criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: emocje

    „Jak jestem przy tobie to jest dobrze, ale jak mnie nie ma, to nie potrafię…” – w sensie wykrzesać z siebie zainteresowania moją osobą. Czy to mój to myślenia jest zjebany czy na początku znajomości zwykle właśnie jest się zainteresowanym drugą osobą? A może to już jest chęć trzymania na smyczy, dostać jakiegoś smsa bądź jakąkolwiek oznakę zainteresowania, gdy czas spędzany jest osobno? I nie mówię tu o milionach wiadomości na raz, z tego już wyrosłam.

    Dowiedziałam się wczoraj, że numer który nagrałam rok temu, zostanie wydany. Ta informacja od razu zapaliła mi lampkę w głowie, że skoro znowu w życiu zawodowym się układa, w prywatnym się spierdoli.

    I się spierdolilo.

    Teraz pozostaje mi przełknąć wszystko i z podniesioną głową nadal chodzić na treningi.

    Przestałam radzić sobie z emocjami już dawno. W sumie nigdy sobie z nimi nie radziłam. Nie ważne, co było po drodze, ważne, że teraz jestem na takiej cienkiej linii. Moje ciało rządzi się tym, co siedzi mi w głowie. W głowie siedzi jeden wielki czarny scenariusz. Chce powiedzieć sobie ‚kobieto, weź się w garść, przestań jeść dlwa samego jedzenia, przestań szukać w tym pocieszenia, ratunku, zabicia czasu i tęsknoty’. Niby kolejna baba która ma problem z wagą. Mieć problem fizyczny a psychiczny to różnica.

    Pragnę wstać rano i powiedzieć sobie – dam radę, rzucę wszystkie kretyńskie nawyki, ogarnę się, wzmocnie psychicznie. Jest jak jest, muszę zaakceptować stan obecny aby iść dalej.

    Nie umiem.

    Nie wierzę.

    Tymczasem codziennie czeka na mnie wizja bycia jak jedna z angielskich matek dzieciaków, które przychodzą do mojego mini clubu. Jedną wielką chodzącą kupą tłuszczu.

    Mozecie spieprzyc na drugi koniec swiata do jungli amazonskiej albo na pustynie Gobi. Dorwa was te same problemy. Czy bedziecie sami, czy tez w grupie, przy czym druga opcja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Kto oglada Lostow, ten wie, jak zycie potrafi dokopac, szczegolnie z dala od domu. To taka konkluzja na poczatek pieknego dnia, jakim jest 20.02, piatek.

    Smiech, postanowilam zerwac sie wczesniej, coby spokojnie zmyc z glowy lakier pielegnowany na wlosach do 3ch dni w zwiazku z przedstawieniem, poczytalam gazetke, polozylam na pyska maseczke, po czym wybieglam radosnie w strone miejsca, gdzie na pewno istnieje sygnal netowy. Coz, 9 rano zaledwie byla, a jaki spokoj na wyspie i tak lekkie powietrze, ze ledwo udawalo mi sie normalnie oddychac. Dziwne, ale takie rzeczy zauwaza sie w momencie kiedy na chwile ma sie spokoj od natloku turystow (ktorych fakt, nie ma az tylu co w lecie). No ale, zeby powietrze inne ? Ano inne…

    W miejscu, w ktorym jak wyzej pisalam, zawsze jest lacze, spotkalam hehe, mojego ex, jesli mozemy tak okreslac ludzi z ktorymi jest sie daleko daleko od domu, i niekoniecznie dlugo. Pan Timo popijal kawe, wygladal na przemielonego przez psa (efekt imprezy karnawalowej) i naprawde uradowany byl moim widokiem (w pelni go rozumiem, w koncu od dawna niczego nie mietosil, LOL). Spotkanie bylo nieplanowane, zeby nie bylo (to samo powiedzialam do jego aparatu ktory wczoraj udalo mi sie pozyczyc na czas krecenia przedstawienia, a o poranku chlopakowi zachcialo sie chyba robic muwi na pamiatke albo cos w tym stylu). Padla propozycja spotkania w poniedzialek po poludniu (rano ide na 6 godzin na kurs dla odpowiedzialnych za mini klub, o LOL, po 8 miesiacach, i tyle bylo z mojego wolnego poniedzialku), on sobie posiedzi na necie, ja sobie pogram w Tomb Raidera – w sumie dobra wymiana. Coby sentymentow nie bylo za dosc, Pan Timo odwiezie mnie na lotnisko 1go marca (pomysl byl moj, ale pierdole, w koncu cos mi sie nalezy od zycia, nawet jak bedzie to za moje pieniadze :D ), wiec generalnie zaczyna sie atmosfera zageszczac.

    No to, ja spierdalam do pracy. Nawet nie moje powiedziec ze ide, bo po 8 miesiacach w takich warunkach czlowiek juz nie okresla siebie tak lagodnie.


    • RSS