criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 6.2010

    Działo się oj działo, i w Koszalinie i w Szczecinie. Udane live acty, zacna ekipa.

    No i jeszcze kogoś poniosło i z seta Pedro Del Mar’a wyciął to i wrzucił:

    Sound Players feat. Baltica – CoolnesS (Original mix)

    Kra kra

    1 komentarz

    Nie wiem czy krakać mam, czy też nie, bo na razie jest OGÓLNIE ok. Znaczy pełen szoł w drodzę, bo jutro Koszalin (Fregata po raz drugi, na 31 lipca mam już trzeci termin), treningi działają (a ja czuję się mniejsza objętościowo, hehe), na uczelni ogarniętę tak, że nikt mnie nie jedzie za to że mnie tam wogóle nie ma (no halo, tylko mgr mi został, się pisać zaczął), mam stałą pracę (wycieczka do Turycji? Zapraszam do mnie). Kwestia prywatna – zero mężczyzn na horyzoncie. Wolę to, niż wieczny sztorm.

    Sinusoida.

    1 komentarz

    Wkurwia mnie niemiłosiernie to, jak układa mi się życie – jak się dzieje to wszystko na raz. Przed weekendem 4.06-6.06 cały tydzień był totalnie do kitu. Straciłam posadę stałą, zaczęło się psuć w kwestii stałego śpiewania w Szczecinie, pare innych ciekawostek. Dziś natomiast pomimo mojego wejścia smoka na rozmowę o pracę dostałam propozycję umowy na okres próbny do końca sierpnia i to…w biurze podróży ! Musiałam gorąco zapewniać, że kompletnie nie koliduje to z moim śpiewaniem (póki co nie mam zasypu bookingów). Matka zjebała mnie, że wogóle o tym wspominałam. Cóż, dziś kierowały mną instynkty a nie racjonalizm i tak najwyraźniej miało być. Jutro na 15 idę na ponowne spotkanie w tym miejscu, tym razem z właścicielem biura. Rozmowa będzie niemieckojęzyczna. 

    Do tego 3 miesiące po fakcie odezwał się pewny portal, do którego wysyłałam ofertę reklamowania się w ICE FM. Są zainteresowani.
    Ponadto dzwonili z jeszcze innego miejsca w sprawie pracy. 
    Nic, tylko czekać, aż się wszystko spierdoli. Bo u mnie nie ma detalicznie. Jak się jebie, to hurtowo. 

    Picie wódki przed 11 w południe po imprezie do 3 nad ranem i godzinnym kursem pociągiem o 5 ku właśnie tej destynacji, gdzie się piło…to jest ewidentne przegięcie pały.

    Bycie w dodatku odebraną z owej destynacji przez ludzi z którymi jechało się na tą imprezie, co się o 3 zakończyła i kurs nad morze to już wogóle bajer. 
    Dodatkowy ciuch imprezowy w torbie, na wszelki wypadek, gdyby nie wróciło się do domu na drugi dzień – bezcenne. 

    • RSS