criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2007

    Paranoja>

    1 komentarz

    Bo jak na siebie patrze to szukam siebie sprzed 3-4 miesięcy. I bynajmniej nie chodzi o zachowanie. Tym razem o wygląd.

    Nóżki nie te. Brzuch nie ten. Ale czego oczekiwać jeśli w moim życiu nie ma czasu i miejsca na sport? Matka ciągnie mnie na tenisa. W sobotę. Kiedy ja mam pracę.
    Chce wrócić na basen, raz w tygodniu. Kiedy, skoro mam pracę.
    Chce wrócić na siłownie, mam za darmo, też raz w tygodniu. Niedziela wieczór, więc to da się zrobić.

    Olewałam swój wygląd, nie przejmowałam się.

    No to pora zacząć.

    Logan się nie odzywa od prawie półtora tygodnia więc oficjalnie ogłaszam iż nie posiadam faceta.

    Następna kwestia to moja kochana uczelnia jedna poprawka plus 2 egzaminy przede mną.

    Zaczynam powoli układać puzzle o nazwie „codzienność”. Uczelnia, praca, szkoła muzyczna, hiszpański i jakieś tam drobne przyjemności, których ostatnio naprawdę coraz mniej. Chociaż dziś postanowiłam przejść się do Multikina na koncert i materiał dokumentalny o Freddy’m Mercury’m. Tak, coby odkopać wspomnienia z dzieciństwa. W końcu ten facet też mnie wychowywał.

    Generalnie melancholia. Znów śnieg, ale nie taki, z którego można się cieszyć.
    I ochoty brak na cokolwiek.

    Stan zawieszenia.

    ***
    Czekam na Trance Energy – 03.03.07

    ***

    I pilnie potrzebuje 200zł.

    Tak przynajmniej mogę myśleć po 5 dniach ciszy ze strony Logana. Telefon ma ciągle włączony, nie odpisuje, nie odbiera. Nie wiem nic.
    Wnioski to sobie mogę wyciągnąć. Nie mam pojęcia, czy czuć się znów singielką czy zagubioną duszą która oczekuje na odpowiedź o jej losie.

    ***

    enTrance w bydgoskiej Łucznicze wyszedł fenomenalnie, dawałam o tym Krisowi do zrozumienia na każdym kroku.
    Miałam przyjemność poznać Erwina Spitsbaarda, fantastyczny człowiek, fantastyczny dj.
    Oczywiście nasz niezdara Chus Liberata dotarł na miejsce (mało brakowało nie przyleciałby bo pojawiły się cyrki z biletem ale nie chce mi się o tym już nawet myśleć) więc nawet pogadałam sobie po hiszpańsku.
    Dzikich faz ze strony panny Ceziowej nie było. Cez Are Kane powitał mnie nawet uśmiechem.

    Wybawiłam się przynajmniej, w przeciwieństwie do zeszłotygodniowego eventu.

    I zdycham :)

    I brak mi pokory. Oto zemsta Logana ze moje wypowiadanie się na temat tego, co mi w nim nie pasuję. Jak dalej będziemy kroczyć tą drogą, to długo nie pociągniemy.
    W ramach focha Logan nie odzywał się do mnie cały wczorajszy dzień (pikanterii dorzuca fakt, iż powiedziałam że mnie Walentynki niespecjalnie ruszają, a jego to chyba ruszyło, najwyraźniej jego ex to uwielbiały, tak sam jak wykonywanie za nie wszystkich czynności, bo one takie delikatne i biedne kobitki są), nie mam pojęcia czy widział maila, w którym wysłałam mu kartkę zrobioną własnoręcznie w Photo Shopie:

    http://myung.fm.interia.pl/valentine.jpg

    bo jednak coś mnie tchnęło (no proszę, jednak facet powoduje, że mięknę, szkoda że jednak tego nie widzi). Telefonów oczywiście też nie raczył odbierać, na sieci był (skype go „widział” w tym czasie jak ja wróciłam z pracy a pracowałam do 24), tak więc stwierdzam: o kant dupy można rozbić.

    Z wiadomości złych dodaję kolejną – nie zobaczę się z Loganem w ten weekend 9to już nie foch, tylko obowiązki rodzinne) a poza tym co 4ta osoba mówi mi że mam odchudzić moje nogi. Zastanawiam się, czy to oni na nich chodzą, czy ja.

    ***

    Wypisałam właśnie podanie o stypendium w nauce. O ja naiwna :)

    Pracuje w Mc Donald’sie. W najbardziej kiczowatym centrum handlowym w Szczecinie – Galaxy. Plus taki, że pensja pewna, fajna ekipa, blisko do domu, na uczelnie, na imprezy…
    Dziś przeżyłam pierwsze 8h na kuchni i powiem, że całkiem fajnie było. Umiem zrobić Big Maca, Cheesburgera, Hamburgera, WieśMaca i McKurczaka (czikena no :P). Procedury w takim miejscu są czasami niewiarygodnie śmieszne i aż wierzyc się nie chce że tak dba się i o pracowników i o klientów.

    No tak, ja tu gadu gadu a nikt nie wie jak tam mój pobyt w Poznaniu. Żem zestresowana była strasznie, ale wspominam ten weekend baaaardzo pozytywnie :) Po pierwsze: lenistwo, z własnym facetem, dużą ilością jedzenia (w tym popcornu), XBoxem (Star Wars: Revenge of the Sith na miejscu pierwszym) i X-Menami. Do tego Appleseed oraz Equilibrium :D Dodatkowo sesja foto na potrzeby Logana (będę boską Ateną i mściwą sekretarką xD), sesja foto z bronią białą (ta, Kill Bill normalnie, ja w pozycjach dość bojowych udekorowana w jeansy, bluzkę-gorset i szpilki :>). A do tego zima za oknem, kupa śniegu i ciepły facet.

    Impreza RMI Trance Xplosion? Well, powaliły mnie scena (jej wygląd, konstrukcja) oraz sprzęt oświetleniowy. Lipa, że całość osprzętu odpalono dopiero na Arminie van Buurenie (który mnie specjalnie nie powalił), a np. na Sanderze van Doornie zabrakło klimatu i przede wszystkim – nagłośnienie nie dawało tak, jak na daniu głównym (czyli Arminie). Cóż, Essence Music :/

    Imprezę spędziłam w towarzystwie ekipy TSE (oświetlenie) na gnieździe technicznym, porobiłam kilka fot tel kom i udało mi się nagra 2 fenomenalne filmiki (również tel) ukazujące pełną moc laserów (które nawet się przegrzały) oraz całej oprawy oświetleniowej. I nawet dźwięk się przyzwoicie nagrał :)

    Cóż, teraz pozostaje czekać do nadchodzącej soboty, enTrance by MDT w bydgoskiej hali Łuczniczka. A potem Trance Energy w Holandii, 3 marzec :)

    Jedyne co kuleje, to moje długi i zablokowany telefon komórkowy…

    „Sun rising up! But it’s up the night!”

    Lipa

    6 komentarzy

    Logan wie o istnieniu tego miejsca, sama mu je pokazałam. O głupia ja, nie mogę sobie teraz bezkarnie marudzić! A ostatnio robię to wyjątkowo intensywnie. Nawet Zygzy, która spędza ze mną masę czasu twierdzi, że zrobiłam się niezmiernie krytyczna w stosunku do wszystkiego i wszystkich.
    Szukam księcia z bajki? Możliwe. A może i nie. Staram się doszukać jak najbardziej męskiego pierwiastku i co chwilę jakiś gest, słowo czy reakcja sprawiają, że nie mogę tego dokonać. Może gdy się już przyzwyczaję, będzie ok. Ale póki co przyzwyczaić się nie mogę.

    „Bo ja ciebie ani razu nie skrytykowałem, a ty robisz to w stosunku do mnie cały czas”.

    Niestety, to prawda, bronić się nie będę, zostałam powalona.

    I nie wiem, czy siedzieć bezczynnie mam czy powinnam może jakieś kroki podjąć?

    Ha! Tylko jakie…?


    • RSS