Ciekawe spostrzeżenie
– człowiek zdrowieje wraz z lepszym humorem i chęcią życia. Pamiętacie
umierającą przy porodzie Padme, w trzecim epizodzie Gwiezdnych Wojen ? Z
medycznego punktu widzenia jej organizm był całkowicie zdrowy, niestety
rozgoryczenie, rozpacz, bezsilność i inne negatywne emocje odebrały jej wolę
życia. Myślę, że tak samo dzieje się gdy chorujemy. Nasza odporność gwałtownie
spada, gdy nie dopisuje nam humor. Nie dopisuje, gdy jesteśmy pod wpływem
stresu i nie mamy czasu dla siebie. Może Ameryki nie odkryłam, bo przecież
świat od dawna wie o skutkach obecności stresu w naszym życiu, ale tak naprawdę
na własnej skórze przekonałam się dziś rano, a może raczej doznałam objawienia,
uśmiechając się na widok słońca i słysząc śpiew ptaków. Poetyckie i tandetne,
ale jednak dobrze wpływające na psychikę. Jeśli zatem idzie się do roboty w
stanie kompletnie zrujnowanym emocjonalnie, nie ma szans na obronienie się
przed choróbskami. Mnie niestety rozłożyło 3 tyg temu, po wypadku w morzu, jak
tylko zaczęły mnie boleć plecy. Frustracja, potem narastający stres związany z
pracą rozwaliły mnie doszczętnie. Od 2ch dni zaczyna mi przechodzić, mogę w
miarę normalnie mówić, chociaż z nosa leci mi namiętnie.

 

***

Z rzeczy bardziej
przyziemnych, po raz pierwszy w życiu wystawiałam Królewnę Śnieżkę z
dzieciakami w roli krasnali (sama byłam jednym aby maluchy pokierować) i
zwierzaków. Pomijając oranie dekoracji i strojów do samego wieczora (w tym
jedyne pół godziny spędzone w domu), całe przedstawienie, obsługa techniki i
bieganie z dziećmi na scenę w sumie nie było tak źle, w końcu montaż imprezy to
montaż imprezy, może i to nie Sunrise jest ale dajemy radę. Energia padła mi
jak usiadłam na posiłku u kumpelek z Neckermanna. Cały dzień pełne obroty a tu
takie coś.

Pierwszy raz od
dawna nie czułam rozgoryczenia po kilkunastu wpadkach ekipy i siedzeniu od rana
do nocy nad organizacją. Czyżbym przechodziła na kolejny etap  rozwoju emocjonalno-psychologicznego?

 

**

 

Z ciekawostek przyrodniczych
– w baseniku z piłkami dla dzieci znalazłam pinezki. Czemu ?? Bo nasz kochany
Ivan, animator lat 20, wskoczył sobie do niego podczas sprzątania naszego
pobojowiska. Dziś rano jedna z mam dokonała przykrego odkrycia – biednego Ivana
czeka wyciąganie wszystkich piłek i sprawdzanie baseniku. No cóż, lajf.