criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: polska

    Kiedyś na nazwę EVANGELION robiło mi się niedobrze. No, może poza faktem połączenia z ową nazwą dwóch numerów, które mi się bardzo podobały i z kumpelą z podstawówki, z którą jeden z owych numerów, bo intro do anime, odgrywałyśmy na fortepianie w auli na 4 ręce. Bo mowa o kultowym anime Neon Genesis Evengelion. Nie cierpiałam.

    Zassałam całą serię i w sumie nadal zastanawiam się nad jej fenomenem. Pisał ją psychol, to jest pewne. Zanim ją jednak napisał, przeczytał cały Stary i Nowy testamen milion razy, do tego dorzucił sobie Koran i jeszcze inne wynalazki. Najśmieszniej jednak patrzy się na daty realizacji wydarzeń w anime, to tak jakoś lecą od 2000 wzwyż aż do 2015.

    Niemniej jednak anime oglądam z zacięciem i ciekawością. Wątek psychologiczny mnie rozpierdala, bo jest prowadzony na kilkunastu płaszczyznach i momentami połapać się nie mogę, chyba Wiki będzie mi musiała pomóc. W każdym razie, jakoś jest. Następny na celowniku jest cały Tenchi Muyo, hue hue.

    ***

    Z dwojga złego nie wiem co gorsze, nie mieć w głowie nikogo czy mieć i nie móc mieć w rzeczywistości. Szlag mnie już trafia. Nie wiem, czy znanie daty powrotu do Polski pomoże mi w ogarnięciu czegokolwiek w tej kwestii. W sumie to chyba nadal boję się powrotu. Tak silnie jak silnie pragnę już wrócić.

    Nie wiem co gorsze, to że w Kołobrzegu leje i MDT nie może odpalić swiateł w komplecie, to że Patterson dostał gorączki i nie zagrał i to, że jeszcze ktoś niby samoloty pomylił (uwierzę we wszystko ale nie w banał, że w momencie gdy bilety sprawdzane są na każdej bramce, koleś jest w stanie pomylić samoloty…), że Marco V dojechał z opóźnieniem i Eddie Halliwell zagrał za niego przez co go nie słuchałam, że Cez Are Kane grał w trakcie Sound Players i to w momencie kiedy szłam do pracy…

    …czy to, że moja kochana Nokia zpadła mi ze stołu na miękką gumowiastą podłogę w Mini Clubie, rozleciała się a po złożeniu przycisk on off nie odpowiadał (telefon ładuje się ale co z tego).

    Kupa.

    Generalnie to słucham Sunrise live w Planeta FM. Wczoraj sety były lipne. Dziś mega wypas.

    ***

    W pracy zmiany. Poza lalką Barbie z którą mieszkam (czemu otaczają mnie same dziwki które mają facetów w swoim kraju, a tu puszczają się z innymi ??) dostaliśmy Gabrysię ze Słowacji, wymiana za Elettrę, która ani mentalnie ani fizycznie do tej roboty się nie nadaje (sama sobie nadawała chore tempo pracy).a

    I jeszcze 3 miesiące i do domu ! Miesiąc i przyleci mama. I nie ma zmiłuj, odkładam kasę na konto PL i wydaje jak najmniej. Interesuje mnie teraz tylko Akwarium, może jakieś 2 kluby, Waterpark i koniec. No i naprawa telefonu. Bo Euro spada z drabinki dostatku i mogę się obudzić z ręką w nocniku.

    Dziwnie tak pisać z polskimi znakami, więc za wszelkie błędy przepraszam.

    Odkopałam stary szablon, o którym ostatnio intensywnie myślałam i udało mi sie na niego wpaść na stronie, którą zawsze omijałam bo nie potrafiła mnie zainspirować projektowo. I otóż on, jakieś tam metro, jakaś fotografia z tych, co lubie, że pośpiech złapany w kadr.

    Coż, mam się dobrze, nawet aż za dobrze, bo impreza sobota zwana enTrance pod szyldem MDT upłynęła na zasadzie ‚sprzedałaś się za identyfikator’ – co niekoniecznie mnie wzrusza. W piątek natomiast poprzedzający imprezę zaczęłam w życie wprowadzać pomysły ludzi ktorzy przez 3 lata byli jakoś nadto zdystansowani do wszystkiego, co sobą reprezentuję. A jednak mikrofon w studiu mnie polubił. Niemniej jednak mówić do niego a śpiewać to dwie różne rzeczy, z czego ta pierwsza jest o niebo cięższa od drugiej.

    Byłam świadkiem produkcji rzeczy, które zwykły śmiertelnik tylko może usłyszeć, ew. zobaczyć wizualnie patrząc na dj’a na imprezie. To robi wrażenie. Każdy ruch i kliknięcie myszą, przesunięcie punktu a do punktu b i te rzeczy, których ja nie słysze a słyszy ten, kto składa. Przeraża mnie to, ile dźwięków istnieje a ja nawet o nich nie wiem albo mam tak bardzo przytępiony umysł. Wspaniałe doświadczenie.

    I dyskusje o rzeczach tak oczywistych a tak odległych dla mnie przez moją nieobecność, odkrywanie pasji na nowo, informacje, fakty, cała ja zatapiająca się w tym. Boże, dzięki Ci za tych ludzi, jakkolwiek bardzo nie kopaliby mnie znowu w dupe. Oni są we mnie, ja jestem w nich (nawet bardziej niż się tego mogłam spodziewać), chociaż oni się nigdy do tego nie przyznają. Może to tylko moje ideologie ale pierdoli mnie to, to moje życie, to ja wybieram sobie reguły swojego zachowania, czasem dając się zmanipulowac regułom innych ludzi, czasem tak trzeba a teraz szczególnie, po byciu maltertowaną przez ludzi tak naprawde mi obcych, pragnę być maltretowana przez ludzi których tak samo kocham jak nie cierpię, tak samo jak przez których jednego dnia płaczę innego się smieje.

     
    I hate you, I love you, I need you, I cry…are you fine, are you fine, are you fine, are you fine…?

    A nawet jeśli dobre chwile znikną, to i tak tam byłam, dostałam rzeczy o których kiedyś marzyłam, czyli bez względu na to w jakie gówno się nie wpakuję marzenia i tak się spełniają.

    Ja chce na Wiatrak, do Swinoujscia, na nasza polska plaze. I pojade nad morze, chociaz nie wiem co, w marcu. Znad oceanu nad zwykle morze. Nie musi byc piekne i pachnace czy tez pieknieblekitne. Wbijam. Ma byc moje. Tak jak zawsze, od prawie 23 lat. Bo to tu, to nie moje.

    I chce isc na Waly Chrobrego. Popatrzec w wode. Pojechac na przystan. Isc do Parku Kasprowicza. Pojezdzic po miescie. Moim miescie.

    A w Poznaniu ? Na Malte. Do Kina. Do Terytorium. Na Cytadele. I w tramwaj i po calym miescie.

    Boze, jak ja chce do Polski.


    • RSS