criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: praca

    Audycje dzienne w radiu zawieszone. Biorąc na wzgląd to, że reklamodawców nie udaje mi się znaleźć, moim jedynym źródłem zarobku na dzien dzisiejszy to śpiewanie, które starcza mi tylko na uczelnię, dosłownie – czesne plus dojazd na zjazdy i zakupienie jakiegoś pokarmu. Ok, mieszkam z rodzicami (niestety, plany wyprowadzki legły w gruzach), ale poza dachu nad głową i lodówką z ich strony nic więcej nie dostaję. Więc myślę co wykombinować. Szukać pracy, która będzie mnie frustrować? Gdyby nie studia, a muszę je skończyć, wyjechałabym. 

    Jeśli śpiewanie nie rozkręci, to wyjeżdżam. Chyba, że jakimś cudem zmieni się sytuacja w radiu albo trafi mi się praca, dla której będę chciała tu zostać. Wolę być animatorką niż pracować w Mc Donaldzie czy za biurkiem jako pani od kawy i stosu dokumentów. 

    W materii osobistej Małolat został całkowicie wykreślony z mojej prywatnej sfery życia. Nie będę się umartwiać dla kogoś, po kim nie widać, że mu na mnie zależy. I to jest jedna część zadania domowego, które odrabiam bez zastanowienia, czy warto. Bo już kiedyś leżałam w tym temacie. 

    „Jak jestem przy tobie to jest dobrze, ale jak mnie nie ma, to nie potrafię…” – w sensie wykrzesać z siebie zainteresowania moją osobą. Czy to mój to myślenia jest zjebany czy na początku znajomości zwykle właśnie jest się zainteresowanym drugą osobą? A może to już jest chęć trzymania na smyczy, dostać jakiegoś smsa bądź jakąkolwiek oznakę zainteresowania, gdy czas spędzany jest osobno? I nie mówię tu o milionach wiadomości na raz, z tego już wyrosłam.

    Dowiedziałam się wczoraj, że numer który nagrałam rok temu, zostanie wydany. Ta informacja od razu zapaliła mi lampkę w głowie, że skoro znowu w życiu zawodowym się układa, w prywatnym się spierdoli.

    I się spierdolilo.

    Teraz pozostaje mi przełknąć wszystko i z podniesioną głową nadal chodzić na treningi.

    Co siąde do notki to kupa wychodzi bo muszę gdzieś lecieć i coś robić.

    Wiadomości w pigułce:

    - praca magisterska ruszyła

    - w sobotę enTrance

    - w radiu się dzieje, dzieje się i generalnie to nie wiem co jak z czym, żeby było dobrze

    - czuję że żyję, takie mam zakwasy po treningach

    - nie mam czasu nawet napisać tekstu do kolejnego numeru Sound Players (a są już 2 numery, wspominałam?)

    - moja fascynacja Małolatem nadal trwa i nie planuje się skończyć

     

    Trele morele pewnie i tak o czymś zapomniałam. 

    Jeszcze tylko trzeba wiedzieć czyje słowa i czy faktycznie chcemy się od nich oddzielać ścianą. 

    W 3 tyg powstały 2 produkcje z moim wokalem spod rąk tego samego producenta. Kroi się trzecia. Nie muszę mówić, iż 2 poprzednie mają remixy. To jednak nie jest powodem ku temu, aby ucinać ewentualne rozmowy, przypominające o tym, w jakiej branży się poruszam. Nie pierwszy monolog, nie ostatni, nie pierwsze i nie ostatnie prostowanie mojej osoby. 

    Tylko co, jak my chcemy bardzo, ale mimo wszystko i tak pierdolniemy jakąś głupotę?

     

    Nie wiem jak pogodzę pracę podczas audycji, w biurze radia (marketing, reklama), nauke do egzaminów i pisanie pracy mgr która bardzo, ale to bardzo nie chce iść, pisanie tekstów i tworzenie wokali (właśnie kończy się następny, dziś nagrywam…), wyjeżdżanie na zjady czy też śpiewać w teren, bądź samo spędzanie nocy w szczecińskim klubie i odsypianie na kolejny dzień…A no, treningi jeszcze.

     

    Czy doba nie może mieć 36h? Proszę….

    Życie byłoby zbyt piękne gdyby dokładnie układało się po naszej myśli. Zatem nie wyprowadzę się od rodziców. Nie stać mnie. Nie, zarabiając jedynie za audycje (nie ruszyliśmy jeszcze z marketingiem, bo potrzebujemy dodatkowego pomieszczenia na biuro a to oznacza, że trzeba przenieść radio) i live acty (które póki co mam jedynie w Coyote Klubie w Szczecinie, i to jedynie soboty, nie wszystkie, bo czasem za ciężki zjazd na uczelni, aczkolwiek teraz mieć będę i planuje na śpiewanie zjechać w sobotę wieczór, coby potem w niedzielę rano wrócić na egz do Poznania). Pytanie, czy powinnam szukać innej roboty chociaż na pół etatu? Czy powinnam męczyć się w robocie którą będę mieć kompletnie w dupie tylko dlatego, że chce się wynieść od rodziców?

    24

    Brak komentarzy

    No prosze, takie mam chill-out’a, ,że nawet o swoich urodzinach nie napisałam, a były wczoraj. Starsza o rok jestem w sumie ciut krócej, bo dosłownie od 23:55, więc szału nie ma ;) Torta spiekłam sama, smakował (konusmowała ochrona, barmani, kelnerki, tancerki, dj, oświetleniowiec, ‚bramkarka’ i jeden z właścicieli klubu Coyote w Szczecinie no i ja rzecz jasna), imprezy nie było bo się ludzie do lokalu nie zeszli (w sensie klienci, ja nikogo nie zapraszałam) więc po 1 byłam w domu. To się nazywa spokojne urodziny.

    Życzeń za to otrzymałam od ponad 100 osób.

    A, no i ekipa z Coyote’a składała się na słuchawki (dj Miqro również, wow).
    Sennheiser HD 202. Do audycji w ICE FM. :]

    Czekam na dzień w którym mężczyźni się ogarną. Obawiam się, że takowy jednak nie nadejdzie.

    Podejmuję próbę wyłączenia się. Bo to, co wokół mnie ostatnio, to już rzeczy chore. Jestem ja, tylko ja, pierdolona egoistka, i zero mężczyzn. No chyba, że w kategorii pracy, bo gdyby ich wyciąć z tego rozdziału to ani nie miałabym z kim na live acty jeździć, ani w radiu nikogo.

    Grill zakupiony wreszcie został użyty na imprezie hawajskiej zrobionej na moim taraso-ogrodzie. Po raz pierwszy w życiu utknęłam na ruszcie jako kucharka, z efektami – ku memu zaskoczeniu – pozytywnymi. Niestety, mimo wielkich starań przygotowawczych ze strony mojej ekipy, kilka osób olało kompletnie swoje obowiązki, o pomocy przy sprzątaniu nie wspominając. Pierdolę, nie robię wiecej niczego na własnym podwórku. Z resztą, dziękujemy naszym wspaniałym sąsiadom, którzy uprzedzeni na 4 dni przed imprezą w jej ‚noc’ grozili nam policją i niewiadomo czym. E viva Espana.

    Na widok moich zdjęć z grilla kochana Mamusia znowu stwierdziła, że nie chudnę i pewnie nie mam zamiaru, tak więc miłość rodzicielska w pełni.

    Ja naprawdę szukam powodów do radości ale na horyzoncie ich nie widać.

    A, i napad histerii z powowdu braku pracy w PL i upadku Euro wraca.

    Nie wiem co gorsze, to że w Kołobrzegu leje i MDT nie może odpalić swiateł w komplecie, to że Patterson dostał gorączki i nie zagrał i to, że jeszcze ktoś niby samoloty pomylił (uwierzę we wszystko ale nie w banał, że w momencie gdy bilety sprawdzane są na każdej bramce, koleś jest w stanie pomylić samoloty…), że Marco V dojechał z opóźnieniem i Eddie Halliwell zagrał za niego przez co go nie słuchałam, że Cez Are Kane grał w trakcie Sound Players i to w momencie kiedy szłam do pracy…

    …czy to, że moja kochana Nokia zpadła mi ze stołu na miękką gumowiastą podłogę w Mini Clubie, rozleciała się a po złożeniu przycisk on off nie odpowiadał (telefon ładuje się ale co z tego).

    Kupa.

    Generalnie to słucham Sunrise live w Planeta FM. Wczoraj sety były lipne. Dziś mega wypas.

    ***

    W pracy zmiany. Poza lalką Barbie z którą mieszkam (czemu otaczają mnie same dziwki które mają facetów w swoim kraju, a tu puszczają się z innymi ??) dostaliśmy Gabrysię ze Słowacji, wymiana za Elettrę, która ani mentalnie ani fizycznie do tej roboty się nie nadaje (sama sobie nadawała chore tempo pracy).a

    I jeszcze 3 miesiące i do domu ! Miesiąc i przyleci mama. I nie ma zmiłuj, odkładam kasę na konto PL i wydaje jak najmniej. Interesuje mnie teraz tylko Akwarium, może jakieś 2 kluby, Waterpark i koniec. No i naprawa telefonu. Bo Euro spada z drabinki dostatku i mogę się obudzić z ręką w nocniku.


    • RSS