criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2005

    Co cię nie zabije to cię wzmocni?

    D. ma wyłączony telefon. Już 2gi dzień. Na początku mnie to martwiło. Ale nie przespałam całej nocy, jak to ja. Teraz jestem zła. Wiem, że coś jest nie tak.

    Rozmowa z przyjacielem.
    Bo to nie facet dla mnie. Bo to nie związek dla mnie. Bo co z tego, że przerabiałam różne odległości, jak to po prostu potrzebuje kogoś tu, przy sobie. A teraz, kiedy wiem, że coś jest nie tak, że przecież D. wiedział jak bardzo mi zależy na tym żeby do mnie przyjechał…

    Rozmawiałam z mamą. Płakała przez telefon. Źle się czuła. Poprosiłam, żeby wezwała pogodotwie. To pewnie serce.
    Powiedziała, że mam poczekać. Że się wyjaśni, jak D. wróci. Ale D. nie powiem mi prawdy. Dokonale o tym wiem. A dlaczego? Bo widze po nim, że już zbyt wiele przede mną ukrył.

    I będzie ukrywał. Będzie znikał. Będzie – być może – kłamał. Bo się przejechał, bo nie ufa. I nie zaufa bardzo długo.

    A ja wracam we wtorek wieczorem. I chce żeby to już było w tej chwili.

    Mam już dość. Dziś wreszcie słońce raczyło wyjść. D. wrócił do Szczecina ze złotem za sprint drużynowy. Mistrz.

    Dzwonił Niebieskooki. Liczył na moją pomoc. Frajer.
    Jestem uchachana, bo nie dostał się na państwową uczelnie, ba! Nawet nie zdawał.
    Swoich zdjęć nie odzyskałam. Jeszcze.

    Kombinuje jakby tu nie jechać na ten posrany obóz sportów wodnych. Mama działa.
    Cieszę się perspektywą pracy na Dziewokliczu.

    I bardzo chcę pojechać do fokarium na Helu. Ale pewnie D. we wrześniu nie będzie miał czasu.

    …czyli dalej siedzę w robocie. Pogoda w kratkę, prądy i fale takie, że w jednym miejscu do morza się wchodzi, w innym wychodzi. Znosi. Czerwona flaga. Zakaz kąpieli.

    Moja współlokatorka, kelnerka, nie odzywa się do mnie. Tak samo jej facet. Zaczęło się od tego, że laska posądziła mnie o to, że wtrącam się miedzy nich. W jaki sposób? Rozmawiając z jej facetem i plujać z nim pestkami od czereśni.

    Potem przyszła pora na telesfora, czyli jak napisałam do niego smsa, żeby zrobił w domu popcorn na seans Aliena3, to Aga postanowiła załatwiać całą sprawę przez inną kelnerkę. Bo Aga nic o żadnym seansie nie wiedziała (no no) i że jakbym ja się czuła gdyby jakaś laska pisała do mojego faceta o popcorn.
    Parodia.

    Więcej pisać nie będę, nie chce mi się. Bo sprawa dość żałosna.

    D. we Włoszech, od jutra do niedzieli jeżdżą Mistrzostwa Europy. Tak więc od wczoraj cisza w eterze, ostatnie smsy były wczorajszego ranka. Teraz ja piszę takie pokrzepiające, coby D. się nie stresował (a się stresuje, o czym świadczy jego brak zainteresowania telefonem komórkowym).

    I nadal nie chce mi się uczyć do poprawki z fizjologii.

    Ból

    3 komentarzy

    Jak przebić się przez mur, który został postawiony wokół mężczyzny po tym jak został bardzo zraniony?

    Ciągle się nad tym zastanawiam. I bardzo mnie to boli. Bo przecież wszystko wydaje się być ok. On jestm tam, ja jestem tu. Widujemy się na krótko, bo On prowadzi takie a nie inne życie. I w jaki sposób, będąc z kimś, kto znika z domu ok. 200 dni w roku, sprawić, by ta osoba porzuciła obawy?

    „Patiance, my young Padawan”.

    Wiem, że tylko cierpliwość może okazać się tu skuteczna. Nie mam zamiaru udowadniać Mu tego, że jestem inna.

    Ale co będzie, jeśli poczuję, że nie mam już siły dalej walczyć?

    Tu właśnie jestem. I dziś postnowiłam pokusić się na kafeję. A bez netu wytrzymałam ponad tydzień :)

    Coż tu dużo pisać. Woda zimna – 10 stopni, tak więc czerwona flaga. Kolonia ma zakaz kąpania, a ja z nudów polazłam do ratowników na wieżę. Po 3ch dniach starczy mi w zupełności – mam dość zwracania się do mnie jak do dmuchanej lali.

    Cóż ponadto? Brak kasy. I zbliżająca się deprecha na myśli o zapłaceniu rachunku za komórę (D. zapłacił mi jeden więc wiszę mu kasę :] ).

    Przez 2 dni byłam szczęśliwą posiadczką małego kociaka, na szczęście znalazłam dla przybłędy właściciela. :)

    Za D. tęsknię okrótnie. Za Bartusiem i ekipą tym bardziej (wielkie dzięki za wsparcie podczas mojego kryzysu który miał miejsce przez ostatnie 3 dni).

    Kiedy wracam? 2giego sierpnia wieczorem albo 3 po południu. Oby ta pierwsza obcj.

    Wrócę tu, jeśli dadzą mi zaliczkę ;)

    …kiedy mnie tulił.
    …kiedy mnie całował.
    …kiedy mnie dotykał.
    …kiedy nasze serca się uspokajały.

    Nie powiedziałam czemu. Przecież i tak oboje wiemy.

    To tylko miesiąc. Prawda? Tylko.

    Jutro o 10:15 odjeżdza mój pociąg do Koszalina. Z Koszalina jadę busem do Darłówka, wpadam na obiad a po obiedzie pewnie od razu na plażę. I kąpie dzieciaki.

    A D. siedzi tu. 20tego jedzie na Mistrzostwa Europy. Bronić tytułu oczywiście.

    Coż ja mam jeszcze pisać?

    Dziś przeżyłam piękną noc…

    :)

    1 komentarz

    Mistrz Polski 2005 w sprincie indywidualnym na 200m, sprincie drużynowym oraz I ViceMistrz w keirinie.
    I 6 rolek filmu :)

    Jestem wymęczona. Sama nie wiem czy od biegania po torze czy też od tego napięcia które nieustannie towarzyszyło mi gdy D. stawał na starcie. Niezapomniane wrażenie.

    Składano mi gratulacje, mówniono że Go uskrzydlam…Nie wiem jak jest, wiem natomiast że był mi wdzięczny za śniadanie o 7:30 :)


    • RSS