criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2010

    Czemu jest tak, że jak już wszystko pierdolniemy, powiemy ‚dość!’ i zabierzemy się za zamykanie książki, chcąc tworzyć nową, to nagle świat wywraca się do góry nogami, i owszem, możemy zabrać się za pisanie nowej powieści, ale jest ona…kontynuacją poprzedniej?!

    I znowu…kiedy porzuciłam wszelkie nadzieję i obiecałam sobie, że wykluczę z życia to, co mimo iż dało mi tyle radości, jednocześnie uraczyło tak samo dużą ilością bólu…larwa zaczęła przeistaczać się w motyla. Proces ten będzie za pewne wyboisty, ale efekt ostateczny może zaskoczyć mnie samą. Nie będzie to zapewne efekt końcowy efektu ostatecznego, pewnie znowu przeklnę to, że rzuciłam się w wir tego, co może pomóc odhaczyć kolejną pozycję na liście marzeń, znowu będę płakać, tupać, krzyczeć i przeklinać to za co się zabieram, znów przekreśle wszystko…a następnego dnia, po tym jak pierdolnę drzwami krzycząć ‚mam już dość ! pierdolcie się wszyscy !’ życie znowu wykręci mi jakiś numer.

    Boże, jeśli istniejesz, musisz się fenomenalnie bawić.

    Pisanie drugiego bloga z powodu choroby mamy było chyba tylko chwilowym ujściem. I chyba go skasuje. A może lepiej nie? Sama nie wiem.

    W domu dzieją się cyrki, łącznie z tłuczeniem talerzy i innych takich. A poszło o to że…nie położyłam się spać bo matka mi kazała. O 2 w nocy. Wróciłam późno, chciałam sobie porobić swoje rzeczy przy kompie. Matka chciała spać u mnie. I jazda. Skończyło się przykro, bo płaczem, krzykami, awanturą…Ale od 2ch dni matka śpi z ojcem. Z własnej inicjatywy (chociaż tamtą noc przespała w kuchni na ławie – jakoś nie mam wyrzutów).

    Przykre jest to, że ona nie chce dać sobie pomóc. To jak narkoman, który jest uzależniony, ale twierdzi, że nie jest, że żadnego problemu nie ma. To wszyscy inni mają problem. To wszyscy inni wywierają presje na niej. To wina innych, że ona czuje się jak się czuje. Ciekawe, czy chociaż przez ułamek sekudny pomyślała, że w taki sposób skraca sobie życie.

    Teraz wiem, że na poważnie powinnam się wyprowadzić. Wiem również, że tegoroczne święta mogą być koszmarem. Nie chce widzieć się z dziadkiem. To podły tyran. Despota. Człowiek, któremu każdy musi być podpożądkowany. Nie chce mi się spowiadać z mojego życia. Nie muszę, a on nie ma prawa tego ode mnie wymagać. Myślę zatem, co zrobić, aby nie wlec się do dziadków na wigilię. Może po prostu ogarnę ją w domu. Zwyczajnie. A jak sytuacja będzie ekstremalna, to zniknę na kilka dni.

    ***

    Z rzeczy natomiast bardziej przyjemnych to obecność osoby sprzed 10 lat. Tylko te 10 lat temu on mnie nie trawił. Kompletnie nie. Nic a nic. Drażniłam go. Drażnił go ogólnie cały świat. Nie spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, pomijając kafejkę internetową i coś tam gdzieś tam, bo byłam dziewczyną jego dobrego kumpla. Ich drogi się rozeszły. Moja droga z tamym człowiekiem (moim ex ex ex) też. Powiedzmy. Ale życie ułożyło się tak, że szyderca i prześmiewca zaczął postrzegać mnie jako kobietę, którą można się zainteresować. Niestety, za miesiąc wraca do Anglii, gdzie siedzi już 3 lata. Powiedzmy, że nie zmienił się za bardzo, poza tym że ja już go nie irytuję, nie dziwię, nie jestem tak upierdliwa i jazgocząca jak kiedyś (ale…nadal jestem ;P ) i…on po prostu czeka z ‚nieruchomą’ miną, aż mi przejdzie. I teraz jestem w stanie na 100pro powiedzieć, że nie jest to chwilowe i sztuczne, że nie puści focha, bo mi ADHD podskoczyło do góry i zrobiłam z siebie idiotkę. Bo przeżył mnie w mega upierdliwej formie 10 lat temu.

    ***

    Takie to wszystko kruche…krucha jest relacja z panem producentem. Kiedy już myślałam, że zaczynamy rozmawiać jak dorośli i podchodzić do siebie w sposób normalny, on zajebał focha. Bo znowu go wkurwiłam. Tym, że napisałam co myślę. To trwa już rok prawie. Jeśli liczyć pierwszego focha, jak byłam jeszcze w Espanii, to nawet półtora roku. I bardzo chciałabym to mieć w poważaniu. Ale CoolnesS (nasza produkcja), jak się okazuje, jest niczym dziecko, które się rozwija, powolutku, i warto ten rozwój pielęgnować. Sam chciał, żebym zajęła się częscią pielegnacji i pchaniem do przodu. Bo się nadaję, bo lubie robić to i owo. Ok, prawda. Nie zmienia to faktu, że on jest pieprzonym tchórzem, trzęsącym dupą o własne ego, w razie, gdyby się nie powiodło.

    Mam nadzieję, że już niedługo dowiem się, czego miała mnie ta lekcja nauczyć.


    • RSS