criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 3.2006

    Pożyczę kasę, zapłacę tyle ile trzeba, żeby odblokowali fon.

    Będę pracować w biurze turystycznym. Praktyki w ramach uczelni (obowiązkowe) i praca w jednym.

    Mój głos pnie się coraz wyżej – poszedł przynajmniej o jakieś 2 dzwięki w górę.

    No i zostałam poproszona o…Nie chcę krakać.

    Potrzebuje mikrofonu, ma ktoś?

    Nie.

    3 komentarzy

    Co do poprzedniego posta – nie napisze więcej. Osobiście co najwyżej dowiedzą się osoby zaufane.

    A dziś to mi serce stanęło.
    Rower.
    Szosowy.
    Ten strój.
    Te barwy.
    Ta nazwa klubu.
    Na szczęscie to nie był D.

    ***

    Wyłączyli mi kom, bo oczywiście nie zapłaciłam całej raty.

    A że kasy nie mam póki co, mniej więcej do połowy kwietnia będę żyć bez telefonu.
    Może to i lepiej.
    Oczywiście awantura w domu, bo siedzę przed kompem.
    A to taki problem?
    Dla mnie większym problemem był brak kasy, bo matka sobie pojechała w góry na 2 tygodnie, w tym do Czech, a w domu ani grosza nie zostawiła i ojciec awantury robił. A że sam po 2tygodniowej chorobie, to w pracy nie był, etc. etc.

    Ale nie, przecież ja przed kompem znów siedze.

    Taka wypowiedź potrafi zaskoczyć.
    Takie stwierdzenie.

    I znów nie napiszę więcej, bo wiecie czemu.

    Muszę. W sumie nic wesołego.

    Trza mi łąkotkę wyciąc. W tym moim kolanie, co się skręciło na desce.
    Tzn. można nie wycinać. Ale ona mi się sproszkuje i większe jaja będą.
    Tak więc wole przejść zabieg, szybciej wyrehabilitować nogę, pojechać na zawody i…przepowiadać pogodę ;), niż męczyć się i zastanawiać się kiedy łąkotka mi w staw wskoczy na imprezie…

    …i poleciałam do Trezora.

    Bardzo kusiło mnie nowe „coś” w postaci UMT Projekt, do którego należy mój znajomy (ale dziś nie grał).

    Było nice, tylko że panownie przekrzyczeli samego Hazel’a…

    A impreza zaowocowala nowymi kontaktami oraz…plakatem z REVOLUTION EVENT

    Tak więc wszystko si :D

    Tzn. dopiero idę dziś.
    Na 11 mam się stawić w sprawie obsługi klienta kluczowego – czyli nakręcanie klientów na usługi tej firmy (hehe, najlepsze jest to, że w ogłoszeniu nie napisali czym się firma zajmuje, ale to norma). Czyli robiłabym prawie to samo co w agencji reklamowej.

    Druga rozmowa o 13:45 – praca jako recepcjonistka w gabinecie odnowy biologicznej. Jak na ironie – wysyłałam im oferty reklam z agencji i szefowa była przeze mnie ostro molestowana ;)

    W sumie jest jeszcze trzecia opcja, ale tam dopiero będę dzownić, aby się umówić na spotkanie – wydawnictwo Branżowej Książki Telefonicznej.
    Tu również namawianie klienta na skorzystanie z usług firmy, w tym przypadku wrzucenia adresu do BKT…

    Druga opcja naj naj, prawda? Też tak uważam. Chociaż wczoraj wysłałam jeszcze więcej maili, przed chwilą też jeszcze jeden…

    I upajam się setami Cez Ara :)

    I uwaga – nie byłam wczoraj w Trezorze! Dziś sobie też odpuszcze :P

    ***

    Pierwsza rozmowa – jestem studentką dzienną, więc fajna praca (czysto biurowa) przebiegła mi przed oczami.

    Na drugą rozmowę nie jadę, bo mam wykład obowiązkowy, a weekend spędze na zwiedzaniu wypiździew swojego miasta.

    Bomba.

    Uhuhu, od dawna nie byłam na randce w tak miłym towarzystwie. Oczywiście bajer szablonowy, bo kino. „Różowa pantera” + popcorn, cola i emememsy (zalatuje przeszłością, heh).
    A po kinie jakieś półtora godziny jazdy samochodem po całym mieście z Tiesto w głośnikach.

    Więcej nie piszę, bo znów mnie oskarżą o naruszanie prywatności innych osób.

    Dla zainteresowanych: nie, nadzieji w owej randce nie pokładam. Z dwóch powodów, o których też nie napiszę, bo to podawanie danych prywatnych bez pozowlnia.

    Nosz kurwa mać, paranoja.

    Śniło mi się, że D. dzwonił. I pamiętam, że strasznie go okrzyczałam. Bo chyba chciał wrócić.
    A potem przeżywałam to mocno i pomyślałam sobie, że gdybym krótko powiedziała „spadaj”, „nie” czy coś takiego, byłoby mi znacznie lżej, niż po tym całym wywodzie.

    Był tam! Siedział za szybą i widział!
    Ten, przez którego usunęłam notki z jednego z najszczęśliwszych tygodni mojego życia! Wieczny samuraj, hehe.

    Akurat kończyłam się rozciągać po treningu na siłowni. Widziałam, że za szybą ktoś siedzi, ale nie wiedziałam, że to on. Dopiero Trener mi powiedział.
    To się nieziemsko usatysfakcjonowałam na wieść, że zdziwienie nastąpiło.

    A poza tym to JB dostał dziś moj SAM OSOBNY WOKAL. Nagranie „Most precious love”. I jak na jego gust to jest całkiem dobre. Fakt, są niedociągnięcia, ale od tego już jest studio. I pytał, czy może to dalej puścić. W sensie czy się zgadzam, aby inni to usłyszeli.
    No przecież tak! Przecież wreszcie dostaję od życia szansę!

    A tamte wokale w Poznaniu to oczywiście ściema. Szkoda gadać…

    Zgon.

    2 komentarzy

    Nie wiem który raz już na tym blogu taki tytuł notki daję :)

    Jay Bea pojechał do Poznania, buuuuu! Myślałam, że zostanie.

    Na stronie Trezora oraz na nieoficjalnej stronie ze zdjęciami z imprez znajdziecie mnie :) (żeby chociaż wszyscy wiedzieli jak wyglądam, byłoby dobrze, he? :P ).

    Było fajowo. Pomijając jedną głupią sprawę.

    Była dziewczyna Rogera, człowieka u którego robiłam pierwsze nagrania, dzwoniła do mnie z info, że w pewnym lokalu z Poznaniu lecą moje nagrania. Że podeszła do dj’a, spytała czy to moje nagrania bla bla bla. I że je udostępnili chłopaki spod Wrocławia (tam, gdzie ostatnio nagrywałam).
    Dzwoniłam do Nieświecia, powiedział, że z Wrocka nic nie wyszło.
    Bajka na kółkach.
    Pytanie tylko, po co ona kłamała?
    Roger twierdzi, że chciała mieć pewność, że on jest w Szczecinie (był wczoraj w Trezorze).
    Kretynizm roku. Nie rozumiem, jak z czegoś takiego można sobie robić jaja.

    Lekki trening na basenie a ja zasypiam. Dołożyłam starań do mojej setki zmiennym, którą wykonałam jak już wszyscy sobie poszli i myślałam, że z basenu nie wyjdę.


    • RSS