criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: rodzina

    Praca przytlacza, plecy bola, wizyty u lekarza nie widac.

    Mail od Mamy rozlozyl mnie jeszcze bardziej, zwracajac uwage na fakt, ze Dni Morza i Zlot Oldtimerow w tym roku mnie ominie lokiem kilkutysiecznokilometrowym. Nie wytrzymalam, puscily mi nerwy. Rozplakalam sie.

    Nie mam cierpliwosci do debili, do ludzi ktorzy nie potrafia otworzyc umyslu, zaakceptowac wielu rzeczy (i kto to mowi, heh). Nie mam sily do ludzi ktorzy zaczynaja sie uczyc i wszedzie widza same problemy, chca byc perfekcyjni do bolu, do urzygania. Nie mam po prostu sily.

    Nie mam sily co do mysli, ze gdyby nie pieniadze, spalabym dzis we wlasnym lozku. Nie wazne, ze Ojciec krzyczalby na Mame. To bylyby krzyki znane, nie obce, ludzi dla ktorych istnieje w sensie pelnym, a nie tylko uzytkowym.

    Chce do domu, do Polski, do znajomch, do kotow, do Mamy, Taty. Do Kuzynow i Cioci, do Dni Morza, do Imprez, do MDT, na Sunrise Festival, do mojego komputera.

    Che do siebie.

    Wierzyc mi sie nie chce. Perspektywa spedzenia Sylwka w pracy byla dosc dolujaca, poki nie zlapala mnie glupawka, zaraz po tym jak kelnerzy zaczeli rozdawac zestawy w stylu, trabki-balony-maski-czapeczki-serpentyny, po czym wszyscy jak pojebani zaczeli trabic niczym na meczu Lecha Poznan. Zrobilo sie calkiem przyjemnie. Apogeum nastalo, gdy po polnocy, po fajerwerkach, wracam do bar salonu i co slysze zamiast tandetnego zespolu live ? House music. I to jeszcze kawalek, o ktorym myslalam caly dzien, 31.12.08. Coz, tego bylo za wiele jak na prace na wygnaniu. Poleglam, gdy tlum zaczal wygwizdywac zespol live, podczas proby podlaczenia ich po ich przerwie, w ktorej to namietnie walkowalismy rytmy klubowe. Zespol zaczal sie pakowac, ja natomiast skakalam na scenie jak gumis po gumijagodach.

    Praca zakonczyla sie o 3ciej, wybylismy na miasto, wstawienie ciut ciut (specjalnie pojechalam do domu po polskiego szampana ktorego dostalam od naszego housekeepera, sangrie i czerwone wino ktore do tej pory stoi na stoliku w pokoju Tima). Dosztukowala sie do nas cala watacha (czy tez samo h) animatorska z dorzutem koordynatorow a moja osobista impreza zakonczyla sie aktywnie o godzinie 6 nad ranem (ocenzuruje przebieg zdarzenia, przytocze tylko slowa Claudii, ze jak w nowy rok sobie pozwolisz to przez caly ciag dalszy roku owego bedziesz sobie pozwalac ciagle – szkoda ze zasada ta nie wskazuje z kim, gdzie i dlaczego). Nowy Roczek pracowicie rozpoczal sie o 15, gdzie pelna energii zostalam odeslana do dzieci, na kreatywne 2 godziny bazgrania im po pyszczkach.

    Z dni codziennych glupie zagrywki szefowej pod adresem moim czyli dzien jak codzien. Moge sie jedynie radowac, iz Timo jest spoza ekipy naszych animatorow, mimo i wspolpracuje z Sid’em w Crystal Beach, nie mieszka z nami w geccie, nie przebywa na probach etc, nie nasiaka aromatem skondensowanego gowna i mimo iz nie chce byc wciagany w to bagno – zgodnie nie chce go wciagac – sluzy mi uchem, rada i porada. Jak dobrze pojdzie, za jego sprawa uda mi sie pracowac na Ibizie dla Neckermana. We will see.

    Z nowin rodzinnych, ojciec sie szarpnal i zadzwonil do mnie dwa razy – raz w dniu urodzin, dwa 26 grudnia.
    Dziadkow po raz pierwszy od wyjazdu uslyszalam 1go, z okacji imienin staruszka.

    Wszyscy jakcys tacy rodzinnie hepi i nikt mi mozgu nie obciaza bredniami dotyczacymi mojej przyszlosci. Jak mus to mus, nie ma wyboru, albo akceptuja albo bedziemy sie ciac na topory.


    • RSS