criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 1.2010

    Nie ma to jak oszukiwać samą siebię ale robić tak, żeby kryształ nie rozpadł się na drobne cześci. Dlatego na szczęście jest muzyka.


    http://www.youtube.com/watch?v=7wqfPfyiPx0&feature=related

    I nawet spłodziłam do tego tekst.

     Can you see that
    I am falling
    in a deeper state of love

    Can you hear me
    I am calling
    to the shining stars above

    With temptation
    I am fighting
    but forever I’ll be lost

    With my acting
    I’m like lightning
    but I am scared about the costs

    There is passion
    to be broken
    and some words to be heared

    There is silence
    to be spoken
    and some dreams to be killed

    And the future
    unpredicted
    so I’ll never gonna know

    And emotions
    like adiccted
    so like bomb I can blow

    Mawia się, że jak czegoś bardzo pragniemy, cały Wszechświat pomoże nam, aby stało się to prawdą.

    Moje marzenia spełniają się średnio co 4 lata. Czy spełni się kolejne?

    Hmm, jakieś 90% lenistwa i 10% kreatywności. Dosłownie ;)

    A na poważnie, to jestem przećpana muzyką do stopnia rozdrażnienia manualnego, czymkolwiek by to nie było. Taki miałam weekend.

    Wyłączanie telefonu i odcięcie się od netu w sensie komunikacyjnym to fajna sprawa, mimo iż tylko półtora dnia, ale robi swoje :) Chociaż mimo wszystko łapałam się na myślach ‚co, jeśli zadzwoni ktoś ważny z czymś ważnym albo dzieje się coś strasznego’. Chyba jednak nie potrafie myśleć tylko o sobie.

    A teraz poluje na jakiś zagraniczny label który wyda owoc współpracy, lenistwa i kreatywności, dopieszczony w miniony weekend właśnie :]

    Jak to śpiewała Celine Dion.

    No stało się, nadchodzi dzień który dniem pozytywnym być powinień. Po południu wsiąknę, wyłącze tel, oleje gg i maile (buahahahaha ! jasne…) i będę gdzieś tam coś tam.

    W sumie dobre dni mogą trwać nawet od czwartku, kiedy do zasiadłam przed syntezatorem Yamaha który robi TAKIE rzeczy i kosztuje jedyne 10 tyś PLN. Podnieciłam się konkretnie.

    Jeszcze bardziej podniecił mnie fakt nagrania swojego wokalu przez samą siebie dla siebie. Do złożenia z numerem Kyau and Albert  – I love you (Cosmic Gate mix). Podniecona byłabym bardziej, gdybym posiadała jakiąś tam lepszą znajomość klejenia produkcji, hehe. Na szczęście są ludzie, którzy mają do tego ręce i głowy i można to właśnie im zostawić.

    No to co?

    Sanszajn za oknem, koko dżambo i do przodu.

    Dzisiaj to miałam skupisko wszystkiego. Ludzkiej hipokryzji, debilizmu i własnej bezsilności, słabości, niechęci i agresji.

    Na szczęście w sobotę zniknę, wyłącze telefon, nie będę odbierać maili i wypne się na świat.

    To, że wezmę mikrofon na imprezie urodzinowej Toxic Noiz’a i Jay Bae’go, było do przewidzenia (ustalony live z Sashą Dubrovskim). Nikt natomiast nie przewidzał, że dostanę go do rąk 40 min po wejściu do lokalu przez samego Toxic’a właśnie (no nawet pod nosem pośpiewać nie mogę, od razu dla ludzi nakazują :P). Zaowocowało to wymianą numerów z 2ma producentami (w tym z człowiekiem który wydaje Martina Sasa, dla którego z resztą tekst już jest, trza siąść i nagrać) oraz parciem ludzi w stosunku do innych bardziej wpływowych o zaproszenie mnie gdzieś tam do klubu. Ponadto osoby które szydziły ze mnie, nie wierząc w to że ja NAPRAWDĘ śpiewam a nie chodzi i pierdole głupoty, zmieniły zdanie.

    No coż.

    ;]

    Balans.

    Brak komentarzy

    O ile znowu nagle zaczynam lubić swoje ciało, mimo że nadal jestem wielka ;) (chociaż wersja gorset, majtki, szpilki i rękawiczki bez palców to widok którego nie jestem w stanie opisać :D), o tyle poczucie potrzeby bliskości, emocji, relacji prawdziwej i szerej, partnerstwa i czegoś pięknego jest tak duże, że frustrujące.

    Zbawienie.

    1 komentarz

    To naprawde fantastyczne móc rozmawiać z kimś, kto rozumie o czym do niego mówisz.

    Życie byłoby zbyt piękne gdyby dokładnie układało się po naszej myśli. Zatem nie wyprowadzę się od rodziców. Nie stać mnie. Nie, zarabiając jedynie za audycje (nie ruszyliśmy jeszcze z marketingiem, bo potrzebujemy dodatkowego pomieszczenia na biuro a to oznacza, że trzeba przenieść radio) i live acty (które póki co mam jedynie w Coyote Klubie w Szczecinie, i to jedynie soboty, nie wszystkie, bo czasem za ciężki zjazd na uczelni, aczkolwiek teraz mieć będę i planuje na śpiewanie zjechać w sobotę wieczór, coby potem w niedzielę rano wrócić na egz do Poznania). Pytanie, czy powinnam szukać innej roboty chociaż na pół etatu? Czy powinnam męczyć się w robocie którą będę mieć kompletnie w dupie tylko dlatego, że chce się wynieść od rodziców?


    • RSS