criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 1.2006

    Właśnie przyszła paczka. Koszulka z INDEPENDANCE ON TOUR 2005 + koszulka z SUNRISE FESTIVAL i cd z filmami z Sunrise Festival 2004, 2005 i Independance on tour 2005 – w ramach przeprosin za opóźnienie w wysłaniu koszulki z INDP.

    Uaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
    :D

    Przez ostatnie pół roku tyle osób z różnych powodów nagle wyrzucało mnie ze swojego życia. Czyżbym była tak niebezpieczna? Czyżbym tak dużo zmieniała?

    Gardze ludźmi, którzy umywają ręce od tego, co zrobili.

    Gardze ludźmi, którzy boją się odpowiedzalności i traktują swoje czyny jako niewinną zabawę.

    Gardze ludźmi, którzy mówią to, co chcą abym usłyszała bądź to, co ja bym chciała usłyszeć.

    Gardze ludźmi, którzy wyrzucają mnie ze swojego życia tak, by mnie sprowokować i tym co mówią doprowadzić do odejścia pod wpływem emocji.

    Gardze ludźmi, którzy oczekują odpowiedzi a sami jej nie udzielają.

    Teraz już wiem, czemu tak wiele rzeczy nie było istotnych i czemu słyszałam „czy to ma jakieś znaczenie, chyba nie powinno mieć”.

    Lanie wody.

    Jak dobrze, że niektórzy widzą ubytek, jaki tu nastąpił.
    Test na inteligencje polega na tym, żeby to wszystko teraz do kupy złożyć.

    Pewnych faktów i tak już się nie da wymazać.

    I bardzo dobrze.

    P.S. Proszę o podpisywania się w komentarzach, dziękuje.
    Anonimy traktuje jako szpiegostwo i brak odwagi na ujawienie swojej toższamości.

    Hmm, to mi się zaczyna układać…

    Straciłam perspektywę na najbliży czas.

    Straciłam marzenia, nadzieję.

    Nie potrafię opisać tego, co się ze mną teraz stało.

    Rozpadłam się.

    Nie chciałam, przepraszam, to nie było celowe, nie chciałam zaszkodzić.

    I nie zaszkodziłam.

    Uważam, że to było celowe. To, co dziś się stało. To nie był przypadek.

    Trzeba było powiedzieć, że przeszkadzam ci w życiu.

    ***

    Ciekawa jestem co się właściwie stało, bo brak śladów…

    Egzystencja.

    1 komentarz

    Dziś w KFC tak bardzo chciałam być niewidoczna. Pierwszy raz w życiu. Usiadłam tak, aby nikt mnie nie widział, za ścianą. Oglądałam kolory pokoju zabaw dla dzieci, myśląc, czy pasowałyby moim ścianom.

    Nie pamiętam co wtedy myślałam. Wiem, że jedząc wiedziałam co napisać tutaj.
    Teraz już nie wiem.

    Ciągle łapię się na tym, że myślę o D.
    Myśle o nim tak ciepło, chociaż nie zasługuje na to.
    Myśle o tym, jak dotyka moich pleców w sukni balowej z odkrytymi plecami.
    Myśle o tym, jak się z nim kocham.
    Nie powinnam.

    G. był noclegowym epizodem.
    Nie będę pisać o kolejnym…bo pewnie zniknie jeszcze szybciej (chociaż?).

    Chciałam dziś zniknąć.

    Razem z Zygzyrygzy wybrałyśmy się na Ogólnopolski Zlot Fanów Bjork. I tak jak zawsze słuchając albumu Telegram albo Post omijałam „Isobel”, tak po tym jak Iga razem z Make It Funky Production zaśpiewała właśnie ten utwór, zmieniam zdanie co do tego kawałka.
    No i kto by pomyślał, że będę tańczyć do „Violently happy”, „Big time sensuality” czy też „There’s more to life than this”. A tańczyłam. W czwartek Trezor i house/trance, w niedziele Hormon i Bjork.

    Kobieta pełna kontrastów, hmm?

    Tak, jeśli chciałabym pojechać do domu.
    Ale nie jadę. Nie mam po co. Notatki pod ręką mam, a w domu tylko niepotrzebne zawracanie dupy by było.
    Poczekam sobię, aż wróci.
    Poczekam na herbatkę i śniadanie podane do łóżka. Pozwolę się porozpieszczać. Pogram w NFS’a: HP2. Pogadam na Sieci z ludźmi.

    Kolejny facet w moim życiu, a tym blogu, pan G.
    Który to już po panu D.? Nie chce mi się liczyć.
    Konrad miał rację, będę się teraz bawić, póki się nie zakocham. I dobrze.
    Tylko, że ja nie chcę nikogo krzywdzić.
    Bo przecież spałam u Zygzy…

    Żadnych emocji wyższych. W tej chwili w mojej głowie przeważa tok myślenia „który mi się bardziej podoba”.
    I dobrze. Nikt nie oczekuje ode mnie żadnych deklaracji.

    Stałam się przyjaciółką Zygzy. A ona moją. Na dniach. Zupełnie przypadkowo. Połączyły nas…fast food’y, jedzone między moją pracą a uczelnią bądź treningiem. Wspólne 3godzinne wypady do Galaxy. Oglądanie półfabrykantów na kolczyki. Gadanie o facetach, o życiu.
    Kto by pomyślał, że na studiach zyskam przyjaciółkę w postaci zamglonej istoty za czasów mojej podstawówki.

    Mam przyjaciółkę. Ja, męska Lara Croft.
    Przecież to nie do pomyślenia.

    A pierdolić. I tak pozostanę kobietą w moro z…tipsami.

    Narnia.

    7 komentarzy

    Rozpłakałam się, gdy Wielki Kot miał umrzeć, dźgnięty przez Jadis (ukłon ku Gabrielowi z „Constantine”, hehe).
    Film jest piękny. Naprawdę polecam.
    Szczególnie fanom klimatów „Heroes of Might and Magic”.
    Gryfy, Fenixy, Cyklopi, Fauny i cała masa innych niesamowitych postaci.

    Ale Ekipa z zachowaniem wczoraj przegięła. Moja cierpliwość została nagięta zbyt mocno.

    A Marjo wczoraj był u koleżanki. Uczyli się do statystyki. I wrócił późno (wiadomość na gg napisana po godzinie 3…). I jestem zazdrosna. A nie jesteśmy ze sobą.
    I mam brzydkie przeczucia.

    Odpuszczam sobie treningi do lutego. Niestety – egzaminy jeden za drugim.

    Jakaś taka nijaka jestem.
    Coś się wydarzy.

    Po prostu spotykać się z facetami ale tak, żeby oni od razu się we mnie nie zakochiwali.
    Po Krzysiu przyszedł czas na Marja. Marjo jest rudzielcem, piegowatym, ze ślicznymi niebieskimi oczami. Kojarzy mnie z lat wcześniejszych z przystani, w końcu oboje pływamy. Zna mojego tatę…
    Ma kobietę. Toksyczny związek.
    Nie wiem jak strzelec żeglarz może wiązać się z kobietą która poza kosmetykami i oglądaniem tv nic innego nie robi…
    No i chłopak oszałał na moim pkt. Pół nocy nie przespałam, żeby naprostować go. W końcu wyłączyłam telefon.

    ***

    Ojcu znów odbija. Ale tak kompletnie.

    ***

    D. wyjeżdża na dniach. W sieci znów wykopałam kolejny wywiad z jego udziałem.
    I ma powtórkę z tego związku przede mną.
    Tzn. ma to, co lubi.
    Spotyka się z kobietą, która specjalnie nic do niego nie czuje.

    Tak więc przez najbliższe 3 miesiące jego nieobecności na zajęciach z ratownictwa i pływania będę skanowana wzrokiem przez jego wielką miłość.

    Kocham.

    Brak komentarzy

    Wodę. Basen. Opór. Ciśnienie. Brak powietrza. Dobry trenig.

    Błogi stan. Niczego więcej mi nie potrzeba. Chciałabym mieć skrzela…

    Ignorować?

    1 komentarz

    No to uwaga uwaga, statystyki:

    - interesujących mnie facetów: 2
    - zajętych: 1
    - zainteresowanych mną: 0
    ;)

    Pan Prawnik…cóż. Pewnie znów będę piszczeć, jak usłyszę jego głos na poczcie głosowej (za jakieś kilka dni).
    Szkoda tylko, że wcześniej będę wychodzić z siebie, bo tak naprawde ma mnie w dupie ;)
    Więc sobie MOŻE już NA PEWNO odpuszczę?

    Lol…

    ***
    O jak super. Bo zapragnęłam siłowni. I będę ją mieć. I to z sekcją pływacką Univerku. Wczoraj trener uraczył nasz taką super informacją :)


    • RSS