mam ochote wyc z rozpaczy.
    Ja sie po prostu nie pozbieram.

    ***
    Dopisnae 25.11.204 o 7:16

    Obudzil mnie sms od Niego.
    „Wiec jestem wolny jak ptak ktory znow musi wyruszyc na lowy”

    Zadzwonilam.Spytalam sie kiedy bedzie w domu i czy jego rodzice beda, bo chce zabrac swoje rzeczy.
    On chce najpierw pogadac.
    Po co, jak i tak nic z tego nie wyjdzie…

    …jesli chodzi o Niebieskookiego.

    Cos sie stanie, biore sobie na kierunek takie postrzeganie sprawy, a potem okazuje sie ze jest inaczej i mam ku temu wiarygodne zrodelko na potwierdzenie…

    Jak to mawia moj dziadek, strzelam jak pistolet, szybko, tyle ze bez nabicia…

    Bo na nic innego nie jestem w tej chwili gotowa.
    Do tej decyzji musze dorosnac.

    Nie ufam mu. I mam ku temu podstawy.

    Dowiedzialam sie, ze Jego telefon czesto lezy wieczorami w domu…wtedy, kiedy On siedzi u kolesi. A potem wciska mi kit, ze mu sie wyladowal…

    Dzis dzwonilam rano, bo chcialam od Niego zabrac swoj szalik. „Jak cos to ci go przyniose”.
    Nie dostalam nawet sms’a z pytaniem, co robie dzis wieczorem…A wiem ze byl dzis w domu ok. 16…

    Co z tego, ze widzielismy sie wczoraj. Jak ja nie dzwonie, to On ma mnie gdzies. Sam sie nie odzywa.

    A ja placze juz 3 dni. I nie mam zamiaru sluchac w kolko wymowek. Powiedzialam kilka razy: nie toleruje takiego ukladu, ze jak sie nie widzimy to On ma mnie w dupie i interesuje sie mna dopiero gdy On chce sie spotkac.

    Nie mam innego wyjscia jak odejsc. Dawalam mu za duzo szans. To sie musi skonczyc, ja nie zniose tego dluzej…

    …to ja Mu chyba nie ufam.

    …ale wkurza mnie to „jutro na pewno zaczne czytac geografie”!!!

    Slysze to od sierpnia…

    A teraz coraz czesciej, szczegolnie gdy przypominam Mu ze to ode mnie ma te ksiazki i ze zalatwilam je z bylego LO…

    A tu dupa. On nie ma umiaru.

    I nie chodzi o to ze siedzi z kumplami. Niech siedzi, ja jestem zajeta, mam nauke.

    Chodzi o to ze powienien sie pouczyc i dopiero wtedy isc.

    Nie wplyne na Niego w zaden sposob…

    Najbardziej szlag mnie trafia bo zamiast myslec o sobie znow zatrowam sie Jego sprawami! To jego problem, ze nie zda matury, ze bedzie potrzebowal pomocy. I zglosi sie po nia do mnie, a ja jak zwykle nie odmowie, bo Go kocham etc. etc…a On i tak potem znow oleje nauke, byle do nastepnego zadania z niemieckiego…

    Dlaczego ja nie potrafie sobie z tym wszystkim poradzic?

    No i zaliczylam jeden z najbardziej kultowych lokali w…Europie? Na swiecie? Whatever…klimat bardzo undergroundowy, lecialy tech house´y i breakbeat´y, ale momentami chcialo mi sie czegos mocniejszego i szybszego…

    Oczywiscie, brakowalo mi na parkiecie Niebieskookiego, w koncu to On mi sie najbardziej wpasowuje w takie klimaty. Chociaz (mimo tego co napisal mi na gg) te rytmy, wedlug mnie, bylyby dla Niego za lajtowe ;)

    Dzis gdzies w Berlinie gra Takyoo Ishino ale raczej nie bede miala przjemnosci posikania sie na jego widok, poniewaz ekipa z ktora ide, preferuje….tanzbudy ;>

    Wracam w niedziele wieczorem.

    Wyjezdzam jutro, jade z rodzicami (wow), wracam w niedziele.

    Jedziemy do naszej znajomej, a ja przy okazjii spotkam sie z kumpelami z lo, ktore studiuja na berlinskim uniwerku.

    Mam nadzieje, ze zalicze jakies fajne lokale (moze Tresora przy odrobinie szczescia).

    Niebieskooki juz zaczal tesknic. Ostatnio zrobilo sie magicznie. I mam nadzieje ze tak zostanie. Na zawsze.


    • RSS