criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2007

    Nawet mi się życzeń składać nie chciało. Bo – jak to ujął Jamor – po grzyba życzyć cudów jak i tak zwykle nie jest lepiej?

    Moje święta w tym roku trwały 30min, tyle wytyrzymałam z dziadkiem przy stole. Wstałam, ubrałam się i wyszłam zaraz po tym jak jego monolog na temat jego koncepcji mojego życia, która kompletnie mija się z tym co ja w swoim życiu robię i czego pragnę, przeistoczył się w agresywne „przecięż ty po swoim kierunku pracy nie znajdziesz”. Matka u dziadków została beze mnie, tymczasem ja zapłakana pognałam do domu. Ojciec o nic nie musiał pytać.

    Prezenty – no coż – bajer to robienia kawy/herbaty i gigantyczny duet – solniczka i młynek do pieprzu. Od ojca. Jako jedyny ogarnia, że mam ich w dupie i dlatego się wyprowadziłam.

    Nigdy nie myślałam, że tak bardzo będę się cieszyć z powrotu do pracy. Przynajmniej posiadam pozytywne towarzystwo.

    ***

    Z pozytywnych wieści to oczywiście spotkanie z Ekipą i wyrwanie do kina (i przypadkiem na kręgle) kuwikowego kuzyna (który przytargał się do nas na święta z Kanady – tak, jest Polakiem). Ostrzegam - AvP 2 jest DO DUPY ! TAK się napaliliśmy a TAK BARDZO się rozczarowaliśmy. No cóż…

    ***

    Z projektów na dalsze życie – USA na bank w te wakacje. A później chce do Australii.
    I z projektów priorytetowych – mieć EWIDENTNIE WYJEBANE na ludzi źle mi życzących jawnie bądź skrycie (czyt. fałszywych). Chuj im w dupe w nowym roku. A co.

    Mamy już 18 grudnia. Do 22 latek jeszcze prawie doba.
    Tort się piecze.
    Będą dwa.
    Tyle ciasta zrobiłam, że do tortownicy całego nie wleje.
    Więc będzie i do pracy i na imprezę.

    Serdecznie, po raz kolejny, zapraszam do Terytorium przy ul. Mokrej 7. Dziś od 22.

    Nowa praca. Ale co z tego, jak już leżę w domu na zwolnieniu. Wysiadły mi nerki, żeby było śmieszniej czuje się dobrze i nie wyglądam jakbym cokolwiek miała. Niestety, badania wykazały co innego. Już inna bajka, że dostałam antybiotyki – uwaga uwaga – o właściwościach chemioterapeutycznych, mających tendencje do osłabiania ścięgien, wskutek czego mogą ulec zerwaniu. W ramach pikantnych szczegółów dodam, że antybiotyki będę brać prawdopodobnie do Sylwestra włącznie.

    Z kolejnych wieści – cyrk w kwestii życia osobistego, tym razem z zakresu znajomych. Coś z mojej strony miało być żartem, nie zostało tak odebrane. Co gorsza osoba, do której było to adresowane, zwymyślała mnie doszczętnie, zablokowała na gg, odcięła się. Parę innych osób zachowało się, jakbym im matki siekierą zabiła. Po prostu okazało się, że źle obliczyłam prawdopodobieństwo poziomu wyluzowania tych ludzi. Wyszło jak wyszło, jest mi przykro.

    A za 2 tyg mam urodziny i sama nie wiem jak to będzie. W każdym razie – zapraszam na tort urodzinowy do Terytorium, 18 grudnia już od 22.

    Większość z nas uważa, że mężczyźni idealnie potrafią oddzielać seks od uczuć. Że skok w bok to dla nich nic takiego. Że zdradzą i o kochance zapomną. Że z łatwością potrafią dać kopa w tyłek dziewczynie, z którą długo kręcą na boku.

    Uwaga uwaga.

    Nic bardziej mylnego.

    W oparciu o własne obserwacje i wywiad oraz dyskusję z innymi kobietami (dzięki AG !!) mit ten został obalony.

    Do pikanterii dorzucimy jeszcze temat sponsoringu. Temat prostytucji.

    Obiekt: facet zainteresowany kobietą. Za pieniądze na dłużej. Rozmowa. Wymiana zdjęć. Opis preferencji i wymagań finansowych. I uwaga – niespodziewane pytania jego do niej, czysto psychologiczne, wnikanie a czemu, a po co, czy się nie boi bla bla bla. To wariant nr 1.

    Wariant nr 2 to facet który najpierw pisze dość pikantnie a jak poziom testosteronu opadnie, wychodzi na jaw, że on nie chce stricte kobiety do jednego, że chce aby była ona też kimś, z kim można gdzieś pójść, pokazać się, a o reszcie inni wiedzieć nie muszą. I jest skłonny kobiecie za to płacić. Z zaznaczeniem „no i wiesz, jeśli oboje będziemy mieli ochotę na coś więcej…”

    Wariant 3. Zmiana frontu. Teksty ze strony faceta jakby szukał związku stałego, z uczuciami a nie tymczasowej (stałej bądź nie) rozrywki.

    Wariantów pewnie jest znacznie więcej.

    Tak jak na przykład historia „11 minut”. Czytaliście? Dziewczyna zostaje prostytutką i ma wśród klientów jednego takiego, który więcej z nią rozmawia niż uprawia seksu. I płaci jej za to. Za całą noc rozmowy.

    Niestety, moje drogie panie, nawet do takich akcji faceci się przyzwyczajają. I pewnie prędzej czy później zaczną jęczeć, że nie macie dla nich czasu (jeśli któraś z was bawi się w takie układy).

    Widzę, że wyjazd do Poznania to niezłe szkolenie, w różnych dziedzinach życia.


    • RSS