criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2005

    Poprawkę z geografii politycznej świata.
    Nie widze szans na trzecią poprakwę, jestem odsyłana od razu na komisa.

    Chyba się zapadnę…

    Przed chwilą dzwonił do mnie właściciel Kontrastów, stara ekipa barmanów z 3ki nowych odrzuciła mnie.

    Tak więc straciłam pracę.

    Panikuje. Przed egzaminami. No cholera, przecież nie uczę się od zera, na zerówkę szłam z czymś w głowie, więc teraz powinno być lżej. Tylko ja już sama nie wiem, co mam czytać…

    Dziś dawaliśmy pokaz w Soho w ramach imprezy Bushido. Bjj i karate…walki na ringu. Pokaz się podobał publice, mimo iż my trzęśliśmy tyłkami (w końcu tam lali się pakerzy, dosłownie, a tu banda jakiś małolatów Ci wychodzi i zaczyna śpiewać). Ale ja wyszłam nie w sosie…

    Złapała mnie refleksja – czemu fajni faceci (szczególnie fighterzy) mają za kobiety „plastikowe ruchawice” (wygląd)? Przy kim jest miejsc dla kogoś takiego jak ja, hmm?

    Gehenna.

    1 komentarz

    Czy jak tam to się pisze – związana z ponowną nauką tych samych rzeczy – poprawki :]

    Nasza uczelnia jest powalająca. Na prowadzącego podstawy geografii społeczno-gospodarczej zafundowała na profesora z Poznania, który na 2h wykładu tylko ok. 10 min mówił na temat (z czego można było jakieś notatki zrobić) a pozostałe 1h50min przeznaczył na prywatne dygresje. Zgroza…

    No ale, dzień poprawiła wizyta u dziadków, konretniej u dziadka, bo z babcią minęłam się w drodze. Otóż mój ukochany dziadziuś widzi mnie w organizacji zlotu żaglowców, które odbędą się pod koniec sierpnia w roku 2007. Superancko :) Od razu wkręcam w to Elfa :)

    A poza tym? Poza tym Niebieskooki usiłuje…no właśnie, co? Nie mam pojęcia, ale dostaje smsy, które naprawde są zbędne a jego pełne aluzji opisy gg są wręcz…nie wiem. Sama nie wiem. I nie wiem po co. Po cholerę.

    Żyje marzeniami o kimś innym, dostaje smsy od kogoś innego, a spotykam się jeszcze z innymi ktosiami (niekoniecznie w celach matrymonialnych jakby ktoś sobie pomyślał). I jest mi dobrze. I żyje. Tak jak kiedyś.

    My name is Croft. Lara Croft :)

    Upozorowanego zainteresowania. Schematyczności. No i nieokreślenia się.

    Od kilku dni siedzę i głowie się, tylko sama nie wiem po co. Było fajnie i już – najwyraźniej tak miało być a dalej nie ma co tematu wałkować. No tak, ale doskonale znając mnie, to ja będę kręcić na wszystkie sposoby, dołując się niepotrzebnie i kombinując jak koń pod góre, gdy na koniec dojde do tego (ponownie), że nie pozostaje mi nic innego jak sprawe olać (może to coś da – zawsze trudno było mi tą opcje wypróbować ale wydaje mi się, że teraz mam ku temu rewelacyjną okazję) bo jak to się mówiło – kto widział, żeby pułapka goniła mysz…(do znajomych – dla odmiany ja jestem pułapką, nie Myshą :P).

    Od jutra uczelnia, ale rano jade na pokazowy trening do Gryfic (?) z ekipą Capoeira. A dzis wieczorem na grafik…

    W pracy było dobrze. Praktycznie zero stresu. No, może na początku. W każdym razie – szybko się ucze :)

    :)

    2 komentarzy

    Jutro o 20 zaczynam pracę w Kontrastach jako barmanka :)

    Dziś definitywnie skończyło się to, co dawno powinno być zakończone.

    Przyznałam się sama przed sobą – wypaliłam się i to na amen. Wtedy, kiedy ja chciałam…nie było tego, czego potrzebowałam. Kiedy przyszło, nie czuje satysfakcji. Powinnam szanować, bo wreszcie to mam. Ale nie, ja za dużo wycierpiałam, za dużo dałam samej siebie. Człowiek uczy się na własnych błędach, a to był definitywnie chory związek.

    Nie boję się angażowania. Boję się angażowania w kolejny chory związek. I musze uważać. Bo „miłość od pierwszego wejżenia” zamydla nam oczy, i to nieźle…a potem coraz trudniej jest się uwolnić.

    Mama jest na mnie zła, że wyszło co wyszło. Chociaż sama widziała, jak przeżywałam. I nie bede już przeżywać. Może i jestem wredną suką, może mam lód zamiast krwi. Ale do cholery, mam prawo do decyzji. Nawet takiej.

    Dziś bardzo chciałam znaleźć się w jakimś zatłoczonym miejscu…może na OxfordStreet w Londynie, w godzinach szczytu…Chciałam zniknąć, jakiś czas czułam się nijaka. Ale potem siły wróciły. Przyśpieszyłam kroku, patrzałam do góry, na domy z mieszkaniami na poddaszu (moje marzenie). Co chwile „poprawiałam” fryz, bardziej go roztrzepując…Z tą pewnością siebie.

    Wszystko się ułoży, chociaż nie będzie to krótkotrwały proces. Przede mną 2 egzaminy poprawkowe, warsztaty Capoeira z Niemcami, kolejny semstr i być może praca jako barmanka. Wszystko tak jak chce, ja sama. Bez czyjegoś „tylko nie to”, „weź przestań”. Ważne jest to, że ja decyduje, że walcze o swoje szczęście tak jak chce, a nie tak jak robiłam to przez ostatni czas.

    Wszystko się zmienia.

    Bo stawiam wszystko na jedną kartę tracąc to co naprawdę warto docenić i…

    Czuję się beznadziejnie. Jak jeszcze nigdy dotąd. Głupia ja!

    Na jeden dzień. Chyba po to, aby odzyskać równowagę, która wczoraj została naruszona.


    • RSS