criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: film

    Szczerze, to myślałam że film jest jedną wielką gnidą o niczym, z totalnie mega pustymi tekstami ale okazuje się…że nie. Jest babski. Babski z jajem, ironią, cynizmem, tragedią i prawdą, jaką ukrywa się mimo wszystko. Jest wzorem dla Lejdis. Prawdą o tym, jak kobiety bardzo pragną być kochane. Oczywiście mam na myśli te dojrzałe w sensie emocjonalnym i psychicznym (można mieć 40 i widzieć faceta jedynie jako kartę kredytową, bywa). Nie miałam czasu łyknąć filmu za jednym razem więc bardzo nie mogłam doczekać się czasu wolnego na dokończenie. Wierzyłam w wielki ślub, chociaż tak do końca nie było wiadomo nic. No i ta babska przyjaźń. Hmm, z mojego doświadczenia niestety wynika, że najczęściej baba babę i tak zrobi w chuja. W sumie, ja i tak zawsze z płcią męską się trzymałam, więc może się nie liczę. Chociaż na starość doceniam damskie towarzystwo.

    ***

    Tymczasowo jak zwykle rozpaczam z powodu niewłasnego faceta. Czyli wszystko w normie.

    Mozecie spieprzyc na drugi koniec swiata do jungli amazonskiej albo na pustynie Gobi. Dorwa was te same problemy. Czy bedziecie sami, czy tez w grupie, przy czym druga opcja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Kto oglada Lostow, ten wie, jak zycie potrafi dokopac, szczegolnie z dala od domu. To taka konkluzja na poczatek pieknego dnia, jakim jest 20.02, piatek.

    Smiech, postanowilam zerwac sie wczesniej, coby spokojnie zmyc z glowy lakier pielegnowany na wlosach do 3ch dni w zwiazku z przedstawieniem, poczytalam gazetke, polozylam na pyska maseczke, po czym wybieglam radosnie w strone miejsca, gdzie na pewno istnieje sygnal netowy. Coz, 9 rano zaledwie byla, a jaki spokoj na wyspie i tak lekkie powietrze, ze ledwo udawalo mi sie normalnie oddychac. Dziwne, ale takie rzeczy zauwaza sie w momencie kiedy na chwile ma sie spokoj od natloku turystow (ktorych fakt, nie ma az tylu co w lecie). No ale, zeby powietrze inne ? Ano inne…

    W miejscu, w ktorym jak wyzej pisalam, zawsze jest lacze, spotkalam hehe, mojego ex, jesli mozemy tak okreslac ludzi z ktorymi jest sie daleko daleko od domu, i niekoniecznie dlugo. Pan Timo popijal kawe, wygladal na przemielonego przez psa (efekt imprezy karnawalowej) i naprawde uradowany byl moim widokiem (w pelni go rozumiem, w koncu od dawna niczego nie mietosil, LOL). Spotkanie bylo nieplanowane, zeby nie bylo (to samo powiedzialam do jego aparatu ktory wczoraj udalo mi sie pozyczyc na czas krecenia przedstawienia, a o poranku chlopakowi zachcialo sie chyba robic muwi na pamiatke albo cos w tym stylu). Padla propozycja spotkania w poniedzialek po poludniu (rano ide na 6 godzin na kurs dla odpowiedzialnych za mini klub, o LOL, po 8 miesiacach, i tyle bylo z mojego wolnego poniedzialku), on sobie posiedzi na necie, ja sobie pogram w Tomb Raidera – w sumie dobra wymiana. Coby sentymentow nie bylo za dosc, Pan Timo odwiezie mnie na lotnisko 1go marca (pomysl byl moj, ale pierdole, w koncu cos mi sie nalezy od zycia, nawet jak bedzie to za moje pieniadze :D ), wiec generalnie zaczyna sie atmosfera zageszczac.

    No to, ja spierdalam do pracy. Nawet nie moje powiedziec ze ide, bo po 8 miesiacach w takich warunkach czlowiek juz nie okresla siebie tak lagodnie.


    • RSS