criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 1.2005

    Napisał. Czy moge mu sms’em przesłać tytuły książek od gegry (jaki inteligentny – zorienotwał się że swoich mu raczej nie pożycze), na co ja że ok, niech przyniesie mi moją jedna bo do nauki do sesji potrzebuje. On (z premedytacją), że przyjdzie po siłowni (znaczy się po tej co od ponad półtora roku gadał że się zapisze i teraz usiłuje mi pokazać że nie wiem co straciłam…no comments).

    Przyszedł. Ja wzrok obojętny. Nic się nie odzywam.
    „Co tam słychac?”
    „A nic…”
    „Jak kolokwia?”
    Cisza. A co on nagle taki zainteresowany? Wcześniej odwagi nie miał zadzwonić…

    Jakieś 10 min po jego wyjściu sms…
    „Jak nie będziesz miała z kim iść na sanki to z miłą chęcią z Tobą pójdę”.

    Przecież on jest niezrównoważony emocjonalnie!!!

    Sick.

    ***

    Rozmawiałam z nim przez telefon. I powiem szczerze że oszaleć idzie. I mam znów mieszane uczucia.

    To do cholery, jak w końcu ma być???

    Zmiana.

    Brak komentarzy

    Na lepsze.

    Ożywiające spotkanie. Miłe. Ciepłe. Prawdziwe. Przy pysznej mrożonej kawie. Szary garnitur…mrrr…

    A potem już sama w Mezzo. Na imprezie. Szalejąca na parkiecie i żywo uśmiechająca się do wszystkich. Nawiązująca nowe znajomości…

    Chyba taka byłam kiedyś.

    Jest mi źle.

    1 komentarz

    Jest mi smutno, źle. Sama nie wiem. Przykro? Dzis mama się doczepiła…

    Chciałabym przestać o tym myśleć, uwolnić się, robić swoje…no, ponoć robię, ale…;/

    Miotam się po domu, ciągle siedzie przy komputerze, uczyć się nie chce. Nic się dziać nie chce. Ew. radością (chociaż chwilową) jest nowa drukarka Canon IP 3000. Ładnie drukuje.

    Postanowiłam wpłynąc pozytywniej na swoje życie i umówiłam się jutro na randke. A po randce może pójde sobie na balety, podenerwować swojego ulubionego bramkarza…:)

    …odważyłam się.
    :)

    Cisza.

    3 komentarzy

    Niebieskooki się nie odzywa. Dzwonił do mnie w piątek, pewnie żebym szła na studniówkę, ale nie odebrałam, nie miałam ochoty słuchać jaka to ja nie jestem i w ogóle…

    Facet, któremu zależy, będzie pisał (chociażby smsy z neta) i dzwonił, nawet jeśli kobieta nie odbiera, ajt?

    Aaajt.

    W takie owemu zakochanemu na śmierć, co to niedawno pisał mi komentarze na blogu, nie zależy. I kij mu w oko.

    …a ja nie mam z kim iść na sanki.

    Wróciłam wczoraj przed północą, z kolejnym sznurem, z nowymi kolczykami (dzieki Sambuś ;****), z dwoma koszulkami – jedna z ceremonii Batizado, druga od Prof. Porquinho, żebym sobie nie myślała, że jest na mnie zły…:>

    W pociągu zmarzłam przeokropnie (siadło ogrzewanie, a jak), ale droga powrotna minęła znacznie szybciej (tak to jest, jak się wymyśla „rozwinięcie” czyjegoś imienia bądź ksywy…:>), niż droga do Opola (chociaż i tu było przyjemnie – pogawędka z polonistką z jednej ze szkół średnich w Szczecinie oraz towarzystwo 3-miesięcznego czarnego dachowca – no większe szczęście to mnie w pociągu spotkać nie mogło :D ).

    Udało mi się załatwić transport z dworca opolskiego do akademii (ah, ja to mam farta…;P ), a tam…Szczecin, Poznań, Opole i…Łódź. Nasz były trener…itp itd…

    Skład kadry spoza Polski był jami, szczególnie iż okazało się że mamy w grupie Jamajczyka (jak on zajebiście tańczy!!!!), który potrafi rozbawić ludzi niczym Eddy Murphy ;)

    Moja rola ograniczała się do długiego grania na atabaqu (kiedy ktoś grał „nie tak”, Porquinho natychmiast skrzywiał buźkę dając mi znak…;)), tłumaczenia (także w wywiadach) no i rzecz jasna w poskakaniu w Roda…Do śpiewania jakoś mnie nikt nie zgarnął ale nie czuję się z tego powodu urażona. No i tak weekend szybko zleciał…

    …a ja nadal nie mam z kim iść na sanki…

    …a po kolokwium wyjeżdżam do Opola.
    Skreślam wszystko definitywnie. Nie jestem szmatą do podłogi którą używa się tylko jak się jej potrzebuje.

    Nie odezwał się. I dobrze, nie potrzebuje słuchania jaką to jestem świnią (a 2 dni później błagania żebym wróciła).

    2 komentarzy

    Ośmieszył mnie przed swoimi kolesiami, a gorączkę uznał za zmyśloną po godzinie (godzine wczesniej dzwoniłam z okropnym bólem głowy) w celu ściągnięcia Go do siebie. Wyłączył tel. Żebym nie dzwoniła po kilka razy mówiąc mu jaki to On nie jest. Zadzwoniłam do jego kumpla, poprosiłam Go do telefonu.
    „On nie chce z toba rozmawiac, daj sobie spokój”
    „Cholera jasna mam gorączkę, źle się czuje…”
    „Ale on nie chce…”
    „To powiedz mu…” – piip…piiip…piip…

    Nie odezwał się. A ja chodzę po mieszkaniu i ryczę, że głupia dałam się nabrać. Do cholery – gdzie się podział ten wielce zraniony facet który pisał mi w komentarzach że to ja zachowuje się niedojrzale, że to ja strzelam fochy, że Mu tak zależy, że On mnie kocha i jest zraniony….Gdzie są te wszystkie obietnice które słysze jak Go rzucam?! Gdzie do cholery?!?!!

    …znów rozpisywać się na długości. Patrze na blogi wielu osób i podziwiam, ile one mają do pisania. Myśle – co jest nie tak? Czemu ja tak nie pisze? Przecież kiedys opisywałam najmniejszą drobnostkę, prawie każdy szczegół który mógł być opublikowany a teraz…?

    A teraz siedze, nie chce mi sie uczuc, czasem pogram w Tomb Raidera, pochodzę po kuchni…

    Od dawna nie jadam normalnie. Normalnie – tzn. jak kiedyś. Śniadania sporadycznie, czasem coś większego jak jestem u babci albo u Niebieskookiego…I emememsy. W dalszym ciągu. Od czasu do czasu. Brzuszek się znów fałduje, a piersi zmniejszyły. Ale ja nie mam apetytu. Nie mam nastroju. Dobija mnie wiele banalnych rzeczy którymi zupełnie nie powinnam się przejmować.

    Chociaż chyba faktem jest, że już dawno nikt nie zadzwonił czy by się spotkać…tylko Niebieskooki i Sai…

    Na Sai’a nie mam ochoty, po prostu tematyka którą poruszymy nie leży mi i nie będzie leżała jakiś czas. Nie mam ochoty wałkować tego, co było i nie wróci.

    O dziwo, z Niebieskookim robie to ciągle. Tylko że w odwrotnym sensie. „Ty zawsze…”, „jak zwykle…”…

    Chcę brać rzeczy takimi jakimi są i nie potrafię. Chcę wreszcie wrzucic na luz i też mi nie idzie. Chce decydować za siebie, a nie za innych. Chcę coś ze sobą zrobic, do cholery.

    …na które umiem niewiele.

    A poza tym to jestem na maksa wkurwiona, bo tracę orientację w terenie.


    • RSS