criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: spiewanie

    Świątecznie bo wyjazdowo plenerowo, w Podgrodziu, z ekipą z capo. I z Małolatem…

    Głupio mi go tak nazywać. Staram się więc używać jego imienia, ale tu nadal pozostanie Małolatem. Myślę, że tak lepiej.
    Może i jestem durna, głupia, ale serce nie sługa, zawalczyłam o swoje, a w walce pomaga mi…14latek, kolega który z nami trenuje. Robi Małolatowi pranie mózgu, mówi mu jak ma mnie traktować ! Dzisiejszy świat jest bardzo dziwny, a poziom dojrzałości KOMPLETNIE NIE ZALEŻY od wieku. Nie i basta. Koniec, kropka. 
    Moje plecy zaczynają się mieć coraz lepiej dzięki masażom na łóżku nefrytowym (tak myślę, inaczej ich na razie nie leczę), moja cudowna pani doktor nie chciała mi wypisać skierowania na RTG, ale ucisk na nerw nadal jest, więc muszę ją zmolestować, tym bardziej że jeszcze do wczoraj gdzieś tam mąciło się promieniowanie do prawego uda, więc za ciekawie nie jest. Niestety, w Podgrodziu nie trenowałam. 
    Kroi mi się gruba majówka, w sobotę śpiewam w Koszalinie, pewnie zafterujemy się w Mielnie (otwarcie sezonu w Senso). Ojoj. 
    Małolat będzię się poniewierał w Krakowie ze szkołą. No fart nieziemski, 2 świeże groby zobaczy…

    Audycje dzienne w radiu zawieszone. Biorąc na wzgląd to, że reklamodawców nie udaje mi się znaleźć, moim jedynym źródłem zarobku na dzien dzisiejszy to śpiewanie, które starcza mi tylko na uczelnię, dosłownie – czesne plus dojazd na zjazdy i zakupienie jakiegoś pokarmu. Ok, mieszkam z rodzicami (niestety, plany wyprowadzki legły w gruzach), ale poza dachu nad głową i lodówką z ich strony nic więcej nie dostaję. Więc myślę co wykombinować. Szukać pracy, która będzie mnie frustrować? Gdyby nie studia, a muszę je skończyć, wyjechałabym. 

    Jeśli śpiewanie nie rozkręci, to wyjeżdżam. Chyba, że jakimś cudem zmieni się sytuacja w radiu albo trafi mi się praca, dla której będę chciała tu zostać. Wolę być animatorką niż pracować w Mc Donaldzie czy za biurkiem jako pani od kawy i stosu dokumentów. 

    W materii osobistej Małolat został całkowicie wykreślony z mojej prywatnej sfery życia. Nie będę się umartwiać dla kogoś, po kim nie widać, że mu na mnie zależy. I to jest jedna część zadania domowego, które odrabiam bez zastanowienia, czy warto. Bo już kiedyś leżałam w tym temacie. 

    Życie byłoby zbyt piękne gdyby dokładnie układało się po naszej myśli. Zatem nie wyprowadzę się od rodziców. Nie stać mnie. Nie, zarabiając jedynie za audycje (nie ruszyliśmy jeszcze z marketingiem, bo potrzebujemy dodatkowego pomieszczenia na biuro a to oznacza, że trzeba przenieść radio) i live acty (które póki co mam jedynie w Coyote Klubie w Szczecinie, i to jedynie soboty, nie wszystkie, bo czasem za ciężki zjazd na uczelni, aczkolwiek teraz mieć będę i planuje na śpiewanie zjechać w sobotę wieczór, coby potem w niedzielę rano wrócić na egz do Poznania). Pytanie, czy powinnam szukać innej roboty chociaż na pół etatu? Czy powinnam męczyć się w robocie którą będę mieć kompletnie w dupie tylko dlatego, że chce się wynieść od rodziców?

    Na dzień dobry zacznę tylko wzmianką, że śpiewało mi się wręcz super w nocy z soboty na niedziele weekendu obecnego. I to w Stargardzie. Takie rzeczy się raczej nie zdarzają, a tu proszę, niespodziewajka. Byle bym tylko z chrypy zeszła do piątku.

    Natomiast wątek damsko-męski zawarty w tytule notki tyczy się mojego zdumienia. Będzie bardziej wylewnie, no ale musze. Jakim cudem pierdolony casanova nie rozebrawszy siebie ani mnie (przy czym byłam w jeansach i koszulce no, zero szału), finishuje po niecałych 2ch minutach po tym jak już raczyłam ‚pojawić się na wysokości zadania’?!

    Nie mam kurwa pytań.

    Dodam jedynie, że im starszy facet, tym większy w niego bezmyślny 16latek w łóżku. Oni naprawdę myślą, że się mocno pomiętosi i już będzie zajebiście.


    • RSS