criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2006

    No tak.

    2 komentarzy

    Nikogo nie dziwi fakt, że podejmuję angielskojęzyczny dialog z dj’em z Holandii. Nikogo nie dziwiw nasza dyskusja na temat clubbingu, muzyki. Nikogo nie dziwi, że mogę mieć wgląd w jego płyty.

    Ale, cholera, zostałam zaproszona na imprezę do Holandii.

    InnerCity: http://innercity.id-t.com/2006/pre/

    Wolę napisać to teraz, niż odkładać na później.

    3 miesiące leniwej pracy w Kołobrzegu (jako ratownik na basenie w jednym z tutejszych sanatoriów) dobiegają końca.
    3 miesiące, które skopały mi dupsko.
    W sumie zastanawiam się, co gorsze.
    Zeszłoroczne wakacje i wyjazd na miesiąc, pełen łez i rozpaczy (kto pamięta, ten wie, kto nie, to zapraszam do archiwum) czy tegoroczny 3 miesięczny wypad, przepełniony imprezami, ale i fałszywymi i złośliwymi ludźmi oraz rozczarowaniem i zdradą (nie w sensie dosłownym of korz).
    Rok temu wszystko kręciło się w kręgu moim oraz kilku znajomych. W tym roku sprawa dotyczyła osób „z branży”, była dość delikatna. Najchętniej zapomniałabym o wielu rzeczach.

    Wczoraj wieczorem wykonałam telefon, pobudzona pewną informacją na gadu gadu. Kolejna dawka informacji, którą rezerwuję tylko dla siebie. Żadnego paplania, gadania, oficjalnie nic nie wiem. Dla mnie liczy się zdobycie zaufania u ludzi, którzy mają coś do powiedzenia, bo SIĘ ZNAJĄ, a nie ludzi, którzy pierdolą a się NIE ZNAJĄ. Na danej rzeczy oczywiście.

    Pewna informacja przepłynęła, na szczęście przekazana została przez osobę mi życzliwą, osobiście szanowaną przez mnie tak bardzo-bardzo. Z początku prawie nie wpadłam w histerię, ale od razu zostałam uspokojona. Dobrze, że kwestia wyjaśniona została „z uprzedzeniem” właśnie w taki sposób, niż gdyby ktoś miał zacząć pieprzyć głupoty.

    Zakręcone to wszystko. Tak samo jak ostatni rok. Ale to chyba tak ma być. Teraz już wiem, czemu życie mi się tak ułożyło i zamiast być studentką UAMu w Poznaniu zostałam tutaj, w Szczecinie.

    Powrót

    2 komentarzy

    „S@motność w Sieci” weszła na ekrany kin, a ja odkopałam w Internecie szablon, który miałam wstawiony tu zaraz po przeczytaniu tej książki. Kto czytał chociaż pierwszą stronę, wie, dlaczego.

    Bez rewelacji. Impreza pożegnalna zaplanowana na 29 września.

    Poza tym siedzę i nabijam sobie kasę na rachunek komórkowy poprzez korzystanie z Internetu (g-g oraz czaty, sprawdzanie poczty). Aż tak kosmiczne koszta nie są, ale zawsze dodatkowe pieniądze…:>

    No i dopadłam znowu pewien projekt, który muszę skończyć najpóźniej jutro do południa. W sumie najtrudniejszą część już mam za sobą.

    Kot ma się dobrze po operacji. Przyznam szczerze, że ujrzawszy go z samego rana, ledwo chodzącego, krwawiącego, nie byłam dobrych myśli. Ale rodzicielka poinformowała mnie, że jest si.

    Kto ma telefon w Erze? Mam za dużo darmowych minut ;)

    Klątwa.

    2 komentarzy

    Mikan, mój kot płci męskiej, niedawno skończony roczek.
    Dziś cewnikowany.
    Przypadłość: syndrom urologiczny. To samo, co Neko, kot poprzedni.

    Ja się chyba pochlastam.

    Kochana mamusia zechciała mi zrobić niespodziewajkę i zjawiła się w Kołobrzegu. O jej obecności dowiedziałam się z odebranego, po 5ciu godzinach bez zasięgu, smsa, że za 3h zjawi się u mnie. Oczywiście postawa obronna – wybij sobie nocleg u mnie. A tym bardziej z osobą towarzyszącą.
    Matkę pokarało. Samochód nie chce odpalić. I szczerze to mnie WALI co się będzie działo dalej. Byle moja torba się z auta nie ulotniła.

    Do tego doszły dwie Angielki w sanatorium. I co? I poza mną NIKT tu nie pogada po angielsku. NIKT w stopniu wystarczająco komunikatywnym, aby powiedzieć po angielsku „ból głowy”. Dla mnie też zaskoczenie, bo przecież Kołobrzeg to sterta Niemców. I skąd by tu przyszło komu do głowy, że Angielki przyjadą tu z polecenia. Tak więc sobie pogadałam. Od czasu Sunrise Festival (rozmawiałam z Micky Slimem i jego towarzyszem :)) po raz pierwszy.

    Ja chcę do domu. Tzn. do Szczecina. Bo do domu rodzinnego to niekoniecznie.

    „A nie byliśmy ze sobą?”
    Wybuch śmiechu z mojej strony.
    Czego to ja się dowiaduję o sobie…

    Nie będę tego tu roztrząsać, wtajemniczeni wiedzą o co chodzi. Byle do piątku (ew. poniedziałku) i mam cichą nadzieję, że wykurzę ze swojego życia kolejną osobę – NA STAŁE!

    Sama siebie nie poznaję, taka bezwzględna. Aż Bartuś się przeraził.

    ***

    Wkurw na maksa. Jutro basen nieczynny, bo nam sufit (WRESZCIE) remontują. A ja w poniedziałek chciałam zawitać w domu. Biorąc pod uwagę fakt, że bezsensem jest siedzieć tutaj całą sobotę bezczynnie w celu oczekiwania na niedzielę, aby pracować, a w poniedziałek rano jechać do domu, postanowiłam wynaleźć sobie zastępstwo. I kupa wyszła. Manuela wyjeżdża na urlop, Paweł do teściów. Chuj bombki strzelił.

    We WSZYSTKICH horoskopach piszą „OSZCZĘDZAJ” – a ja co robię? Ustalam nową taryfę w Erze która bardzo tanio pozwoli mi na zakupienie Nokii 6280.

    NO COMMENTS.

    Otylia

    1 komentarz

    „Pani to naprawde ma predyspozycje jak Otylia” – rzucił komplementem pan kuracjusz na widok moich nóg. I powiem wam, że urosłam. xD

    Wogóle to nienajgorzej jest. Ale za to betoniarsko.
    Plaża, sztorm. Zalane wszystko. Ale co tam, przebiegne, woda mnie nie złapie. Akurat.

    Jak mnie zalało, to po kolana. I przy okazji nawiązałam zabawny dialog z biegającym panem ok. 30 lat. I głupia dałam mu nr kom, powiedziałam gdzie pracuje i wogóle. A on czekał na mnie o 12:00 i mnie nie było. A czemu?

    Bo jak słysze od faceta po 30tce, że on zawodowo chce trenować biegi i od tego zależy jego życie, to naprawde wole już alkoholika w postaci D.

    (spoko, D. mi przeszedł, naprawde, wystarczył mi pan Oświetleniowiec z Wa-wy na czas Sunrise Festival i odlazło jak ręką odjął).

    Faceci precz! Wyjątkowo nie mam ochoty.
    Tzn. ew. na seks.
    A tak poza tym to spie rda lać. xD

    Chodzę do STRASZNEGO lokalu, ale grunt, że klubowe brzmienia tam są. Ba, i to jakie! Takie, jakie ja wybiore! xD No, dj gra co mu powiem, że ma zagrać :>

    Świat przewraca się. Czemu facet, który DAWNO ma mnie w dupie, imprezuje z innymi panienkami – odzywa się do mnie? Pyta i interesuje? No czemu? Po co? Po jakiego grzyba??

    A wogóle to mi nauka wchodzi do głowy wyjątkowo opornie. No tak, bo ja łoś jestem i jadę w połowie września zaliczać kolokwium…z marca.


    • RSS