criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2006

    Właśnie mnie naszły.
    Nie chce mi się tego wszystkiego ogarniać, naprawdę…
    Chciałabym już wrócić do domu. A to jeszcze miesiąc.
    Nauka, zero imprez, wegetacja przed dvd w sali telewizyjnej w sanatorium.
    Nie odnoszę wrażenia, aby w moim życiu miał nastąpić jakiś pozytywny zwrot wydarzeń.

    Najlepszy przyjaciel ożenił się ze stukniętą kobietą.
    Wokół mnie coraz więcej egoistów radzących sobie z moją – w stosunku do nich – ignorancją poprzez wyławianie co rusz nowych panien do towarzystwa. Zupełnie nie pamiętając o tym, że na czyimś nieszczęściu swojego szczęścia się nie zbuduje.

    Ale cóz, są ludzi i są klamki od zachrystii ;>

    ***

    Jeszcze miesiąc czasu w Kołobrzegu. Ochujam chyba.

    LOL!

    1 komentarz

    Zostałam moderaorem w prawie każdym dziale na forum agencji MDT!

    Nie mam pytań ;>

    Fałsz.

    1 komentarz

    Kolejnym fiaskiem zakończyła się moja współpraca z bratem Krisa. Przez wspólne spędzanie czasu czy to przy pracy, czy gdzieś na imprezach jakoś tak „przyzwyczailiśmy się” do siebie. Ja w sumie niepotrzebnie, bo pan Tomasz zaczął bardzo niefajnie zachowywać się w stosunku do mnie w momencie, kiedy stałam się zbędna. To się nazywa „przyjaźń”.

    Czuję się oszukana i przyznaję się do tego.

    W pracy żadnych nowości. Matka wyjechała do Szczecina, ma tu wrócić, a ja nadal rozważam konieczność wyniesienia się z domu od października. Zakładając, że ojciec się nie wyniesie.

    Monotonia. Szara.

    Pozory?

    1 komentarz

    Ktoś pyta, jak się czuje. A ja zastanawiam się, po co pyta. Czy naprawdę go to interesuje? Czy chce zachować pozory?

    Warszawa się odezwała. Ale zamilkła zaraz po tym, jak lunęłam zimną wodą na „pikantne” smsy. Co ja, maszynka do lodów jestem?

    Ja naprawde nie wiem, jak to jest. Nie robię się na Barbie, a faceco o tak chcą mnie tylko do jednego.

    Od rana kłótnie z matką. A tak, obie w Kołobrzegu jesteśmy. I ja muszę znosić jej szlochanie o poranku, bo kobieta również dać rady z płcią przeciwną sobie nie może.
    No i oczywiście jako ostatnia dowiaduje się, że matka z ojcem w sensie emocjonalno-psychicznym już nie jest…

    Dom.

    2 komentarzy

    Wszystko byłoby ok, gdyby ojciec nie wrócił do domu pijany. Matka wyjechała, więc tylko ja byłam zdana na konfrontację z pijanym tatusiem.

    Skończyło się łzami, wyszłam na klatkę schodową, zadzwoniłam do matki i powiedziałam, że jeśli ojciec będzie z nami mieszkał po moim powrocie z Kołobrzegu, wyprowadzam się.

    Alimenty od rodziców – jakies 300zł + praca na pół etatu = kolejne 300, max 400zł. 700zł miesięcznie. Przecież ja nie dam rady.

    Basen mi zamknęli do środy więc jutro przyjeżdżam do domu.

    Dziś śpiewam w Kazamatach, jutro może w Trezorze.

    I kupiłam sobie szpilki, czarne, odkryte palce, kokardka.

    I puchnę, bo ciężkie dni nadchodzą. I cały świat mnie po prostu W K U R W I A.

    W wieku 21 lat opanowałam (powiedzmy) wszystkie 4 style pływania. Kraul, klasyk, grzbiet i delfin. Teraz tak naprawdę pozostaje mi wypracować deltale, zadbać o szlifowanie wytrzymałości i jakoś to będzie.
    Dziś nawet moja własna mama stała nade mną, wydając polecenia, co i jak mam robić w wodzie. Ucieszył mnie komentarz, iż poprawił mi się delfin. Chciałabym bez problemu zrobić 50tkę i tak też startować na zawodach. Ale nie wiem, czy zdołam tego dokonać.

    Mam kolejny pomysł na swoją przyszłość. Skończyć turystykę i rekreację na licencjacie, wziąć kredyt studencki i rozpocząć zaoczne studia na Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie. No i oczywiście pracować.

    Szkoda mi tylko koncepcji z Poznaniem. W sumie, zawsze mogę tam pojechać po studiach. Nie wiem co takiego widzę w tym mieście, ale chciałabym w nim mieszkać, pracować, założyć rodzinę.

    Berlin, Londyn, Kair…jest tyle miejsc na świecie, których jestem spragniona.

    Życie chyba jednak jest za krótkie.

    Warszawa się odezwała. Ale dajcie spokój. Po jakiego grzyba dzwonić i dawać znać, że jest ok, jak już kiedy ja dzwonie, to facet usówa się w cień. Pierdole coś takiego.

    Ze wszystkich stron słysze – odpocznij od MDT! Dlatego uwaga, uwaga – przez miesiąc czasu nie mam zamiaru udzielać się na forum tej najwspanialszej („żyg”) agencji. I nawet ma mnie kto pilnować. A nawet jeśli nie, to warto potrenować samozaparcie.

    Jem winogrona, klepię w klawiaturę i zachwilę zrobi się ze mnie kurka domowa przy garach.


    • RSS