criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2007

    Kylie Minogue on the top. Znaczy się właśnie skończyłam jej koncert oglądać.

    Nie mam ochoty wspominać o tym, co na dniach wydarzyło się w „moim domu” w Szczecinie. Z trudem nazywam go moim domem. Cyrk na kółkach. Nie chce już na ojca mówić, że nim dla mnie jest. Żyje w domu psychopatów.

    Żeby było śmieszniej, okazuje się, że blisko mnie jest sporo osób o takich problemach jak ja. Jednak niewielki ich odsetek miał ten przypadek co ja – został zwyzywany od ćpunów i usłyszał, że ma wypierdalać.

    Nie mam ojca. Robić dziecko to sobie każdy może. Ale robić coś w tym kierunku, aby czuło się dzieckiem tego człowieka, to już sztuka.

    ***

    Jestem Kaktusikiem.

    Dokładnie na południowy zachód ode mnie pani wybitnie mieli kawę. Aua ;) Na północny wschód ode mnie głośno gra muzyka ze sceny. A do okoła gadają ludzie. Gdzie jestem? Empik w poznanskiej Plazie. Wykonałam własnie część zadania na kartografię. Po prostu poczułam potrzebę pouczenia się :D Ekhem…

    W czwartek miałam przyjemność dostać mikforon na chwilę moment, podczas turnieju bowlingowego RMI. Na mikrofonie był akurat MC Jacob, znajomi z Terytorium nakazali mu wcisnąć mi mikro. Oczywiście nie obyło się bez złośliwości Neevalda, który ów mikrofon wyłączył w momencie kiedy zaczęłam śpiewać. Uraczony dość jednoznacznym spojrzeniem z mojej strony włączył go z powrotem.
    Cóż, tak się komuś spodobało, że darmowe drinki zaczęły do mnie trafiać…

    Jednorazowy wybryk bez jakiekogolwiek echa. Czyli dzień jak codzień.

    No normalnie fenomen. Kucam w C&A w poznańskim Kupcu przy wieży z biżuterią i co słyszę? Blaze feat. Barbara Tucker – Most precious love. To miasto jest cudowne.

    Rozmowę w Netii przesunięto mi na jutro. Tym samym będę miała 3 rozmowy. O 10 dzwonią z Easy Jet’a, potem Netia i na końcu jakaś firma której nazwy nie usłyszałam, bo telefon odebrałam na wykładzie :D No właśnie, studia…

    Wszystko ok. W niedzielę na zjazd nie dotarłam bo konałam po Sensation White które muzycznie wypadło o niebo lepiej niż rok temu. To co zrobił Ingrosso, zmiażdżyło mnie doszczętnie. Styl Ericka E. Poezja ! MegaMix też powalił. No i David Guetta. Full popkultura (jak bo Neevald mi przekazał). Chociaż chłopak się świetnie bawił pisząc na karteczkach „I love you”, „Poland rocks” albo „Scream !!” i pokazując do kamerki zamieszczonej przy konsolecie. No ale, nie on podbił muzycznie mojej serce tej nocy.
    Wizualnie lepiej niż rok temu. Ale to nadal polskie warunki które – póki nikt nie postawi NORMALNEJ hali w tym kraju albo nie przeniesie imprezy na stadion (pod warunkiem że jakiś zadaszą) – czyli jak już będę babcią, impreza nadal będzie niewiele warta. Bo na pewno nie 200zł. A tyle kosztowała ta przyjemność w wariancie ostatecznym. Żeby było śmieszniej, masa ludzi sprzedawała bilety taniej…już na przystanku tramwajowym przy Hali Ludowej !! Się chyba Motyl przeliczył. Ludzi wcale nie było więcej niż rok temu.
    No i oczywiście logistycznie Essence dało dupy. Bo to taki problem zafundować nam holenderski typ wchodzenia na imprezy czyli po prostu pozamieniać kolejność wykonywanych czynności z trzepanie-bilet-szatnia na bilet-szatnia/depozyt-trzepanie. No, chyba że nasza cudowna ustawa o organizacji imprez masowych na to nie pozwala, a to byłoby już skrajny w tym kraju debilizmem (kolejnym z resztą).
    Catering też do dupy. Oj Motylu, zdychasz !!

    O rodzicach pisać mi się nie chce. Za długo by. Ale jakoś do przodu.

    Mam lokum. Kawalerka, ze współlokatorką. Tak jak do niej dotarłam o 6 po imprezie w Terytorium, tak w niej zostałam, a Gosia napisała wszystkim innym potencjalnym mieszkańcom, że oferta jest nieaktualna.
    Rozpoczęłam też poszukiwania pracy. Wysłałam 15 maili w odpowiedzi na oferty pracy zamieszczone w Internecie. Już 2 firmy dzwoniły. Jedna oferta to doradca klienta w Netii, druga to call center dla Easy Jet (już druga oferta linii lotniczych w moim zyciu). Do Netii idę jutro, natomiast we wtorek dostanę telefon z firmy rekrutującej do EJ i zostanie przeprowadzona ze mną rozmowa w języku angielskim. jeśli ją przejdę, następnym etapem będzie spotkanie.
    Nie zapominajmy jednak o ofercie otworzenia filii biura podrozy MyGlobe. To jest jak najbardziej aktualne. Żeby było śmieszniej, dziś spotkałam się z jego właścicielami, czyli chłopakami zapoznanymi w InterCity do Warszawy. Omówiliśmy szczegóły, dogadaliśmy swoją wizję mojej roli, przedstawiłam swoje oczekiwania co do zarobków i czekam na jej rozważenie. Przede mną poszukiwanie lokalu do biura.

    Inną bajką jest podejście mojej rodziny do mojego wyjazdu. Jak można się było spodziewać, matka zaczyna posiadać dalsze fazy. Temat finansów na moje studia odkładany jest przy każdym moim pytaniu czy płacimy całość czy rozkładamy na raty. Zupełnie zapomniałam o istnieniu stypendiów. Termin składania deklaracji jest do poniedziałku włącznie, więc nie mam pojecia jak ogarnę temat z potrzebnymi dokumentami.

    Tymczasem jestem już w Krzyżu Wielkopolskim…

    Wróciłam do domu w niedziele wieczorem.
    W poniedziałek zawitałam na uczelni w Szczecinie.
    Teraz siedzie w Poznaniu i już wiem, że tu się dostałam. Bo przysłali maila. No i akcja „poszukiwanie lokum” trwa. Dzwonię, piszę, jeżdżę po Poznaniu i oglądam. MASAKRA.

    Matka chce mnie zatrzymać w Szczecinie. Rzuca tekstami w stylu „zrób to dla mnie i póki co chodź na wykłady w Szczecinie”. W dupie mam.

    Dziś Terytorium.

    Epa :>


    • RSS