criminalist blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: zycie

    Zonk.

    Brak komentarzy

    Kołobrzeg był niesamowity. 900 osób w lokalu. Fantastyczna ekipa pracująca w klubie. Live act udany, otworzył mi kolejne drzwi do kolejnego lokalu :) I nawet mój producent przyjechał ! W celach czysto alkoholowych ale udało mi się na nim zrobić wrażenie, skakał jak dzieciak w momencie gdy dorzuciłam do improwizacji wokal z „That sound” Steave’a Lawrel’a. No i oczywiście premierowo ‚Coolness’ przed publiką w klubie które…Nie powiem :) Obiecałam, że nie powiem. Ale ciesze się jak dziecko ze swojego wymarzonego prezentu świątecznego więc można się domyślać, co się kroi. 

    Konsternacja tygodnia – pojawił się człowiek, któremu w poniedziałkowy poranek miał ochotę pojechać po mnie w te nadmorskie poimprezowe okolice. I takie dziewne uczucie, bo przez niego naprawdę wracam z drugiej strony lustra i aż mnie to przeraża. Bo jak nagle pojawia się to, co tak naprawdę było przez was wyczekiwane, ale jak już spada, to nie wiecie co z tym zrobić. Agi sugeruje, żebym nie zjebała. Tym bardziej, że to jest takie zwykłe, szczere, codzienne. Takie jak życie. 
    I Małolat w tym wszystkim stał się kotem z Chershire. Zainspirowała go do tego moja kontuzja na treningu. Tak tak, było tak pięknie, że zbyt prawdziwie. Łokieć nie wytrzymał ciężaru mojego ciała. 

    Życzę ja. Jako osoba prywatna i jako osoba publiczna, bo takową mogę siebie nazywać, przywoując tutaj sukcesy mojego życia codziennego, którego rzeczwistość zlewa się w jedno z moimi marzeniami.

    Rok ten kończę muzycznie, bo i w radiu i na dj’ce bądź barze jako wokalistka.

    Wielu z was życzy mi imprezy Sunrise Festival 2010 ale z moim głosem nie z płyty cd, ale już na żywo.

    A ja życzę wam czego chcecie. O.

    Liberatus a siebie sobie nawzajem życzymy? :)

    Zajrzałam do września 2003. I dotarło do mnie to jak bardzo się zmieniam. Z dziecka w kobietę. Jak bardzo zmienia się mój tok myślenia, jak bardzo zmienia się świat, który mnie otacza. Klasa maturalna, blog założony tuż po skasowaniu starego, co spowodowane było narobieniem mi syfu w życiu prywatnym przez moich ‚kolegów’ z liceum. Następnie studia w Szczecinie. Początek studiów w Poznaniu. Szkoła muzyczna, studium wokalne, capoeira, kung fu. Mężczyźni życia mego. Walka pomiędzy egzaminami na studia a totalnym debilem który wreszcie stwierdził (poznałam kogoś kto należy do jego rodziny, przypadki chodzą po ludziach), że w tamtych czasach zachowywał się jak idiota. Potem pan D., wielka i ostatnia moja miłość (nigdy nie było tak i nie wiem czy kiedykolwiek będzie znowu) zakończona szybko i boleśnie, aczkolwiek przechodziło mi długo (wyleczył mnie Sunrise Festival 2006 i ogólnie MDT, które wciągnęło mnie właśnie przez D.). No i MDT. I ja, śpiewająca. Branża klubowa. Kopanie po dupie. Rozpacz i walka o swoje, przez 3 lata. Aż do momentu pierwszych live actów, pierwszych nagrań, bootlegu, zaproszeń…Aż do wyjazdu z kraju, pobytu w Hiszpanii.

    Aż do dziś.

    Masakra. A mówią, że ludzie się nie zmieniają.

    Zal.pl

    Brak komentarzy

    Jak bardzo popierdolonym trzeba byc, aby stwierdzic, ze wszystko co dotyczy mojego zycia wokalnego w Polsce, kilka live actow, przerobka myszy, pisanie tekstow, zwykle znajomosci z dj’ami – to jedne wielkie klamstwo ?

    Coz, to teza mojej szefowej. Najwyrazniej jest bardziej jebnieta niz ustawa przewiduje.


    • RSS