criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2007

    Wizyta w legendarnym Ekwadorze w Manieczkach odbyta. Lokal fajny, ludzi niestety było mało, nie szło pograć mocno (na 2gim parkiecie więcej niż na 1wszym bo 2gi to hity manieczkowe sprzed lat) a średnia wieku załamująca. No i odwołany lot Wawa-Poznań, więc TON TB dojechał autem…o 4 :/

    Pozytyw to 50zl znalezione na schodach w kamienicy R@dcka :> no i zwała dotycząca samej mojej obecności w eko: dojechałam na godzinę przed otwarciem lokalu z dj’em, a odwoził mnie typ pracujący w…MSM Events :> Chyba mi się agencje pomyliły :D

    ***

    Złamałam postanowienie i z pt na sob spałam na jachcie…o ile to można spaniem nazwać. Mężczyzna oddawał jacht w czarter i jedynie po jego opisie na gg (rejs na zalew) wnioskuję, że wszystko się dało zrobić (a było co robić) bo sam jakoś nie raczy się odezwać, a telefonu też nie odbiera.

    ***

    I dostałam prezenta – film z SF 2006. Bo nie posiadałam ;)

    Zawsze przekonana byłam, że ojciec nie jest mi potrzebny do szczęścia. Wczoraj okazało się, że tak nie jest, co pokazała mi nieszczęśliwa w mojej głowie dziewczynka.
    Dziwne to uczucie wejść do tawerny i przejść obok własnego ojca niezauważona. Słyszeć za plecami „twoja córka przyszła” i nie zobaczyć najmniejszej reakcji.
    Czuć się niezręcznie.

    Dziewczynka zaczęła płakać. Zaczęła płakać w objęciach mężczyzny, na którego jej ojciec jest zły. W objęciach mężczyzny, który doskonale wszystko rozumie i nawet nie neguje odczuć dziewczynki.

    Nie chce pomyśleć, co odkryję w przyszłości. Wczoraj odkryłam, jak bardzo brakuje mi uwagi ojca. Jak irytuje mnie jego obojętność wobec mojej osoby w towarzystwie tylu znajomych. Nie wiem co chce tym pokazać.

    Na przystani będę spędzać coraz więcej czasu. I nie wiem, czy powinnam zaakceptować dany stan rzeczy czy z nim walczyć.

    Moja rozpusta polega na tym, że się generalnie obijam, zaliczam uczelnie na zasadzie „pamiętam tyle co pisałam na ściągach czyli nic” i jestem pod wrażeniem w jaki sposób świat się kręci dookoła mnie. Najzabawniejsze jest to, że nadal kręcę się razem z nim. I nie kręcę się już sama.

    Staram się odnaleźć sens w zachowaniu pana D., który to tak, od sobie, na luzie, wkroczył w moje życie. Oczywiście, za moim przyzwoleniem. Co ja poradzę na to, że to mój drugi były, z którym kontakt jest dla mnie nieszkodliwy? Pomijam, iż kontakt ów ogranicza się do jałowych dyskusji a rozmowa nam się niekoniecznie klei (spotkaliśmy się w Perle, rozmowa zakończyła się szybko; później jedynie rozwiązywanie zagadki, jaką jest łączenie się z internetem przez mój telefon na laptopie sprawiło, iż D. był dla mnie ewentualnym helpem; niestety, nieskutecznym, gdyż jego problem był przybliżony do mojego i on również sobie nie dał z nim rady); generalnie to ja nie wiem o co kamon ale może się dowiem.

    ***
    Od czasu mojego wyjazdu na szkolenie do Czarnocina zrobiło się bardzo żeglarsko. Odkurzyło się znajomość sprzed 8 lat, czasem gdzieś tam jakoś obijającą się o mnie.

    Nie śpię sama.
    Nie wracam do domu sama.
    Nie ujadam się ze zdziecinniałym facetem, który posiada masę kompleksów.
    Nie ukrywam tego, co dzieje się w domu, bo od lat wiemy oboje, jak jest. I nie obawiam się o tym mówić.
    Stawiam grota, stawiam foka, oddaje cumy, wiążę ratowniczy w powietrzu a nie na sobie i zakładam szpring mimo amnezji godnej typowej blondynki.
    Łapię wiatr w żagle, nawet ten najmniejszy.
    Patrzę w odbijające się od wody słońce.
    I nie rezygnuję z imprez, nie jestem uważana za snobistyczną gwiazdkę.

    Dałam taryfę ulgową na zaufanie tylko dlatego, że znamy się 8 lat. Ale uprzedzenia nadal posiadam. Gdzieś tam, w środku.

    ***

    W sobotę Manieczki (o zgrozo). Ton TB przyjeżdża. A na poczcie bilety na Sunrise czekają.

    Dorastam?

    3 komentarzy

    Ehehe, dobry sobie nagłówek. Po prostu skasowałam konta na dwóch portalach i już uważam, że to przejaw dojrzałości :P

    znajomi.interia.pl oraz epuls.pl – papa!

    Ciekawe co będzie next. A troche tego zostało ;)

    Chyba dawno nie pisałam o problemach w domu. Dawno dawno. Za górami, za lasami.

    Cóż, nie chce mi się tego wiecznie wywlekać na światło dzienne. Ale krew mnie zalewa jak mam awanturę o 4 zł. W dodatku o moje 4 zł. Jak mi się grzebie w torbach, „bo potrzebuję tego i tego”. Jak wiecznie słyszę, że nie interesuję się tym tamtym o owamtym. Nawet tym, jak moja mama zorganizowała zakup 2ch krzeseł ogrodowych z plastiku na balkon. No ręce opadają.

    Dlaczego dzieci muszą ponosić odpowiedzialność za błędy swoich rodziców, którzy z wygody i z paniki, że nie dadzą rady, tkwią w czymś do szpiku przesiąkniętym toksynami?

    Sytuacja w domu odbija się nawet na mojej kocie, która jak tylko słyszy podniesiony głos, zaczyna przerażająco miauczeć.

    Kukuryku

    1 komentarz

    Z miejsca chciałam pozdrowić całą ekipę z pracy, która ma w posiadaniu adres do mojego bloga. Mam nadzieję, że dobrze sie bawicie czytając moje wypociny :]

    ***

    Nawracam się na żeglarstwo. Ciekawe na jak długo.
    Skomplikowało mi się życie z tym sędziowaniem – muszę zrobić jakikolwiek patent żeglarski (może kapitan od razu? ;)) aby móc zdawać na sędziego. No lol na miejscu. A jeszcze większym lol’em było zdziwienie wielu znajomych żeglarzy na wieść, iż tak, ja, wnuczka kapitana, prezesa Stowarzyszenia Klubu Kapitanów Jachtowych, córka szkutnika i żeglarza oraz byłej pływaczki, żeglarki i sędziny – NIE MAM PATENTU ŻEGLARSKIEGO !! Toż to moja wina, że przyszłam na świat w grudniu i jak okazja ku temu, aby patent zdobyć nadchodziła, okazywało się, że nie mam skończonych tylu i tylu lat? :> Poza tym niestety doskonale wiemy – mieć patent nie znaczy posiadać umiejętności. Ale niestety, papier to papier i daje przepustkę do następnego etapu.

    ***
    Z nowinek imprezowych – śmiać mi się chce jak czytam, iż Tiesto okazał się porażką (organizacyjną najbardziej ale czemu mnie to nie dziwi??) Cytować mi się nie chce, zapraszam na FTB.pl, wrażenia z Tiesto, odnośnik już na stronie głównej. Komentarze mówią same za siebie.

    A czy ja za MDT sie pociąć dam? Nie przesadzajmy, mój skrajny fanatyzm nie jest aż tak skrajny jakby się wydawać mogło, ale skoro ludzie są tak prości że po „wyglądzie” oceniają zewnętrznym to już ich problem, nie mój ;)

    ***
    Noc spędziłam na jachcie. I nigdy – ku*** – więcej. Przynajmniej o tej porze roku, gdy noce najcieplejsze nie są i nawet zestaw 2 w 1 czyli śpiwór i mężczyzna mnie tulący nie pomagają.

    Ajajaj!

    2 komentarzy

    Było pięknie! Na całym enTrance się tyle nie bawiłam.

    http://img243.imageshack.us/img243/7465/320yu5.jpg

    Trudno, przestanę być anonimem ;) Chociaż dla wielu już przestałam być dawno.

    Eh, takich imprez to ja chcę więcej. Szkoda, że na tej imprezie Kris po raz ostatni zagrał seta w Poznaniu.
    Szkoda, że po Sunrise jego jedyny setem będzie set właśnie w trakcie tylko tego eventu.

    Jest mi dobrze, pomimo tego, iż nadal spłacam dług i pracuje do 24:00 :] W niedziele Revolution of Love w poznańskiej Arenie !! :)

    Chyba 2007 się rozkręca, bo 26.04 Kosheen w poznańskim Browarze, 28.04 TON TB w Mańkach (bleeeeeeh, Ekwador :P). Majówkę pewnie przepracuję.

    Nie mam o czym pisać. Chyba że ktoś chce się pośmiać z pana D., któremu to seksu brakuje i rzuca mi aluzjami . 1000% autentyczności :P.

    Naprawdę brak czegoś, co powodowałoby, że warto tworzyć specjalną notkę. Jest ok, nie marudzę, pogoda ładna, imprez na horyzoncie kilka (a to dla mnie podstawa, LOL).

    Mogę jedynie wspomnieć, iż aplikuję na sędzinę (żeglarstwo). Z pełną parą zaczynam staż, aby potem zrobić kurs (tak, wiem że zwykle jest odwrotnie, najpierw teoria potem praktyka, ale przypominam, iż żyjemy w Polsce :]) i sobie zdać na sędziego II stopnia. Być może do Regat Unity Line się wyrobię :)


    • RSS