criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2008

    Można być dojrzałym emocjonalnie, bezwzględnym dla looserów i frajerów, którzy żyją bez ambicji, zarabiać górę kasy, dorobić się różnych cudów ale nadal pozostanie jedno – roztrzepanie. Tak sobie myślę. I nie do końca wierzę w to, że idzie coś z tym zrobić. Może się myle, może ktoś nad tym pracował, może psychologowie mają na to radę. Aczkolwiek skrupulatne rozdzielanie stosu papieru na dokumenty i na notatki z uczelni to już coś, wyszukiwanie kolejnych form gdy te najprostrze zawodzą to w końcu też dążenie do perfekcji, aczkolwiek czy żądza bycia w jakiś tam sposób ułożonym zostanie spełniona? Jeśli tak to po co? Chyba żeby nie słyszeć debilnego „skup się” w pracy, które nie ma nic wspólnego z byciem roztrzepaną czy tez nie skupianiem się (ale idioci zawsze wszystko do jednego gara wsadzą no i trzeba coś „nowemu” powiedzieć, żeby obrać go z wiedzy którą posiada i upokożyć przed kurkami, które dłużej dziobią ziarno.

    ***

    Z zakresu branżowego – najwyższy czas pora powiedzieć „zróbmy coś” – zostało powiedziane. Duch szczecińskiej nielicznej prawdziwej społeczności klubowej wstąpił we mnie podczas posiedzenia w lokalu, w którym zaśpiewam 10 maja (Tabu, ex. 2/3 – budynek PSL, Szczecin, na przeciw Fali). Mimo że lokal wybujały nie jest, dobrze wróży na przyszłość. Taka Dekadencja, tylko trzebaby go zremontować. No i w sumie większy jest.
    Więc kilka pomysłów jest, ale pojawia się strach, że nie ma obiorców. Strach oczywiście w pełni uzasadniony.
    Dyskusja odnosnie potencjalnych odbiorców i ich poziomu potoczyła się na forum Klubu RMI FM (o dziwo nikt jej nie zdławił płytkimi tekstami, ludzie są świadomi problemu), poleciała znowu ta cholerna Eska, wróciliśmy pamięcią do starego Ekwadoru. Jakkolwiek człowiek obecnie chciałby orzech ugryźć, nie może go gryźć wiecznie w miejscu, przez które i tak się nie przebiję. Ale mimo wielu prób orzech nadal jest nie do zgryzienia.

    Ruszyło ICE.FM, projekt dj Tommy’ego wraz ze znajomymi (pojawia się Miqro, Miquel i parę innych ważnych dla Szczecina postaci).
    Współpraca z MDT czy też z Neevaldem – czynna akcja wymiany setów i tracków. To żyje. Pytanie dla jak wielu osób i jak dużym echem się odbije. Jeśli pójdzie tak dobrze, jak sobie to wyobrażam, być może nie będzie obaw sięgnąć po kilka alternatyw dla tego miasta w większej skali – ale to za rok. Bo teraz z WLKP to ja sobie mogę, ekhem – czarować ;]. Jak to Tommy ujął ;[

    Hit sezonu – zostać ofiarą damskiego boksera, w lokalu w którym człowiek bawi się od ponad pół roku po kilka razy w tygodniu. I to takiego boksera, do którego akurat nie sapało się w sprawie protestu dotyczącego obcych łap na własnym tyłku…

    Niestety, muszę poćwiczyć trafanie szklankami do celu.

    Z wieści pozostałych – zasiadam na infolinii w Ecco Holiday w towarzystwie lekko mówiąc – hipokrytek (czy już nie wspominałam, że to właśnie słowo dominuje w moim życiu ?).

    „Masz za krótki staż aby korzystać z gg w pracy.”

    „Nawet dziewczyny które pracują po kilka lat nie używają internetu do spraw prywatnych” – w tym momencie laska obok mnie gra w puzzle przez sieć.

    Coż mam mówić? Takie atrakcje to tylko w w/w firmie. Za niecały tysiak na rękę.

    Decyzja o odejściu oczywiście już podjęta. Bo 17 czerwca Fuerteventura.

    ***

    Czy mówiłam już, iż UAM to UOM ? Taki synonimek. Uczelnia z profesorami o charakterze conajmniej psychopaty, który ma taki tik nerwowy, jakby komuś miał zaraz przyjebać, nie mówiąc o jego darciu mordy.

    I tak sobie myślę, że chyba do Szczecina wrócę. Albo nie wrócę, jeśli na Kanarach mnie będą dalej chcieć. Se skończę tę pieprzoną uczelnie w trybie indywidualnym.

    Karty historii przękręciły się do góry nogami. A może i nie? Może to nowe, czyste strony księgi mojego życia zostały tak właśnie zapisane ?

    Nastąpiła chwila historyczna, mały epizodzik, namiastka tego o czym marzę, ale każdy krok do przodu jest lepszy niż nawet największy do tyłu.

    Oglądałam zdjęcia, starając sobie wcisnąć, że to tylko fotomontaż. Przez myśli przemykały mi złośliwe słowa tak samo złośliwego człowieka, który bez względu na wszystko, zawsze musi powiedzieć mi coś, co zabije moją pewność siebie i wytknie coś (mimo tego że cała reszta myśli inaczej). Efektem niekoniecznie byłam usatysfakcjonowana, wszystko na chybcika, raz dwa, popychane zdolnością wpływania na pewne mózgi świata showbiznesu (osobnik „dopierdole ci kobieto zawsze i wszędzie” o dziwo też dał się w garść złapać).

    Zaśpiewałam na urodzinach Cez Are Kane’a. Zaśpiewałam na imprezie patronowanej tak naprawdę przez MDT.

    No i jeszcze ten rosnący booking…


    • RSS