criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: radio

    Audycje dzienne w radiu zawieszone. Biorąc na wzgląd to, że reklamodawców nie udaje mi się znaleźć, moim jedynym źródłem zarobku na dzien dzisiejszy to śpiewanie, które starcza mi tylko na uczelnię, dosłownie – czesne plus dojazd na zjazdy i zakupienie jakiegoś pokarmu. Ok, mieszkam z rodzicami (niestety, plany wyprowadzki legły w gruzach), ale poza dachu nad głową i lodówką z ich strony nic więcej nie dostaję. Więc myślę co wykombinować. Szukać pracy, która będzie mnie frustrować? Gdyby nie studia, a muszę je skończyć, wyjechałabym. 

    Jeśli śpiewanie nie rozkręci, to wyjeżdżam. Chyba, że jakimś cudem zmieni się sytuacja w radiu albo trafi mi się praca, dla której będę chciała tu zostać. Wolę być animatorką niż pracować w Mc Donaldzie czy za biurkiem jako pani od kawy i stosu dokumentów. 

    W materii osobistej Małolat został całkowicie wykreślony z mojej prywatnej sfery życia. Nie będę się umartwiać dla kogoś, po kim nie widać, że mu na mnie zależy. I to jest jedna część zadania domowego, które odrabiam bez zastanowienia, czy warto. Bo już kiedyś leżałam w tym temacie. 

    Co siąde do notki to kupa wychodzi bo muszę gdzieś lecieć i coś robić.

    Wiadomości w pigułce:

    - praca magisterska ruszyła

    - w sobotę enTrance

    - w radiu się dzieje, dzieje się i generalnie to nie wiem co jak z czym, żeby było dobrze

    - czuję że żyję, takie mam zakwasy po treningach

    - nie mam czasu nawet napisać tekstu do kolejnego numeru Sound Players (a są już 2 numery, wspominałam?)

    - moja fascynacja Małolatem nadal trwa i nie planuje się skończyć

     

    Trele morele pewnie i tak o czymś zapomniałam. 

    Kontuzja za kontuzją, to motyw przewodni mojego życia ostatnio. Tym razem po dupie dostał mięsień dwugłowy, czuję, że bez lekarza się nie obędzie. Sama nie wiem czy rezygnować z treningów czy chodzić i robić to co jestem w stanie zrobić, bez piłowania nogi.

    Inna sprawa to bycie w polu z pracą mgr. Nie wspominam też o pracach zaliczeniowych do napisania na różne przedmioty.

    Wykręcić się jedynie mogę pracą i treningami które skutecznie mnie wypompowują. Co do pracy, to się cyrk na kółkach zaczyna, bo muszę się nauczyć…składania mixów do spotów reklamowych. Ajeeeeee.

    Zasnęłabym sobie na jakieś dwa tygodnie.    

    Życie byłoby zbyt piękne gdyby dokładnie układało się po naszej myśli. Zatem nie wyprowadzę się od rodziców. Nie stać mnie. Nie, zarabiając jedynie za audycje (nie ruszyliśmy jeszcze z marketingiem, bo potrzebujemy dodatkowego pomieszczenia na biuro a to oznacza, że trzeba przenieść radio) i live acty (które póki co mam jedynie w Coyote Klubie w Szczecinie, i to jedynie soboty, nie wszystkie, bo czasem za ciężki zjazd na uczelni, aczkolwiek teraz mieć będę i planuje na śpiewanie zjechać w sobotę wieczór, coby potem w niedzielę rano wrócić na egz do Poznania). Pytanie, czy powinnam szukać innej roboty chociaż na pół etatu? Czy powinnam męczyć się w robocie którą będę mieć kompletnie w dupie tylko dlatego, że chce się wynieść od rodziców?

    enHouse 2009 upłynął pod znakiem zdjęć, wywiadów i przećpania się zarówno informacjami jak i muzyką. Na samą myśl ile czeka mnie tłumaczenia robi mi się nie dobrze. No i jeszcze się nie wyspałam.

    Czy ktoś mnie jeszcze wogóle czyta?

    24

    Brak komentarzy

    No prosze, takie mam chill-out’a, ,że nawet o swoich urodzinach nie napisałam, a były wczoraj. Starsza o rok jestem w sumie ciut krócej, bo dosłownie od 23:55, więc szału nie ma ;) Torta spiekłam sama, smakował (konusmowała ochrona, barmani, kelnerki, tancerki, dj, oświetleniowiec, ‚bramkarka’ i jeden z właścicieli klubu Coyote w Szczecinie no i ja rzecz jasna), imprezy nie było bo się ludzie do lokalu nie zeszli (w sensie klienci, ja nikogo nie zapraszałam) więc po 1 byłam w domu. To się nazywa spokojne urodziny.

    Życzeń za to otrzymałam od ponad 100 osób.

    A, no i ekipa z Coyote’a składała się na słuchawki (dj Miqro również, wow).
    Sennheiser HD 202. Do audycji w ICE FM. :]

    Czekam na dzień w którym mężczyźni się ogarną. Obawiam się, że takowy jednak nie nadejdzie.

    Podejmuję próbę wyłączenia się. Bo to, co wokół mnie ostatnio, to już rzeczy chore. Jestem ja, tylko ja, pierdolona egoistka, i zero mężczyzn. No chyba, że w kategorii pracy, bo gdyby ich wyciąć z tego rozdziału to ani nie miałabym z kim na live acty jeździć, ani w radiu nikogo.


    • RSS