criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 5.2006

    Chora. Nauka. Imprezy. Aaaaaa!

    Jutro:
    9:25 solarium
    10:00 tipsy (do kumpeli jedzie sie jakies 30 min więc hmmm…)
    12:30 Basen – sędziuje zawody
    16:00 Muszę odebrać koszulkę z Copy Landu i jednocześnie wstawić się w muzyku

    Wogóle to chora jestem i nie wiadomo, czy dam radę jutro śpiewać na koncercie.
    Jak nie, to jadę wcześniej do Poznania.
    I co? I będzie rzeźba w gównie.
    Bo w poniedziałek egzamin, a w środę koło, które nie odbyło się wczoraj, bo…Profesor jeszcze nam testu nie wymyślił! Porażka…

    A wogóle to znikam i się jakoś w weekend pojawie.

    Poznań – Bydgoszcz – Poznań

    …a ty jeszcze nic nie zrobiłaś i jest o tobie głośno”.

    Ano jest.
    Temat trezorowy. Tak w sumie zawisłam na komórce o godzinę za dużo i mam nadzieję, że się wypłacę…Ale chodzi o to, że…

    Że ja wiem, że jest okazja na projekt, to mam go realizować, a nie czekać, aż Ceź coś przyśle.

    „Stoisz w miejscu, a już dawno mogłaś coś zrobić”

    Ano prawda. Tylko rozpaczam nad swoim „trezorowym” losem.

    Wiem co, jak, gdzie, czemu.
    Do zadym „zazdości” dorzuca się prawdopodobnie kobieta dj Micro.
    Z jego nr gg napisała do mnie wiadomość, którą można skwitować jednoznacznie: mam wypierdalać i odwalić się od dj’ki.

    I wiecie co? Po drugiej stronie lustra jest fajnie, jak się po niej nie jest.
    Wplątałam się w pieprzone intrygi popieprzonych dziewczyn dj’ów.
    Ale z drugiej strony, już druga kobitka (bardzo przemiła, dziewczyna współwłaściciela mojego lokalu przewodnieg) tłumaczyła, co i jak.
    A ona do mnie nic nie posiada, bo sytuacje zna.

    To powiedzmy, że już druga po „mojej stronie”. Bo chyba mogę Anię dj’a W zaliczyć jeszcze.

    No bo niech ktoś tym innym powie, że ja naprawdę tylko chcę śpiewać, no…

    A, Ceziowej się nie da przetłumaczyć.
    „Zazdrosła” się już na Independance 2005 i tak jej zostało.

    ***

    Dla tych, którzy nie nadrabiają.

    Od listopada 2005 do dnia dzisiejszego poznaję – można rzec – śmietankę z salonów polskiego clubbingu. Grube rybki, które się u nas w kraju – i za granicą – liczą. A wszystko ku temu, by zacząć ambitnie nagrywać wokale do muzyki house. Odsyłam do cytatu z początku notki.
    Tak więc póki co nagrałam rzeczy sama dla siebię, skrzętnie je urywając przed szerszym światem artyzmu muzycznego (tzw. druga strona lustra, niedostępna dla zwykłych śmiertelników). Projekt jeden był, można go określić „na sali śmiechem”, bo rozpoczętym na 2 tygodnie przed imprezą docelową. Wtajemniczeni wiedzą – hymn do Revolution. Nie wypaliło.
    A ja się miotam w tym wszystkim i przeżywam jak mrówka okres.
    Do tego dorzucają się zazdrosne kobiety dj’ów które postrzegają mnie jako…potencjalną konkurencję. Przepraszam, do czego? Czyżby też umiały śpiewać? (sarkazm do kwadratu).
    „A, to ty jesteś Baltica” wybrzmiewa coraz częściej. Przynajmniej wieść o moim istnieniu, na szczęscie, nie związana z moją wtopą Revolution (śmietanka szczecińska uważa, że mimo wtopy i tak umiejętności i warunki do wycia mam całkiem całkiem, a klubowicze wtajemniczeni twierdzą, że niewykorzystanie mojego wokalu w hymnie do Revolution było błędem, ale pomijamy to, bo tu MDT rządzi a nie czyjeś widzimisię), dotarła już…do Bydgoszczy (dj W, ukłon w Pana stronę).

    Krótko mówiąc – nic nie osiągnowszy, stałam się…znana?

    Life sux. Bo zwykle ludzie coś robią, aby zdobyć popularność, a ja nie zrobiłam jeszcze nic a i tak jestem na językach.

    Poznałam dj W :) Tak, tego dj W :) Facet tak przepięknie gra, mmmm :)
    Poznałam też jego dziewczynę, jedną z 2 sweet blondies, żeńskiego duetu dj’skiego :) W sumie to od niej się zaczęło, polazłam ‚tam, gdzie tylko wybrańcy mogą” ;) (trzeci bar trezorowy, niedostępny dla nikogo poza dj’ami i ekipą trezorową) i…zrobiłam sobie z nią mały wywiad.

    No cóż. W ma na mnie namiar. Ale…

    Ale zastanawiam się, czy nie odłożyć wszystkich propozycji (wiadomo, ani W ani Sasha nie wiedzą, kiedy im coś przyjdzie do głowy) i spokojnie czekać, aż Cez Are Kane zgłosi się ze swoim kawałkiem. Oczywiście świadoma jestem, że to nie nastąpi już/teraz/natychmiast.
    Jak to wczoraj usłyszałam – on musi do tego po prostu…dojrzeć. To tak ze wszystkim.
    Bo generalnie z Ceziem pogadałam.
    I Ceziu stwierdził, że to tak troche nieładnie zrobiłam, że najpierw razem gadamy o współpracy, a potem robię coś dla innego członka MDT. Ale zły nie jest. Bo chciałam dobrze. Tylko, że zrobiłam źle.
    I mam się nie przejmować. Za bardzo przeżywam, za bardzo chcę.
    Mam też olać kwestię „zjadania mnie” przez jego kobietę. Bo on wie jak jest, tłumaczy jej. Że ja jestem tylko koleżanką ze Szczecina, że to współpraca. Że to po prostu tylko to.
    Ale coż, Magda mnie nie zna. A cholera wie, kto jej tam o mnie gada i co gada.

    Odnosze wrażenie, że to całe życie trezorowo/klubowe lekko mnie przytłacza. Że szukam gdzieś tam swojego miejsca, fakt, niedługo, bo pół roku, ale za wszelką cenę chcę się tam gdzieś umieścić. Nie wszystko przychodzi lekką ręką. I wszystko w swoim czasie. Podobno.

    A ta szkoła muzyczna to ta na Wojska Polskiego, drogi Zygzaczku.

    01.06 Poznań, a 02.06 Bydgoszcz.

    Taaaa, jakieś 48h na nogach :>

    ***

    A wogóle oto mój rozkład jazdy do końca roku akademickiego:

    25.05 – Sędziowanie Międzywydziałowych Zawodów Pływackich
    25.05 – Trezor
    26.05 – House na Wałach
    30.05 – kolokwium z drugiej części Geografii turystycznej wybranych regionów świata (pierwszej części nie pisałam)
    01.06 – Sędziowanie szkolnych zawodów pływackich
    01.06 – Koncert w Państwowej Szkole Muzycznej Iwszego stopnia
    01.06 – wyjazd do Poznania (pewnie impreza)
    02.06 – Bydgoszcz->Outdoor Clubbing Experience
    03.06 – Poznań (być może impreza)
    04.06 – powrót do domu (a może 3ciego)
    05.06 – egzamin z Geografii fizycznej Polski
    09.06 – Trezor
    14.06 – egzamin z Hydrologii
    20.06 – egzamin z Geografii turystycznej
    23.06?? – zaliczanie pierwszej części z Geografii turystycznej wybranych regionów świata
    23.06 – być może wyjazd do Poznania
    24.06 – Welcome to…Malta Poznań

    No booking to mam lepszy niż niektórzy dj’e :>

    O?

    Brak komentarzy

    Pamiętacie mój wyjazd na nagrania do Wrocławia?
    Osoba, do której na nie jechałam, wspomniała o mnie pewnemu dj’owi z Poznania.
    Co z tego będzie, zobaczymy.

    Basen.
    Jest ok. Wracam do formy.

    ***

    Dotarłam do komentarzy w notce z info, że pojawiłam się tu i ówdzie na zdjęciach w galerii Trezora.
    Ludzie, czytajcie uważnie co pisze…:>

    P.S. Po co sprawdzać zdjęcia jak nie każdy wiem jak wyglądam ;)

    Live has been faded into grey,
    all over my place,
    all over my heart, all over my life..
    No sign showing me the way out
    or telling my soul
    how to get out of this never ending hole of darkness
    sorrounding my love…
    Could not believe in me,
    believe in how many things I have to give into myself…
    I was waiting for nothing…
    for no one…
    for the end…

    Tak się kurna właśnie czuję.

    Adaś dosłał zdjęcia i oto w galerii Trezora (na oficjalnej stronie) pojawiłam się ja.
    Na 3 stronie galerii z 3cich urodziny Trezor Dance Mission i na ostatniej stronie galerii z przyjazdu Perana Van Dijka. Tylko że właśnie to zdjęcie jest straszne.
    Ja już nie powinnam się pojawiać w tym lokalu ;) Dla bezpieczeństwa swojego i innych. Szczególnie psychiki innych :P

    ***

    Zła wiadomość jest taka, że jak przyszło CO DO CZEGO NAPRAWDE NA SERIO to przeszkodził brak czasu i odległoś (zajebiście mała!).

    Tak więc w kwestii osobistej pecha część kolejna.

    Ja już nie mogę.

    Prowadziłam dziś (w sumie to wczoraj, bo już piątek mamy) jeepa.

    Ale TAKIEGO jeepa. TAKIEGO prawdziwego.

    Rocznik 83. Mercedes G-klasa.

    Fakt, parking Castoramy. Ale chyba nie odważyłabym się wyjechać tym czołgiem na ulicę, szczególnie po zachodzie słońca.

    Auto oddane w moje ręce na pierwszym spotkaniu.
    Pierwsze auto, w którym poczułam się jak mała dziewczynka

    ***
    Trezor.
    Hazel & Drum live show.
    Drum zajebiście gra na perkusji. O.

    Hymn.
    Pytania znajomych, gdzie mój wokal.
    Wokalu nie ma, nie było i nie będzie.
    Nie ma wersji z wokalem.

    I pojechałam do domu.

    No ja się chyba powieszę.
    Mam nawroty.
    I głupia baba ze mnie.

    Ile czasu mi jeszcze potrzeba, żeby domknąć te drzwi na ostatnią kłodke?

    Może to powinny być zamki Gerdy…

    ***

    Zostałam uznana za odkrycie sezonu 2006.

    Uwaga uwaga, to stwierdzenie faceta. Młodszego ode mnie o 2 lata.

    Dziś dałam radę zmiennym.
    Tzn., że pociągnęłam żabą, że kolana nie czuć.
    Na razie.

    Byłam na Mission Impossible 3 z innym 30letnim ;)

    Co nie zmienia faktu, że moja opinia o panach w tych okolicach wieku nadal jest taka sama, jak w poprzedniej notce.


    • RSS