criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: uczelnia

    Cóż, ciężaru natury towarzyskiej się pozbyłam. Całe szczęście. Miałam dość trucia dupy.

    Za to w ramach wymiany energii między mną a Małolatem doszło do rzeczy magicznych – w ciągu 15 minut trzech.

    Pierwsza-udało mi się zwolnić z zajęć z pierwszej pomocy robionych przez WOPR w ramach kursu na pilota wycieczek – w końcu ratowniczce WOPR 2go stopnia nie przystoi dać się wrabiać w słuchanie rzeczy o których ma się pojęcie w praktyce.

    Druga-na podstawie świadectwa ukończenia podstawowej szkoły muzycznej i ocenie z przedmiotu „Nauka o muzyce” będę zwolniona z zaliczenia na uczelni o nazwie „Kultura muzyczna”.

    Trzecia-poprawka z turystyki pielgrzymkowej, planowana na niedzielne popołudnie, została odwołana. Jak domyślam się, ze względu planowanej szopki na Wawelu (z całym szacunkiem).

    Minus całego tygodnia to moje plecy – w poniedziałek dostałam w nie kopa, mniej więcej w okolicach korzonek, po prawej stronie kręgosłupa. Po specyficznie palącym i rwącym bólu, pojawiającym się w chwilach totalnie nieprzewidywalnych (w tramwaju nie mogę siedzieć) wnioskuje, iż jest to ucisk na nerwy. Tak samo stwierdziła pani doktor. Nie moja, więc mam ją w dupie i jutro ide do swojej rodzinnej, powiedzieć, że sugerowałabym wysłanie mnie do specjalisty, bo Ketonal w żelu w ilościach hurotwych plus Febrofen naprzemienny z Nimesilem to se w dupę mogę wsadzić.

    Zostałam też porwana na medytację. Niby trochę zluzowałam, przynajmniej plecy mnie nie próbowały boleć, ale nie do końca jestem pewna czy to mój świat.

    Co siąde do notki to kupa wychodzi bo muszę gdzieś lecieć i coś robić.

    Wiadomości w pigułce:

    - praca magisterska ruszyła

    - w sobotę enTrance

    - w radiu się dzieje, dzieje się i generalnie to nie wiem co jak z czym, żeby było dobrze

    - czuję że żyję, takie mam zakwasy po treningach

    - nie mam czasu nawet napisać tekstu do kolejnego numeru Sound Players (a są już 2 numery, wspominałam?)

    - moja fascynacja Małolatem nadal trwa i nie planuje się skończyć

     

    Trele morele pewnie i tak o czymś zapomniałam. 

    Kontuzja za kontuzją, to motyw przewodni mojego życia ostatnio. Tym razem po dupie dostał mięsień dwugłowy, czuję, że bez lekarza się nie obędzie. Sama nie wiem czy rezygnować z treningów czy chodzić i robić to co jestem w stanie zrobić, bez piłowania nogi.

    Inna sprawa to bycie w polu z pracą mgr. Nie wspominam też o pracach zaliczeniowych do napisania na różne przedmioty.

    Wykręcić się jedynie mogę pracą i treningami które skutecznie mnie wypompowują. Co do pracy, to się cyrk na kółkach zaczyna, bo muszę się nauczyć…składania mixów do spotów reklamowych. Ajeeeeee.

    Zasnęłabym sobie na jakieś dwa tygodnie.    

    Życie byłoby zbyt piękne gdyby dokładnie układało się po naszej myśli. Zatem nie wyprowadzę się od rodziców. Nie stać mnie. Nie, zarabiając jedynie za audycje (nie ruszyliśmy jeszcze z marketingiem, bo potrzebujemy dodatkowego pomieszczenia na biuro a to oznacza, że trzeba przenieść radio) i live acty (które póki co mam jedynie w Coyote Klubie w Szczecinie, i to jedynie soboty, nie wszystkie, bo czasem za ciężki zjazd na uczelni, aczkolwiek teraz mieć będę i planuje na śpiewanie zjechać w sobotę wieczór, coby potem w niedzielę rano wrócić na egz do Poznania). Pytanie, czy powinnam szukać innej roboty chociaż na pół etatu? Czy powinnam męczyć się w robocie którą będę mieć kompletnie w dupie tylko dlatego, że chce się wynieść od rodziców?

    Czy ja moge wiedzieć dlaczego? Być może z powowdu tylu wypuszczanych magistrów ? Bo ja w tej uczelni nie dopatruję się niczego nadzywczajnego poza tym, że budynki Fizyki i Geografii wyglądają cool i mają fajne wyposażenie sal.

    Turystyka i rekreacja, uzupełniające magisterskie zaoczne. Burdel w dziekanacie jak mało gdzie. Masa błędnych informacji, dezinformacja. I mega uwstecznione władze. Jak nasza nowa pani dziekan, która na zapytanie, dlaczego pracując w animacji poza granicami kraju (powody finansowe) nie mogę dostać normalnej dziekanki tylko chcą mi dać przerwe z pozbawieniem praw studenta odparła, iż ‚nie da się skończyć studiów siedząc sobie na Kanarach’. Podsumujmy – turystyka i rekreacja, praca w animacji w hotelu, co jest częścią usług turystycznych (sporą i nie należącą do najłatwiejszych usług), powinno to działać na mój koszt (chociażby jako praktyki), tymczasem władze mojego wydziału mówią mi ‚pocałuj się pani w dupę’. Pominę, jak wyglądał cały proces walki o jakąkolwiek zgodę na cokolwiek, pominę zmianę władz i anulację decyzji poprzedniego dziekana, pominę podjęcie decyzji w sierpniu a wystawienie formalnych dokumentów w listopadzie (tłumaczenie ciążą babki w dziekanacie i jej niedopatrzeniem związanym z jej stanem zdrowotnym, to ja może odpowiedzieć powinnam ‚a co mnie to kurwa obchodzi?’). I zadam po raz kolejny pytanie – co UAM robi na 3cim miejscu w rankingu ?

    I rok uzupełniających mam zaliczony, pani dziekan straszy mnie, że nie mam gwarantowanego przywrócenia statusu studenta (dostałam przerwę z wykreśleniem z listy co się zaprzecza samo w sobie bo dokumenty są w dziekanacie i nawet mi wystawili papier na potrzeby mojej Mamy, gdzie widnieje, że studentem jestem ale że jest taka i taka przerwa), kobieta w dziekanacie twierdzi, że skoro mam czysty Iwszy, to bez problemu mnie wchłoną na drugi.

    Jak to się skończy, pojęcia nie mam. Okaże się we wrześniu, jak wyśle im faksa. A może zabiorę się za niego już teraz, bo zanim go znajdą, zgubią, przeniosą, stwierdzą że nic nie ma i ponownie znajdą, to Boże Narodzenie będzie.


    • RSS