criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2008

    W kolo, w kolo, kolko, koleczko ogladam linka na youtube i wierzyc nie chce, ze byl tam moj glos, ze ja tam bylam, slyszalna, niewidzialna, namacalna tylko w glowie, w uszach, w dzwiekach. Ze marzenie sie spelnia, ze jestem coraz blizej tego, co najbardziej paralizuje tuz przed, co odbiera glos, co sprawia ze brzuch boli…ale czy na pewno? Czy to wydarzenie jest przepustka do wystepu live ?

    Tymczasem Kanary – ciag dalszy. Niby nic a niby jednak. Dzis dzien wolny, plazy czas, czuje slonce na twarzy. Atlantyk, sol, przyplyw dzis. Fale jakies takie, dalo sie pobawic. I plywam nawet z otwartymi oczami. Troche szczypia, ale coraz mniej. Moze i kiedys nad tym Oceanem ratowniczka zostane.

    I ciagle nie moge sie uwolnic od mysli o pieniadzach. Staram sie uczyc, jak korzystac z zycia nie myslac o tym, co materialne, ale przeciez to graniczy z cudem, kasa tu, kasa tam. Wyplata zaraz, a ja jeszcze nie zalozylam konta w banku zeby mi mieli na co przelac, wiec trzeba sie pospieszyc. Boli mnie jednak to, ze wizja powrotu dopiero w styczniu nadal jest aktualna. Chyba ze za miesiac zadzwonie do ojca i zapytam, czy mi da 4 tys na studia. Bo ja chce juz do kraju.

    Jak na razie cisza na uniwersytecie. Dziekan nie odpisal, wiec jutro mu zafunduje telefon. Jak mus to mus. Pierdolone studia.

    …tam Baltice uslysza. Dj Miqro – Sunrise Festival Afterparty 2008 – set – a w nim moj bootleg Deadmau5a z moim wokalem. Oficjalnie !
    Czekalam tak dlugo.

    Zaraz bedzie miesiac. Zaraz zapadnie godzina, w ktorej wyladowalam na Fuerte. A moze juz zapadla ? A moze to juz o tej godzinie stalam zaplakana przy recepcji, zestresowana zla wizja pobytu, ktory okazal sie wspanialym doswiadczeniem ? Doswiadczeniem, ktore potrwa – byc moze – pol roku.

    Mysle o pozostaniu tutaj do konca grudnia, poczatku stycznia. Ze wzgledu na pieniadze oczywiscie. Splata dlugow, do konca plus pieniadze na studia. Wroce w styczniu, z grubej rury pocisne w sprawie egzaminow, rozpedze sie z praca magisterska, ogarne sie w maju, aby w czerwcu znalezc sie na Ibizie. Oczywiscie to, czy zostane tu, zalezy tez od tego jak bede pracowac, jak beda mnie potrzegac ci wyzej, nade mna.

    Mysle o tym, bo oczywiscie zaczal sie cyrk z matka. Od kilku dni cisza na mailu, ale ostatnio nie bylo za wesolo. Matka ma szalone pomysly, jak zwykle, kiedy ja jestem daleko. Ze mam jej tu znalezc prace. Nie bede sie rozpisywac nad cala dyskusja, nie ma co, przegladajac archiwum mojego bloga jasno widac, ze w temacie rodzinnym nigdy nie bylo za wesolo. Czeka mnie po prostu wojna o przeciecie pepowiny, o wolnosc czynow. Odrzucenie szatnazu. Bo znowu chodzi o pieniadze. Bo nie ma ich na moje studia, ale na przylot do pracy na Fuerte sa. Horror, psychoza, schiza. Nie chce o tym myslec.

    Problemy zdrowotne z grudnia. I niestety, kwestia opieki zdrowotnej popierdolona na maksa. Jak juz dotarlam do lekarza, to kobieta w rejestracji dojebala mojej szefowej tekstem, ze jestesmy w Hiszpanii to musimy mowic po hiszpansku. Chuj w to ze na calej wyspie 90% ludnosci to turysci. Antybiotyk w 2ch porcjach. Przeszlo. Ale dzis znow wrocilo. Jest w miare, ale, ale ale….Z rejestracja przez telefon lipa, bo nie znam nazwiska swojego lekarza ktorego…nie mam. Bede go miec, jak dostane cos w stylu numeru identyfikacyjnego. NIP czy cus. Czyli moze w sierpniu. Obym jutro nie umarla.

    I tancze tancze tancze. Wczoraj dalam upust energii podczas musicalu ‚We will rock you’, oczywiscie do muzyki Queen. Muzyka mojego dziecinstwa, szal na scenie, szopa na glowie, cyberpunkowy makijaz. Zyc nie umierac.

    Mysle, ze moze byc tylko lepiej. Boje sie decyzji o pozostaniu tu dluzej. Boje sie, bo tesknie za swiatem muzyki klubowej. Tylko za tym, za niczym innym…Pewnie trzeba znacznie wiecej czasu, aby naprawde tesknic za ludzmi.

    Se zasiadlam w kafeji i se lotu szukam na powrot, ceny mnie zabijaja, mimo ze to juz nie sezon bedzie w listopadzie, to se w glowe tylko strzelic. Poki co wygrywa easyjet, mimo ze sprawdzam ceny na koniec padziernika, bo rozkladu na listopad jeszcze nie ma. Zmieszcze sie jakos w 120 euro do Berlina, lepsze to niz 275 z Tui Fly czy 200 z Condorem (ten w ostatecznosci). Paranoja…bilety po 20 euro ale takie oplaty lotniskowe (za pomacanie, wazenie bagazu i spedzenie w poczekalni 2ch godzin od czasu macania), ze w glowe sobie palnac.

    Moja N73 odmawia posluszenstwa – najpierw wcisniety joystick, teraz jedna sluchawka nie dziala (albo sa uszkodzone albo wskutek piasku wiatru wody slonca i chuj wie jeszcze czego telefon szlag zaczyna trafiac). Sie wnerwie i kupie sobie jakis gowniany odtwarzac mp3. Albo iPoda, jakiegos mega taniego czy cos.

    Na moim identyfikatorze w pracy (przeniesli mnie do innego hotelu) – Baltica. Dla wygody, bo mamy druga Klaudie, tylko ze z Wloch. Pogoda piekna, morze cieple, sporo Polakow wiec jest z kim pogadac. Szefowa baba, idzie zniesc. Wczoraj po raz pierwszy w zyciu tanczylam w musicalu – Grease :) Bylo przyjemnie, pomijajac kilka pomylek.

    Co do wielkiej milosci, coz, niektorzy nie potrafia ogarnac tematu przez 4 tys km i wlasne schizy. Nie ma o czym mowic.

    I mysle czy nie wracac tu w ciagu roku akademickiego. Albo pociagnac ostatni rok indywidualnie na odleglosc.

    Aaaa no wlasnie. Mialam cyrk na kolkach. Nie bylam pewna ostatecznego wyniku z egzaminu do ktorego podchodzilam 3 razy. Jest juz si, wiec jestem pewna ze dalej studiuje na U(o)AMie ;]

    I tesknie. Za muzyka, klubami, ludzmi, MDT…no wlasnie, Sunrise zaraz.


    • RSS