criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2010

    W pracy umowę przedłużyli mi do końca września, jako próbną. „Bo dopiero we wrześniu wszystko się wyjaśni”. Tzn co? Nie zapytałam. Powiedział, że jest zadowolony z tego jak pracuję. Tyle dobrego. Ale jest szansa, że dalszy etap współpracy nie wypali. Dowiem się odpowiednio wcześniej.

    W branży muzycznej wszystko całkiem przyjemnie, poza imprezą na której występowała Fragma. Po niej Maqiel wraz ze mną, po nas Cez Are Kane. Na nasze nieszczęście na plakacie imprezy (który wisiał tylko w klubie i na może 2ch stronach internetowych) podana była tylko Fragma. Więc co? Więc zaliczyliśmy pusty parkiet zaraz po tym, jak nasza gwiazdka skończyła występ. Śpiewając „Toca’s Miracle” w trzech różnych wersjach „Memory” w dwóch i jakieś 2 inne kawałki. Nie ma co, pełen szoł. To się nazywa odcinać kupony.

    Ponadto do wydania został tylko jeden kawałek (Route 36), koniec października. Wszystko co stworzone do tej pory, już zostało wydane. Do zakupu zapraszam na beatport.com

    Kwestia sporno-awanturnicza o moje adhd się uspokoiła, ba, ostatnio nawet ktoś wymiękł i się przede mną otworzył. Czy to prawda, że prawdziwe męskie oblicze wyłazi po alkoholu? W każdym razie na drugi dzień jego ego musiało go ugryźć w mózg i przypomniało, że takie akcje to nie na miejscu, przecież baby to chuje, a jego lśniąca zbroja ma być zawsze i wszędzie na miejscu. Cóż, uprzedzałam, że ja swoje wiem :]

    Raz źle, raz dobrze, im bardziej odpuszczam, luzuje, cicho siedze i uzbrajam się w cierpliwość, tym lepiej. Bez kitu, zostanę Jedi Consularem szybciej, niż ustawa przewiduje. Tylko żebym przypadkiem mojego ADHD doszczętnie nie wytępiła, bo to się jeszcze przeniesie na moją ekspresję sceniczną i kreatywność, a tego byśmy nie chcieli.

    To takie chore, uczepiać się kurczowo konkretnych osób drżąc, że bez nich wszystko się rozsypie, skończy, nie uda. BŁĄD! Wcale tak nie jest ! Dostaje w końcu dobre informacje odnośnie bookingów (jak już będą oficjalne infa to się pochwalę), a Pedro Del Mar zagrał produkcję, która ma ujrzeć światło dzienne jakoś pod koniec sierpnia, to znaczy, że wytwórnia wysłała promo. Więc machina nadal chodzi. A wstrzymanie wydań byłoby strzałem w kolano, jeśli ktoś faktycznie by się tego podjął.

    Strach przed nieznanym rekompensuje mi tworzenie w głowie wymyślnych i wybujałych wizji. No ale jakoś trzeba zacząć opanowywanie własnych demonów.

    To znaczy się stało, bo pewne kwestie popierdoliły się tak doszczętnie, że…w sumie jeszcze bardziej by sie dało, ale zostaję przy opcji obecnej. Starczy mi wrażeń.

    Otóż moje adhd, zachowanie z podstawówki i krzyki oraz wieczne użalanie się nad sobą są nie do zniesienia. Tak samo jak dzielenie się z problemami z innymi. Ok, zgadza się, niepotrzebnie tak paplam i dzielę się tym co we mnie siedzi ze światem. I jestem w stanie przeprosić za swoje odjebane bezmózgowo akcje i brak samokontroli. Ale, do chuja, nie będę się płaszczyć przed kimś (bez względu na to, jak bardzo zależy mi na pracy z nim) bo on sam do końca nie może sobie poradzić z odczuciami co do mojej osoby. Jeśli ktoś raz mnie przyciąga a raz odpycha stawiając ścianę ignorancji, to sugeruję się ogarnąć. Skoro tego ogarnięcia wymaga się również ode mnie. Nie, jeszcze mu tego nie powiedziałam. Ale jeśli wyskoczy mi z jakimś boskim tekstem, to mu to powiem. I nie będę patrzeć na konsekwencje. Może i mnie nosi, może i moja nadpobudliwość wkurwia otoczenie, ale swoją godność mam i nawet dla muzyki bez której żyć nie mogę, nie zeszmacę się, bo ktoś chciałby, abym przytakiwała, wchodziła w dupę i była kimś kompletnie innym.

    Inną sprawą jest to, że nie rozumiem ludzi, którzy i nas sprzedają, i nam chcą pomagać (pozornie). Konflikt interesu wewnętrznego?

    Wiedziałam, że mało jest osób życzliwych i w każdej pomocy tkwi drugie dno, ale nie spodziewałam się, że przekonam się o tym w taki a nie inny sposób.

    Inna już sprawa, że ogólnie co wypłakałam to moje, nie mam zamiaru poruszać tematu wśród ludzi których po prostu już na własne życznie nim przećpałam. Nie wiem, jak opanuję do perfekcji zbywanie ludzi tępym wzrokiem i milczeniem zamiast zabijaniem wzrokiem i pyskowaniem (chyba że ktoś mi odpierdoli jakiś cyrk nie z tej ziemi to przemyślę jakiegoś kopniaka w splot słoneczny), ale mam ku temu idealną okazję na praktykowanie.

    ***

    Z rzeczy bardziej przyziemnych – pierdzielnął mi żel na paznokciu. Sama nie wiem, czy razem z paznokciem, bo ów nie boli, no ale żeby tak na treningu? Wstyd. Tzn, trzeba skrócić.

    A poza tym to…pracy mgr nie widać. Nie jestem nawet w połowie, a do końca września wypadałoby się ogarnąć.

    Nie jest.

    Hasło założyłam dlatego, że po wpisaniu w google frazy, która umożliwia wyszukanie moich numerów z Sound Playersami, w wynikach pojawiał się mój blog. Zastanawiam się, czy nie zahasłowałam się za późno, bo syf jaki zrobił się wokół mnie bardzo mnie martwi. Oczywiście, dorzuciłam do tego dymu sporo od siebie, bo przecież moje paplanie i gadanie i dzielenie się ze wszystkimi swoim szczęściem doprowadziło i do mojego rozstroju emocjonalnego i do złoścliwości ze strony innych. Za dużo gadam. Zawsze tak było. A teraz wyjątkowo się to na mnie mści.

    Myślałam, że po wydaniu numeru uspokoję się. Że poczuję się bezpieczniejsza. Niestety, moje zachowanie poprzedające dzień wydania dolało oliwy do ognia. Generalnie nazbierało się już trochę od czasu, kiedy zaczęłam się robić nieznośnie histeryczno-rozemocjonowana. Nie ma żadnej nici porozumienia między mną a jednym z moich producentów. Najlepszy jest czas, ignorancja, odpuszczenie. Nie wiem, czy relacja zostanie po prostu odświeżona niczym po kliknięciu F5, tylko na mega zamulonym łączu internetowym.

    Do tego dochodzi jeszcze naprawdę niezdrowa sytuacja w domu, moje wyczerpanie fizyczno-psychiczne. Pełen szoł.


    • RSS