criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 1.2009

    Czas leci

    Brak komentarzy

    W marcu bede w Polandzie. Pierwsze dni marca to Berlin, nastepnie szybki Szczecin, chwila w Poznaniu, Bydgoszcz, Poznan i Szczecin. A potem wyspy.

    Zaczynam odczowac prace. Emocjonalnie. Fizycznie tyle tylko, ze tyje. Jem na potege slodycze i jablka. Nie mam jak sie ruszac, poza praca oczywiscie, jeden dzien wolny w tygodniu spedzam w lozku, nie mam ochoty kompletnie na nic. Urlop spedze na basenie i silowni albo innych czortach.

    Do tego dorzucamy jakas debilna alergie na kosmetyki, make up albo demakijaz. Jedno z 3ch. Albo wszystko na raz. W niedziele podczas przedstawienia nie wiem jakim cudem ukrylam przed ludzmi, ze oczy mi lzawia jakbym ryczala. Horror.

    Wierzyc mi sie nie chce. Perspektywa spedzenia Sylwka w pracy byla dosc dolujaca, poki nie zlapala mnie glupawka, zaraz po tym jak kelnerzy zaczeli rozdawac zestawy w stylu, trabki-balony-maski-czapeczki-serpentyny, po czym wszyscy jak pojebani zaczeli trabic niczym na meczu Lecha Poznan. Zrobilo sie calkiem przyjemnie. Apogeum nastalo, gdy po polnocy, po fajerwerkach, wracam do bar salonu i co slysze zamiast tandetnego zespolu live ? House music. I to jeszcze kawalek, o ktorym myslalam caly dzien, 31.12.08. Coz, tego bylo za wiele jak na prace na wygnaniu. Poleglam, gdy tlum zaczal wygwizdywac zespol live, podczas proby podlaczenia ich po ich przerwie, w ktorej to namietnie walkowalismy rytmy klubowe. Zespol zaczal sie pakowac, ja natomiast skakalam na scenie jak gumis po gumijagodach.

    Praca zakonczyla sie o 3ciej, wybylismy na miasto, wstawienie ciut ciut (specjalnie pojechalam do domu po polskiego szampana ktorego dostalam od naszego housekeepera, sangrie i czerwone wino ktore do tej pory stoi na stoliku w pokoju Tima). Dosztukowala sie do nas cala watacha (czy tez samo h) animatorska z dorzutem koordynatorow a moja osobista impreza zakonczyla sie aktywnie o godzinie 6 nad ranem (ocenzuruje przebieg zdarzenia, przytocze tylko slowa Claudii, ze jak w nowy rok sobie pozwolisz to przez caly ciag dalszy roku owego bedziesz sobie pozwalac ciagle – szkoda ze zasada ta nie wskazuje z kim, gdzie i dlaczego). Nowy Roczek pracowicie rozpoczal sie o 15, gdzie pelna energii zostalam odeslana do dzieci, na kreatywne 2 godziny bazgrania im po pyszczkach.

    Z dni codziennych glupie zagrywki szefowej pod adresem moim czyli dzien jak codzien. Moge sie jedynie radowac, iz Timo jest spoza ekipy naszych animatorow, mimo i wspolpracuje z Sid’em w Crystal Beach, nie mieszka z nami w geccie, nie przebywa na probach etc, nie nasiaka aromatem skondensowanego gowna i mimo iz nie chce byc wciagany w to bagno – zgodnie nie chce go wciagac – sluzy mi uchem, rada i porada. Jak dobrze pojdzie, za jego sprawa uda mi sie pracowac na Ibizie dla Neckermana. We will see.

    Z nowin rodzinnych, ojciec sie szarpnal i zadzwonil do mnie dwa razy – raz w dniu urodzin, dwa 26 grudnia.
    Dziadkow po raz pierwszy od wyjazdu uslyszalam 1go, z okacji imienin staruszka.

    Wszyscy jakcys tacy rodzinnie hepi i nikt mi mozgu nie obciaza bredniami dotyczacymi mojej przyszlosci. Jak mus to mus, nie ma wyboru, albo akceptuja albo bedziemy sie ciac na topory.


    • RSS